środa, 26 czerwca 2024
Gaustatoppen 1891. Czyli Góra pod Rjukan.
poniedziałek, 24 czerwca 2024
Biwak nad rzeką Tinnåa.
Noc była intensywna I krótka. Norwegowie wykorzystują długie dni, jasne noce do biesiadowania. choć na parkingu cisza, to wesołe odgłosy zabaw niosły się jasną nocą po fjordzie. Wcześnie rano tylko szybka kawa i jedziemy na lotnisko po przyjaciół. którzy spędzą z nami kilka dni na pokładzie. pościel mają już rozścieloną na spuszczanym elektrycznie łożu, jedzenie rozpakowane, wieźliśmy z polski a torby rozpakują na spokojnym relaksacyjnym postoju. wylatywali wcześnie rano i mają zarwaną noc. Przed wyruszeniem zjadamy śniadanie w knajpie i pijemy kolejną kawę.
W drodze z lotniska w Oslo Torp do Rjukan. mijamy piękne okoliczności przyrody.
Jedziemy do niesamowitego Rjukan i jego atrakcji. Do największego płaskowyżu w Europie. Ale ponieważ mamy wariata na pokładzie, zatrzymujemy się nad piękną rzeką i biwakujemy cały dzień. A wariat zachwycony rzeką w stylu Alaska. Łowi. i jest szczęśliwy.
Miasteczko z wodospadem w centrum. foty z auta.Jutro będzie dużo atrakcji i pięknych zdjęć.
W telefonie mam włączoną mapę z miejscami, gdzie jesteśmy. inaczej przecież bym się zagubiła.
niedziela, 23 czerwca 2024
Szwecja jest piękna a my już w Norwegii.
Rano taki widok. I zero deszczu a nawet słońce nieśmiało przez chmury się pchało. Kawa w piżamie a Następnie strój do biegania i kijki i w pola lasy. Taki plan na najbliższe dwa tygodnie z hakiem. Szłam polem, drogą w słońcu i było na prawdę bosko.
Następnie dostałam saperkę w dłoń, papier toaletowy w drugą i poszłam w las...zanim wykopałam dołek, to mi przeszło. Kuźwa.
Naczelnik pływał w jeziorku. Temperatura 16 stopni😱
Śniadanie w naturze, ogarnięcie miejsca i gdy już ruszyliśmy, Naczelnik rzuca ostatni look kontrolny w lusterko i widzi, że przy miejscu na ognisko malowniczo i dumnie stoi sobie puszka, po polskim piwie z petami. wysiadam i załatwiam sprawę, jest tak, jakby nigdy nas tu nie było.
Wyjeżdżamy w stronę granicy. W kierunku Oslo. Po drodze jeszcze postój w knajpce i ulubiona Rasta z krewetkami. na pożegnanie Szwecji.
a tam coś takiego
sobota, 22 czerwca 2024
Färgelanda 12.
Prom fiński jest bardzo kameralny, gustownie urządzony i bez imprezowej części, za to z fajną opcją jadalną znaczy w bardzo dobrej cenie. To ważne, bo na powrocie płyniemy w ciągu dnia. I dobrze, gdyż oboje nie możemy spać na tych piętrowych pryczach.
od kilku lat odpalamy ten sam rytuał, że przebieżka po każdym promie, po sklepach, knajpach. Jakaś kolacja lekka ale nie tym razem, jedliśmy przecież w Świnoujściu. Tym razem nie ma czego zwiedzać, malutki ten promik :) Tradycyjnie więc siedzimy w prawie pustym barze. i pijemy kolorowe drinki na sen...
*
i tradycyjnie sie nie wyspałam...
Rano o 6.15 stałam z kawą na zewnątrz, gdy przepływaliśmy pod mostem nad Sundem. tym razem płyniemy nieco dalej, do Malmo, żeby skrócić trasę przeskoku do Norwegii.
Ale najpierw, zaraz po przebudzeniu zobaczyłam farmę wiatraków na morzu. Blisko Malmö
Szwecja przywitała nas chłodno (jak zwykle)a potem w miarę przesuwania się ku północy, mijania Helsinborga, i kolejnych znanych nam dobrze miejsc, zwłaszcza za Goteborgiem, to nawet lodowato. Chmurzyska, wiatr i 12 stopni😲😩
Zdjęcia z pierwszych dni w Szwecji każdego roku mamy takie same. Że leje i chmurzy. Tradycyjnie zjadłam krewetki na powitanie szwedzkiej ziemi.
Wjechaliśmy w Park Narodowy i zdobyliśmy piękną miejscówkę nad jeziorem.
Jak ja lubię spać w lesie. W ciepłym kamperze z widokiem na jezioro i las.
Chyba pożałuję, że nie wzięłam czapki.




















































































