poniedziałek, 12 października 2026

Bestfrendka.


To jest ważne zdjęcie, dla mnie osobiście. Dokładnie na przeciwko restauracji w której jedliśmy obiad i sernik baskijski z kawą, na mojej dawnej dzielni znajduje się blok w którym mieszkała moja najbliższa wieloletnia przyjaciółka. miałyśmy ze sobą bliski kontakt do jej wyjazdu do Kanady. czyli od drugiej klasy szkoły podstawowej, przez liceum, studia moje i jej w gdańsku na stomatologii, i sporo czasu po studiach. była gdy się przeprowadziłam do słupka, potem przylatywała jeszcze...

a potem przyszło życie, sporo życia i spore zmiany. i jakoś tak się rozlazło. mail raz na lata...śmieć jej rodziców, jej bratowej...nie wiem jak często przylatuje. Ale czas powrócić do starej dobrej przyjaźni.

Oswoiłam już na tyle latanie samolotem, że mogę wreszcie polecieć do niej, zaproszenie mam od zawsze :-) a że Kanda to piękny kraj...







dokumentacja zdjęciowa tego co zjedliśmy po kolei, Naczelnik wziął na przystawkę, tatara, i lufę wódki. Obiadowo schabowego i piwo. 

My z MJ zamówiłyśmy niokki buraczane, na deser sernik baskijski z  pysznym sosem na bazie dyni oraz ja kawę dyniową...żeby jej wreszcie spróbować ale się znów nie udało, dostałam piernikową.

Niokki były smaczne ale zalane kompletnie po sufit sosem na bazie dyni, zasypane serem, i do tego szpinak. za dużo. smacznie ale zapchałyśmy się z MJ tak, że pyszny sernik baskijski nam się już nie zmieścił. wzięłyśmy na wynos. 

Restauracja, Karczma serwuje bardzo dobre to jedzenie i ma klimatyczny wystrój a mieści się w starym młynie, który towarzyszył mi wizualnie od dziecka na dzielni. Lubię tam jadać.

z MJ kryzys zażegnany na ten moment. Będę dzwonić codziennie. posegregowałyśmy leki. to okazało siekluczowe. sześć rodzajów leków na lęki i sen. Teraz czekamy na badania i wyniki. Spokojnie.

Listopad się zbliża. i robi w głowie, to co robi. 

*

Tymczasem zaraz po powrocie w domu odpaliliśmy grzanie i wczorajsze pranie już wyschło. Prowadziłam sobie naczelnikowe auto nową ekspresówką i było ekscytująco. bo pierwszy raz. Ciri spała na tylnym siedzeniu. dwie godzinki i w chałupie. mogę autem i mogę pekpem, jak mi pasuje. już jeżdżenie po mieście rodzinnym wydaje się trudniejsze. 

*

skończyłam Bator Niedźwiedzicę i jestem zachwycona. 

Skończyłam Małeckiego "Krótka noc...w wykonaniu Kosiora. pomyślałam, że Marcela będę słuchać do snu...

jeszcze raz zaczynam Mossa, pierwszego z cyklu, bo chaotycznie rozpoczęłam kilka mossów i innych. i teraz się pogubiłam w fabułach :-I

Wyspałam się co oznacza, że już mnie nie mieli. układa się. oswajam się z nowym, które nadejdzie. sytuacja w tym tygodniu wróci do normy w jednym ludzkim wymiarze, co mnie uspokoi. i pozwoli wrócić do bezpiecznych schematów. To ważne. wykolejenie mnie wyraźnie rozbiło. 

patrzę na ten tydzień...i robię jakieś plany. 

Napisałam maila służbowego z dyspozycjami. czego nigdy wcześniej nie robiłam. ale zostałam zmuszona do służbowej drogi. trudno.

coraz częściej wyrażam zgodę, zamiast buntu.

I tak zawisłam na jednym malutkim zakrętasem, bo słowo Lęk zmienia się w Lek. czasem warto usunąć taki mały zakrętas. co uwiera i zmienia perspektywę.






Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

nie musisz Czytaczu ale możesz ....