Gdybym mogła, to bym zrobiła zdjęcie, gdy leżę na trawie pod czereśniowym drzewem i zajadam się nimi z pozycji leżącej. to mój ukochany owoc. najlepszy. ale nie mogę, bo trawa jest mokra. podlewa nas co jakiś czas.
niech znów wrócą upały, nie chcę się ścigać z procesem gnilnym.
Czas czereśni, to zawsze dobry czas. a ja od wielu lat tylko częściowo spędzam go w domu.
Tymczasem wczoraj czyli w niedzielkę miałam poranny dyżur przy dwóch małolatach trzylatce :-) i dziewięciolatce. Trzylatka mnie doprowadziła do łez...ze śmiechu. urrrocza była do schrupania. w tym wieku, to najlepsze wydanie dzieci.
Rano praktykuję jogę w mojej sypialni. staram się codziennie siadać na macie, choćby tylko po to, żeby się rozciągnąć. Zabiegi na twarz funduje sobie raz na jakiś czas (też w domu) a kobido staram się raz w miesiącu. Masaż ciała raz w tygodniu. Nie, to nie jest ani luksus, ani obsesyjny strach przed starością czy obsesja dobrego wyglądu, jak mówią osoby, które wszystko spłycają.
Starożytni Grecy dbali o równowagę, harmonię : piękne ciało i piękny umysł a więc i zdrowa dusza.
Szukam spokoju. szukam równowagi. ale nie odpuszczam szaleństwa. a może to szaleństwo nie opuszcza mnie.
Na powierzchnię moich wspomnień i relacji ciągle wypływają takie, które uporczywie usiłują przypomnieć dobre fajne historie. miejsca za którymi tęsknię i ludzi za którymi tęsknię. a nocami niewiemktórędy dostają się te mroczne. Wybudzają.
Koncertowe spotkanie wczorajsze, to były cudowne Wspomnienia.
Tegoroczny Festiwal folkowy w Swołowie odbywał się w namiocie. niestety. bo jest to miejscówka wyjątkowa też ze względu na widoki...zapachy ...Koncert Adama Struga :-) zalał mnie falą wspomnień najpiękniejszych. i muzą do tańca i do różańca. a w sobotę były "Tęgie chłopy i afterpary do samego rana w gospodzie:-)
Siedziałyśmy we dwie z Kesi popijałyśmy wyjątkowe pyfko Bałtycki dziad osiągalne tylko w Swołowie i nie mogłyśmy się nagadać.
Ochłodziło się. ale daliśmy radę do nocy na tarasie. z pasami i kotami. potem umówione kolejne spotkania. ja się cieszę na warsztaty.









Bańki na przedostatnim zdjęciu? I oczywiście cudna RYBKA!
OdpowiedzUsuńach rybka ode mnie prezent :-)
Usuńmam tez takie szklane bańki
w pudełku.
Niebieski flakon 😍 Mam taki, tylko żółty, po prababci 😍 Moja kumpela też miała po swojej babci, czerwony, nawet chciałam swego czasu od niej odkupić, ale nie dała się skusić. Niedobra kumpela 😜
OdpowiedzUsuńCzereśnie ❤️❤️❤️ Ja do domciu za 9 dni, może jeszcze się załapię? Nawet jeżeli będą kosztowały pierdylion monet! 😂
Niebieski stoi u mojej mamy. :-)
Usuńnoo czereśnie to i ja kocham i zjadam całe drzewo :-)
Usuńkoleżanka lubi stare jako i ja.
Rybka! Jaka cudna! A flakon niebieski mam dokładnie taki sam, ale nawet nie przyszło mi do głowy, że on może tak pasować do rustykalnych klimatów. Muszę go wyciągnać z czeluści... Tylko rybki takiej nie mam do kompletu... Czereśnia to moje ulubione drzewo w ogrodzie - owocki przepyszne i samo drzewo duże, rozłożyste, daje miły cień na leżaczki :).
OdpowiedzUsuńoch jak się cieszę , rybka to moja tyfurczość :-)
Usuńfajnie się kolorystycznie ułożyło :-)) flakonik na prawdę ładny.
Z Grekow to mnie Spartanie zawsze zachwycali :)))).
OdpowiedzUsuńChata. Tym chata bogata. Milo tak trafic!
A czeresni zazdroszcze, w Lidlu po 9 z centami kilo!!!!
sama sobie zazdroszczę tych czereśni . nooo będzie wyżera, a chata cudowna. powiadam ci.
UsuńDomek cudny, ale nie wiem co z tymi przecieranymi meblami, niby malowane, ale nie do końca, takie trendy ostatnio.
OdpowiedzUsuńTo u Ciebie szpaki nie zjadły ?
Niechby tylko sprobowaly zjesc.
OdpowiedzUsuńJa lubie przecierki tez. Taki styl.
Fajnie napisałaś o podejściu do dbania o siebie i pielęgnacji, zgadzam się z tym :) Czereśnie uwielbiałam dopóki nie dostałam na nie alergii... po zjedzeniu choćby jednej.. jestem cała w kropki jak dalmatyńczyk...
OdpowiedzUsuńWarsztaty? Planujesz warsztaty z ceramiki? :)
o matko współczuje bardzo alergii na czereśnie 😮
Usuńplanuje uczestniczyć w warsztatach zielarskich, jak na czarownicę przystało
U mnie też się ochłodziło, ale deszczu brak. Poszłam więc na szaber, narwałam orzechów i nastawiłam orzechówkę, a czereśnie zjadłam na kolację.
OdpowiedzUsuńTeż zafundowałabym sobie masaż ciała, bo bardzo lubiłam i strasznie mi tego brakuje, ale nie mogę... Dobrze, że kobido mogę, więc też tak raz w miesiącu robię i jeszcze oczyszczanie wodorowe:-)
Zdrówka dla zwierzaczków!
orzechówkę mam jeszcze, od 2 lat stoi i nabiera szlachetności ;-)
Usuńdziekuję, troche sie papra...ech.
Ach jak zazdroszcze czereśni....
OdpowiedzUsuńU sąsiada jest olbrzymie drzewo, z którego w zeszłym roku zamroziłam dwa wiadra czereśni. A w tym roku zaczely się czerwienić i ... przyszły upały, i owoce ugotowały się na drzewie, potem zgniły i opadły.
Ja miałam tylko sporo truskawek, bo im upały służyły.
A teraz wszystko czego nie podlewam wysycha, może będzie aronia, może pigwa, ale z taką głupia pogoda to już boję się cieszyć...
moja czereśnia jest przecudowna, zaczyna tak właśnie na samym początku lipca żółtymi owocami, które już można jeść a potem sie przebarwia na czerwono, i orgia. jeszcze nigdy mnie nie zawiodła, bez względu na pogodę.
Usuńtruskawek nie mam, kiedyś miałam. ale świerki porosły i nie ma słońca w ogrodzie w miejescu gdzie kiedyś był warzywniak...
Piękna ta pewna chata i Strug, uwielbiam typa. Usciski.
OdpowiedzUsuńtrochę krótko grał...gwiazdorzy. byłam cztery lata temu? to było znacznie dłużej. i chyba fajniej. bardziej sie przykładał. przyjeżdża w zasadzie prawie na każdy festiwal.
Usuńno żal, ale tak to już jest z gwiazdami, ech.
UsuńI tak go lubie
UsuńCzereśnie... Ja tam wolałbym aby banany rosły na drzewach 🤣 Tu u mnie też mokro, a jutro (wtorek) znowu zapowiadają burze i większe opady deszczu.
OdpowiedzUsuńTomku, owszem banany rosną prawie jak drzewa, byłam na Kanarach w takim sadzie...mieszkaliśmy w zasadzie w uprawie bananowca. i też lubię ale czereśnie bardziej
UsuńA do nas już wracają upały. Ekhhh czereśnie, uwielbiam, ale nie w tym roku… W tej chacie też mogłaby wylądować, wiesz? Aż Ci trochę zazdroszczę.
OdpowiedzUsuńta chata to jest po prosu bajka. ogromna. dwukondygnacyjna, z zagrodą. ech.
Usuńczereśnie zawsze i wszędzie choćbym miała dostać sraczki.
Stojąc przed wyborem zjedzenia czegokolwiek i zapłacenia za to sraczką, ostatnio decyduję, że sraczka, to za drogo🤣
Usuń😂 w sumie racja
UsuńWieczór z pasami na tarasie brzmi ekscytująco!
OdpowiedzUsuńNo ochłodziło się ale idzie ku cieplejszemu będziemy znowu narzekać.
I za szybko ten czas czereśniowy płynie...
kurde, wychodzi, żem na tarasie w domu wariatów 🙈
Usuńjeśli nie przestanie lać wszystkie czereśnie mi zgniją...
Oh noł!!
UsuńO nie proszę Pani, miałam życzliwie skomentować post, ale z powodu życzenia powrotu upałów nic nie napiszę i w ogóle. Nie odzywam się! A nawet gorzej- jak Ty tak, to niech żyje nasz ukochany Jarosław🤣
OdpowiedzUsuńzemsta twoja jest okrutna :-)))
UsuńTrudno, ja chcę słońca bo tu zgnijemy drugi dzień leje... bez przerwy.
Jestem z teamu wiśnie 😊 czereśnie trzeba sprawdzać ,czy nie mają robaków😊
OdpowiedzUsuńZjadam z robakami 😃
Usuńz robakami są najzdrowsze - nie pryskane żadną chemią :))
UsuńCo do czereśni też jestem taką fanką i staram się uzupełniać teraz zapasy, żebym codziennie mogła się nacieszyć ich miseczką.
OdpowiedzUsuńA w tej chacie to chyba ryba twojej produkcji :)
Ryba mojej produkcji zgadłaś. Czereśnie są najlepsze
UsuńJa jakoś fanka czereśni nie jestem, zjem kilka, założę na uszy i mi wystarczy :-) za to kocham maliny....cud, miód ...MALINA :-)
OdpowiedzUsuńMaliny też lubie , mamy sporo krzaków.
Usuń