Kto by pomyślał, że ponad osiemdziesiąt tysięcy mi stuknie we wrześniu.
W poniedziałkowe rano wygrzebuję się długo. a że czas pracy ustawiam sobie sama, to w zasadzie nigdy się nie spóźniam a skoro za dużo, i za ciężkopracuję, to pretensje tylko do samej siebie.
Czas delegować zadania.
Czas sobie wyznaczać jeden zadań co trzy miesiące na przykład :-)
skrupulatnie z kalendarzem w ręce. no ale najpierw porządki. I nadrabianie zaległości.
Potem oczywiście szybko szybko w ten poniedziałek i to i tamto. i jeszcze na wtorek zostało. prawie ogarnęłam.
Bardzo wymagające popołudnie zrekompensował cudowny masaż głównie twarzy. Dlaczego nie można tak każdego dnia? pomaga.
i skończyliśmy "Lwice. no grubo z tym serialem. a i jeszcze rozmowy wieczorne z Naczelnikiem.
Wtorek. dużo więcej zadań, kalendarz w telefonie się skończył...
pisanie, zakupy, gin (wzorowe jajniki),naprawy, zmiany zamków, zakupy, wywalanie wszystkiego na podłogę, wypał, prania...ciągle coś zalega. a tymczasem się za papiery jeszcze nie wzięłam tak do spodu. zamówienia szaf metalowych na dokumenty, przemeblowania.
Niech już paniHania wraca. nowa jest fajna i wszystko zmiecie co niepotrzebne ale wymaga Uwagi. a moja uwaga chce być już gdzie indziej przeniesiona.
Musk nadal mieli. i choć już emocjonalnie nie szarpie, za to pojawiły się kłopoty z zaśnięciem. przetwarza dane. układa na półkach doświadczenia, tylko nie wiem po co?
a może jednak wiem. dużo czasu poświęcam budowaniu i wyjaśnianiu obrazu.
o 19 byłam już tak zmęczona, że pojechałam do domu.
a tu kolejny telefon od MJ i kolejny termin październikowy jej kolejnego lekarza...wyjazd staje pod znakiem zapytania.
i padłam nieprzytomna o 21.
i obudziłam sie o trzeciej. 20. 🙄
i wzięłam tabletkę. to jeszcze pośpię.
Mija pierwszy miesiąc mojej rzekomej wolności. no ale po co ja taka wyrywna jestem, to nie wiem. wszystko na raz rozgrzebałam. i może byłoby dobrze, gdyby nie jeden chujek. co mi wszystko rozpieprzył.
asertywność i jeszcze raz asertywność. i konsekwencja.
Poza tym ciepło. chodziłam wczoraj z bosymi nogami. w lnach, tylko plaża nie w zasięgu, ale to się zmieni, dziś planuję rower. i popołudnie w ogrodzie. dla odmiany. może pojedziemy do Ustki na rybkę.
za to zaniepokoił mnie wczorajszy alert, że na plaże w ustce wchodzić nie wolno ??

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
nie musisz Czytaczu ale możesz ....