Ślązaki mają swoje "Kajś... Grzebałkowska popełniła "1945. wojna i pokój" i "Wojenka. O dzieciach, które dorosły bez ostrzeżenia" obie wzruszające. Natomiast KASZUBI doczekali się "Welewetki. Jak znikają Kaszuby." Stasi Budzisz. w wersji audio czyta Katarzyna Nowak.
*
Mieszkam tu na terenie Kaszub, Słowińców od wielu dekad. Urodziłam się na terenach Ziem Odzyskanych(taaakie one odzyskane, że hej) Niemieckich. Dorastałam pośród Polaków, którzy zjechali ze wszystkich stron, autochtonów i Ukraińców, Łemków, oraz Żydów. przesiedleńców zza Buga. Dzieciństwo spędziłam w czyimś niemieckim domu.
W naszym domu mieszkała pani Grabowska, Niemka, która do końca życia nie nauczyła się mówić po polsku, państwo Raczyńscy herbu Nałęcz :-)) zapewne. Ukraińska rodzina przesiedlona po akcji Wisła...i rodzina zza Buga. co to nie mogła się obejść bez kur i świń. w ogródku. (masakra).
Potem, już Tu na Pomorzu najpierw mieszkałam w kamienicy, po pruskiej generalicji a teraz mieszkam w chałupie z XIX wieku, też po Niemcach, Słowińcach. Tutejszych mieszkańcach tych ziem, których wygnano, wysiedlono lub sami wyjechali przepędzeni polskim szowinizmem. i okrucieństwem. polacy potrafią być niezłymi chujkami.
Jestem człowiekiem zrodzonym z mezaliansu, mazowiecko- lubelskiego. Tymczasowości. Chodzę w obcych butach. I mam ogromny dystans do polskości. zwłaszcza do Kongresówki, choć od dziecka byłam indoktrynowana i zalewana falą komunistycznego nacjonalizmu. oraz wpajano mi, że polska to jeden naród, reszta nie istnieje i się nie liczy.
[rodzina babki Antoniny i dziadka Romana a więc od strony ojca przyjechała ze zniszczonej Warszawy, rodzina MatkiJadwigi czyli babka Zofia i dziadek Jan, przyjechała spod Puław]
Kiedy się tu sprowadziłam, zaczęłam studiować historię Pomorza pilnie i wnikliwie. a kiedy polityka naszego państwa poszła w kierunku hołubienia "Małych ojczyzn",
Napisałam program swój autorski na Edukację Regionalną do szkoły. Wykładałam historię Pomorza, Słupska, Kaszubów i Słowińców. Legendy. Tradycje i wierzenia. tak wierzenia:-) obok katolicko ewangelickich. I komu to przeszkadzało?
Wcześniej pisałam pracę magisterską o Teatrze Muzycznym Macieja Prusa i zaczęłam te historię, jak na historyka przystało, od podstaw, przeglądając i czytając zapiski pierwszych powojennych osadników. osobistych historii powojennych...Tego co tu sie działo Dziki Zachód by się nie powstydził. Jestem zdania, że nigdy nie zrozumiesz miasta, krainy, narodu jeśli nie znasz jego historii.
Ale czy ja jestem stąd?
Nie jestem, to pewne. Całe moje życie jakbym nie była osadzona i bardzo mnie taka historia przejmuje i interesuje. Powojenne losy Powstańców warszawskich opisywałam w swojej pierwszej pracy magisterskiej. Spotykalam tych ludzi i robiłam z nimi wywiady.
a więc Welewetka. Tej książki słucham z ogromnym wzruszeniem. Wiele wymienianych osób znam osobiście. ona jest bardzo potrzebna.
Ogromnie ją Polecam. Krew z krwi, tradycja, genealogia, rodzina, nazwiska, obyczaje, zwyczaje obrzędy Kaszubów i gusła. Tragiczna historia, polityka, Napisana z uwagą i czułością. Uwielbiam.
**
W poniedziałek bardzo późno się wywlekłam z chałupy, w zasadzie mi ten łikend majowy w kwestii wolnego czasu, to znów dupy nie urwał.
w poniedziałek już od rana dopadła mnie Praca koncepcyjna mi siadła na łeb i teraz przechodzę do najmniej fajnej części mojej roboty. Kiedy?, czy możecie?, czy artyści mają wolny termin....spinanie, dopinanie i w ogóle. dodatkowo okazało się, że tylko ten jeden termin jest możliwy. jak się okazało. a czas sobie zlatuje niesamowicie szybko.
No i z rozpędu w poniedziałek ubrałam się za lekko, w efekcie zmarzłam...i we wtorek kichałam. więc ubrałam się nieco cieplej do robót wszelakich. a Naczelnik włączył znów grzanie w domu. na zewnątrz pada od wczoraj. Niech pada. Pożary szaleją w okolicy. straszne to, cały czas wyje syrena. za każdym razem w innej wsi, z której ściągają OSP. w poniedziałek wyła w kilka wsiach jednocześnie : Naczelnik jechał prosto z zakupów co koń wyskoczy, żeby gasić młodnik leśny...
Szykuje mi się tydzień z lekkimi przemeblowaniami. na przykład wtorek spędziłam w teatrze i na zakupach służbowych. zamiast w domu. za to dziś zalegam w domu. zaraz po placówce.
a moim umysłem zawładnęła Welewetka...
Ciekawe te pozycje, zapiszę sobie. Ja mieszkam na Dolnym Śląsku, rodzina moja i męża zjechała z przeróżnych stron. Biuro firmy mam w pięknej poniemieckiej kamienicy, kiedyś też w takiej mieszkałam. Najpiękniejsze budynki w moim mieście to te po Niemcach, wiele wspaniale odnowionych. Czasem jeszcze przyjeżdżają dawni mieszkańcy (oczywiście coraz rzadziej), oglądają, wspominają. Kiedyś popełniłam na blogu wpis o poniemieckim, a konkretnie o różnych książkach o poniemieckim. Fascynujące historie. Długo by gadać i opowiadać. Nie jesteśmy stąd, dlatego ja na przykład zupełnie nie czuję przywiązania do tego akurat kawałka ziemi.
OdpowiedzUsuńU nas ciepło od kilku dni, w porywach ponad 20, ale jutro już ma być zjazd na termometrze. Sucho okropnie, niech popada.
mnie te książki bardzo wciągnęły i ich narracja bardzo osobista.
Usuńi tu przyjeżdżali dawni mieszkańcy:-) Nasi Niemcy jak pisała Tokarczuk w "Domu dziennym...och historie mnie kręcą. Przywiązanie też nie jest moją domeną. Czasami zastanawiałam się dlaczego? i wiadomo dlaczego.
u nas zimno jak cholera zaledwie 5 stopni.
A ja sie nie zastanawiam nad tym wszystkim. Jestem taka kapsulka zamknieta i o zawartosci wiem tylko ja. To nie ma najmniejszego znaczenia tu i teraz gdzie jestem. To inni mnie przyporzadkowywuja, a ja w tej kapsulce ciagle dobieram sobie to co mnie interesuje. Kondensuje sie. Dobrze mi tam gdzie jestem w danej chwili. Dobrze mi z tym kim jestem.
OdpowiedzUsuńa mnie interesuje skąd ja taka jestem? dlaczego i jakie geny we mnie drzemią. oraz całe zycie studiuje historię w zasadzie.
UsuńO, ja też miała dziadka Romana!
OdpowiedzUsuńMieszkam tu, gdzie się urodziłam, ale żadne z moich rodziców nie jest stąd. W moich żyłach płynie bardzo ciekawa mieszanka różnych krwi i długo by wyliczać, jakich.
a szukasz, dokumentujesz, spisujesz historie rodzinne ,a ja sobie obiecałam kiedyś, że to wszystko opisze ale...wiesz czasu ni mom. wole żyć podróżować, tworzyć...
UsuńJa mam wszystko udokumentowane i opisane do czasów nadania szlachectwa praprzodkom przez Władysława Jagiełłę.
Usuńomatkoicórko atoci dopiero :-))
UsuńCałą robotę odwaliła ciocia, siostra mamy, która jest mistrzynią gromadzenia dokumentów rodzinnych i grzebania w archiwach. Drzewo genealogiczne wyrysowała jak dorzecze Amazoki 😀
Usuńzazdroszczę :-)
UsuńE tam, co mi z tego?
UsuńNie bardzo mnie wciąga moje pochodzenie, bo dość nudne jest w gruncie rzeczy. Chłopstwo z dziada pradziada, w jednym miejscu odkąd się sięga.
OdpowiedzUsuńoch to też jest fajne :-)))
UsuńNiesamowite są te losy, życiorysy, peregrynacje...
OdpowiedzUsuńNiektórych nosi po świecie, nigdzie miejsca nie zagrzeją, może to prze to, że tak różna krew w ich żyłach płynie, mieszanka wybuchowa.
mnie nosi po świecie, ja wytrzymać nie mogę w jednym miejscu ...widocznie mam takie geny Nomadów.
UsuńCoś jest w tych książkach o historii regionu, pamiętam jak jedna emerytowana polonistka zmobilizowała pół miasta, żeby jak najwierniej opisać dzieje mieszkańców. Piękne wydanie, moja szefowa jej pomagała, więc byłyśmyna bieżąco z postępem prac. Miłego delektowania się książką, nie wyletniaj się tam za bardzo bo znowu ma być zmiana pogody ehhh :D
OdpowiedzUsuńmnie kręcą napisane z osobistą narracją, nie zaś liczby, wzory, i statystyka, która, jak wiadomo kłamie ;-))
Usuńale o historii regionu zawsze warto pisać. u nas zimno jak cholera 5 stopni....
Taak, tu właśnie o tą osobistą narrację chodzi - ludzie opowiadali swoje przeżycia, skąd pochodzili, jak trafili na Dolny Śląsk, jak w ich oczach całe miasto się zmieniało na przestrzeni życia. Szefowa miała stare listy i pocztówki.. no niesamowita sprawa. U Was 5 stopni?! To za chwilę Bałtyk znowu zamarznie haha xD U nas 10-12 xD
Usuńjuż dziś się ociepliło a teraz to coś lezie na południe...
Usuńbardzo ciekawe sa losy ludzkie.
Czytając "Welewetkę" warto wiedzieć, że Cassubia est omnis divisa in partes tres: na morską Nordę (a tylko tę opisuje S. Budzisz), jeziorną - tzw. Szwajcarię Kaszubską (moją! :-) i Bory Tucholskie. Sam nie czytałem i ani myślę... bo już w pierwszych minutach słuchania wywiadu z autorką odniosłem wrażenie, że jestem wsadzany na lewe sanki... sączonym mi do ucha pierdylionem uproszczeń i uogólnień z perspektywy jednej chałupy w Chałupach. Dziadka z Kriegsmarine. Warto natomiast przeczytać rzetelną recenzję prof. M. Borzyszkowskiej-Szewczyk
OdpowiedzUsuńA komu przeszkadzały pogańskie wierzenia? Tym wszystkim, którzy - jeśli nie z pobożności, to przynajmniej z procesowej ostrożności (przed tym najwyższym - Trybunałem Ostatecznym) - powtarzali: "Kto wierzi w gusła, temu d... uschła". Moja babcia często wspominała zbawienny finał przyjaźni jej ojca z pewnym Niemcem (ewangelikiem), którego, po wielu latach wiercenia mu dziury w brzuchu, przekonał do przejścia na katolicyzm: "Łejc dostuł głe na płelsku wiara" - Ojciec dostał go na polską wiarę.
mc2
mnie takie osobiste pisanie, taka osobista narracja bardzo odpowiada, bardzo, książek historycznych profesorów sie już naczytałam w życiu :-) egzaminów nazdawałam do urzygu i opokę mam.
Usuńale dziękuję za polecajke.
nie o wierzenia mmi chodziło ale o edukację regionalną.
U mnie oboje rodzice i ja z W-wia, ale już dziadki zbierane po Polsce - mazowieckie, śląskie, wielkopolskie 😁
OdpowiedzUsuńWczoraj skończyłam "Życie w chłopskiej chacie" K.Janickiego zachęcona postem Moniki 🙂 Dziś zaczęłam "Gołoborze" Siembiedy.
"Welewetka" też dostępna na Legimi, ale tylko ebook, więc wrzuciłam na półkę i... zobaczę jak z czasem na czytanie 😉
jakoś mnie ten Janicki nudzi...albo lektor mnie nudzi, no kilka jego książek mam i próbowałam cywilizacje Słowian, Pańszczyznę i Warcholstwo...bo mnie tytuły skusiły i zainteresowania. i na razie...dupa blada. "Chamstwo " to jest pozycja która zamiata mnie w każdą stronę.
Usuń"Gołoborze mi sie bardzo podobało. jak pisałam. a dzis kończe Welewetke i zaczynam Odrzanię :-)
o tak wszyscy my skądś :-))
Polecam też "Poniemieckie" Karoliny Kuszyk - oparta o wspomnienia osadników i rozmowy z nimi, porządny dokument i ciekawa opowieść zarazem.
UsuńDziekuje poszukam oczywiscie
Usuń@Sztukawpapilotach - Dzięki, znalazłam na legimi, wrzuciłam na półkę, ale podobnie jak "Welewetka" chyba poczeka do wakacji w Pl, bo jest tylko ebook, a na to chwilowo czasu brak 🙂
UsuńDobrze, że już niedługo będę w PL i zaraz sobie poczytam, 'Welewetka. Jak znikają Kaszuby'. Urodziłam się na ziemiach Krajny, mama przyjechała tam na staż z Beskidu Wyspowego, a taty rodzina z Baranowicz i ze Stryja, osiadła i tak, też ta tymczasowość mocno się we mnie osiadła, więc taka mieszanka we mnie kipi, że oj. Moi rodzice przyjaźnią się z potomkami ludzi, którzy nie zostali wysiedleni ze swojego miejsca, i ogrom wiedzy im zawdzięczam, nie tylko o moim rodzinnym miejscu, ale całej okolicy. Wciąż Ci polecam 'Wszystko na darmo' Waltera Kempowskiego o Prusach Wschodnich w czasie IIWŚ :)
OdpowiedzUsuńkurcze Margo ja chyba dotrzeć nie moge do tego waltera...ale tym razem dotrę.
Usuńautochtoni to skarbnica wiedzy a mnie zawsze kręciła ludzka opowieść, całe życie. ludzkie narracje, historie i wspomnienia. emocje. a polityka no cusz za wszystkim stoi polityka. nawet Kaszubi podzieleni. w tej walce o odrębność.
Ja w sumie nigdy nie zastanawiałam się skąd pochodzę. Dziadkowie przyjechali na Śląsk jak większość za pracą.
OdpowiedzUsuń:-) no tak, ale czasem warto pogrzebać w rodzinnej genealogii albo ... choc troche znac korzenie, dowiadywac sie dopoki mozna.
UsuńJako cechą kompletnie ode mnie niezależna,tzw.polskosc nie jest dla mnie powodem do dumy,ani do wstydu.Dostalam ja w pakiecie po przodkach -jedni się tu urodzili,drudzy tak zdecydowali.Jeden mój prapradziadek byl Austriakiem,dziadkowie zostali przesiedleni z kresow.Wszyscy czujemy się Polakami, tu rosną nasze dzieci i wnuki .
OdpowiedzUsuńPo "Kajs" powstała druga świetna książka tego samego autora - Odrzania.Podroz po ziemiach odzyskanych.
"Odrzanie mam , czeka cierpliwie w kolejce. zaraz po Welewtce. ach i jest jeszcze Aglo. rokity.
Usuńhttps://youtu.be/A5KbCCbMv1A?si=NVT2_7MTz0T2Cpd7 - bardzo ciekawa rozmowa z badaczką tematu i autorką genialnej książki Ziemie. Historie odzyskiwania i utraty,
UsuńDziekuje
UsuńAleż pięknie to napisałaś...naprawdę...
OdpowiedzUsuńŻM
może już mogę książkę pisać? bardzo bym chciała napisać właśnie o tym co usłyszałam wtedy i już napisałam w obu pracach o osadnikach...ich losach i kulturze na ziemiach tutejszych i moich. tamtejszych z którymi nadal mam kontakt. i mieszkanie ;-)
Usuńi trochę o sobie :-)
UsuńPójdź w me ramiona częściowa Pulawianko! Pamiętam jak opowiadano, że przez Azoty dzieci powymierają na.białaczkę. Pracowałam także prawie 10 lat i lubię to miasto. Za to okolic Twojego obecnego zamieszkania nie znam zupełnie!
OdpowiedzUsuńto koniecznie przeczytaj tę książkę :-)
Usuńja byłam tam tylko raz w tej wsi i zapewne w samych Puławach choć dokładnie nie pamięta, bo to było weselicho trzydniowe. i poznałam brata mojego dziadka i rodzinę, ktorej na oczy nie widziałam wcześniej. ani już później, niestety.
Czy welewetka to od wiele wiedzenia?
OdpowiedzUsuńWelewetka (lub Wielewitka) funkcjonuje w kulturze kaszubskiej na kilku płaszczyznach, często łącząc wątki mitologiczne z ludowymi: Pochodzenie od bóstwa: Według interpretacji, Welewetka to żeńska forma imienia Welesa (lub Wielebita) – słowiańskiego boga zaświatów, magii i śmierci. Symbol ludowy: Jest to tytuł popularnej kaszubskiej piosenki ludowej, nawiązującej do dawnych obrzędów związanych z czczeniem dusz przodków. Symbol tożsamości: Nazwa ta jest używana współcześnie jako symbol kaszubskiego dziedzictwa, a także odnosi się do tożsamości kaszubskiej.
Usuńznam i pamiętam te piosenkę...