sobota, 15 marca 2025

o sobie. i o hotelu.

 APDEJT

Dotyczy hotelu, bo mnie Naczelnik sprawnie skorygował, w kwestii porównania do RIU na Wyspach Zielonego Przylądka. otóż tam był osobny hotel dla 16plus. do którego bez opaski nie weszłaś z innego RIU. a tu w La Palma Princess jedynie część wydzielona dla dorosłych bez dzieci. no i mocno zredagowałam tekst, jednak. dla zainteresowanych. 

*

no kto by pomyślał, że mnie znów rozłoży...

Spadło na mnie nagle, nagle poczułam się chora, podziębiona, było mi zimno i miałam dreszcze...boo przemarzłam we wtorek i doprawiłam się w czwartek. i pozamiatane. długo nie czekałam. w zasadzie. Wczoraj wróciłam wcześniej, pochłonęłam tony wit. C i  zakutana w pielesze zasnęłam na 2 godziny. Na noc zaaplikowałam teraflu zatoki, bo kaszel, kichanie i gil.  mój ulubiony zestaw. normalnie. zapewne mnie dopadło bo złym człowiekiem jestem i wysyłam w kosmos dużo złej energii. to mi kosmos oddaje :-D

[jak słyszę, i czytam takie pierdolenia, to nawet mojemu nożowi w kieszeni cyce opadają]

i nie ma to nic wspólnego ze spadkiem wagi(przybrałam na wyjeździe a teraz spadam) nadal kiepską odpornością jednak,  mimo probiotyków, oraz tym, że mnie zwyczajnie przepizgało. 

a Przecież już swoje chorowanie zimowe odbębniłam, przeleżałam z zarazą cały tydzień lutego, przełaziłam dwa, potem dbałam o siebie, żeby mnie do samolotu wpuścili. Potem była Wyspa i nie było klimy. dużo dobrego ciepła i słońca, owszem w tym kabriolecie parę razy nas wyszarpało ale nic nam nie było. pomimo zmęczenia. i dużej ilości wina, które odstawiłam przecież pół roku wcześniej, Bo przygoda, bo wakacje, bo WYBITNIE dobre jedzenie. Jadłam na prawdę dobrze i dużo. byłam szczęśliwa i miałam dużo dobrych emocji. Jedzenie zapewne czyni nas odpornymi na sporo zaraz. Teraz nie jem za dużo, waga która przybrałam leci...to i odporność spadła. kalorie wyliczone a dieta urozmaicona i pomimo to. ech.

*



Hotel LA PALMA PRINCESS

Jedzenie w tym hotelu podobnie, jak warunki były zbliżone do naszej ulubionej sieci RIU z Wysp Zielonego Przylądka. dokładnie z wyspy Sal. ale tak sobie myślę, że nic jej nie przebije.

nie będę sie rozpisywać, że jedzenie było urozmaicone, pyszne, świetnie podane...i powiem tylko, że na koniec pojawiły się krewetki, wreszcie, nareszcie i że każdego dnia obok innych owoców jadłam banany w końcu, to bananowa wyspa.


i było dużo szparagów.

Hotelowe klimaty, bo serdecznie ten właśnie hotel polecam : La Palma Princess

Hotel La Palma Princess




widok z tarasu, gdzie głównie jedliśmy



a tu dwa ujęcia z dziedzińca, przed główną restauracją, 
widać z niego dokładnie krętą drogę, która pokonywaliśmy każdego dnia. Na zbliżeniu widać autobus. Tak wiem, że kadrowanie fatalne :-))




przyłapane na plotach podczas degustacji srana



Zarówno architektura, pokój, jak i widok, oraz miejsce posiłków, że na tarasie z pięknym widokiem na Ocean, wulkan i bananowce, wszystko było z wysokiej półki. 

Strefa 16plus bez rodzin z dziećmi, to jest komfort nie do przecenienia. Cisza, śpiew ptaków i zero animatorów! tak było tu. Przejścia oddzielające naszą strefę były normalnie zamykane na kartę. w Riu, owszem nie były, bo RIU był osobnym hotelem dla dorosłych ;-)

Wszystkie baseny były częściami wspólnymi, czyli animatorzy darli ryje ale animatorzy dla dorosłych ... bo Sal to Zabawa, Taniec, Taniec Taniec. Na la Palmie w hotelu mieliśmy w naszej strefie kilka basenów do dyspozycji tylko dla 16plus, bary z alko i przekąskami. Ale większa część hotelowa była wspólna z rodzinami z dziećmi. 

no i nie mieliśmy plaży. po tej stronie wyspy raczej dominowały klify. nie mogliśmy więc spędzać godzin nad Oceanem. Byłoby to marnowanie czasu, trzeba zwiedzać wyspę, chodzić po wulkanach, jeździć serpentynami...



 urządzono więc sztuczną plażę z białym piaskiem, bo na wyspie tylko czarne plaże

Tu widać dobrze ten komfort basenowy z pozycji śniadania przy basenie, na wiklinowych kanapach, bo pod koniec pobytu tutaj lubiliśmy zaczynać dzień



dwa ujęcia z nadbasenu z podgrzewaną wodą na góry i na ocean późnym popołudniem


Miejsca wspólne czyli plaża, boiska do siatkówki, nożnej, tenisa, skwery z jogą czy strefa SPA z masażami, siłownia...





[zdjęcia ze strony hotelu]

Wszędzie czysto, superczysto, wszystko zadbane, na poziomie. nie mam żadnych uwag. i pomimo, że to jest na prawdę duży kompleks hotelowy, to było bardzo kameralnie i dużo ciszej niż na Sal. no ale Sal to też taniec i szaleństwo :-)

oraz odnoszę wrażenie, że jednak żaden hotel nigdy nie odbierze RIU palmy pierwszeństwa.

powiem więcej, żaden hotel nie ma startu. ale co kto lubi.  Jedynie specyfika miejsca może wpływać na odbiór i wpływa, na Sal Taniec jest bogiem więc w hotelu też imprezy taneczne, tańce do rana, koncerty, występy. wszystko na poziomie.

W La Palma Princess dużo spokojniej, ALE za to wyspa znacznie ciekawsza. w hotelu siedzieliśmy dużo mniej. a i tak wszystkiego nie zobaczyliśmy. 

[Na obie wyspy bym wróciła teraz zaraz, ale na La Palmę bardziej. pojechałabym za to na inną wyspę Zielonego Przylądka i tym razem rejsem katamaranem.]

Do pokoju z widokiem na zachody słońca musieliśmy dopłacić.

i nie żałujemy...


Ostatni i Pierwszy zachód słońca


i jeszcze kilka ujęć w dniu wyjazdu, kiedy to bardzo skiepściła się pogoda. Potem cały tydzień lało....no współczuję serdecznie tym którzy przyjechali w sobotoniedzielę, głównie dunom :-p Przez ich wysoki sezon na Kanary, w ostatni wieczór i ranek musieliśmy odstać w długiej kolejce do jadalni.







Podsumowując, wybieramy zawsze hotele i części wydzielone dla 16plus, właśnie od wyjazdu na Sal. komfort odpoczynku jest nieporównywalnie większy. a jeśli chcesz poszaleć na zjeżdżalniach, to zawsze możesz. Owszem ceny są wyższe. ale coś za coś.
[mnie wystarczyło lecieć w samolocie z rodzinami polskimi przez 5 godzin]
 
Jeśli ktoś jest zainteresowany hotelem RIU na wyspie Sal, po prawej stronie bloga są zdjęcia i posty, i jest opis całej wyprawy a dokładnie TU hotel.


Jeszcze została mi do opisania nasza wyprawa na szczyt wulkanu.

ps

no więc leżę...i zdaje się tak spędzę łikend.

Ostatnio myślę intensywnie o tatuażu, chcę mandalę.



piątek, 14 marca 2025

Nie lubię chamstwa i góralskiej muzyki.

 Skończyłam Przejęcie czyli kolejnego Chmielarza, trzeciego po Podpalaczu i Farmie lalek i już w gotowości Osiedle marzeń ale jeszcze wczoraj odpaliłam Kastora. Wojtka Miłoszewskiego, żeby zobaczyć, kto zacz. no "Psy Pasikowskiego póki co mi się kojarzą trochę...to lata 90te straszne lata 90te...oczywiście przeczytam. W połowie kwietnia wejdzie kolejny Kastor. może wtedy już skończę wszystkie Mortki Chmielarza. zauważam u siebie podobny styl, jak w przypadku dobrego serialu, czekam, aż będą wszystkie odcinki, bo w dzisiejszych czasach, przy takim trybie życia, to zwyczajnie nieludzkie jest Czekać cały tydzień.

Poza tym wczoraj wieczorem zmęczyliśmy Dzień Zero. no i nie zasnęłam. widocznie nie byłam tak umartą, jak we wtorek. choć też tyrka 12godzinna poza domem. W pogodzie odczuwany przełom. Zimno [wczoraj zmarzł mi tyłek a dziś mnie w gardle drapie. zaraz herbaty malinowe i soki pójdą w ruch] z tego zimna się cieszy Naczelnik jak gupi, bo gdy ja sobie konsumowałam Biały lotos, i jogę na macie, to Naczelnik pojechał i przytargał kilogram bursztynu. normalnie. i teraz ja zrobię bursztynową rybę wreszcie. 

*

Jakoś ostatnio straciłam wiarę w merytoryczne dyskusje. w ogóle !!! a na platformach. fejsbukach, to już nigdy takowych nie było. Celem zdaje się jest podkurwianie się wzajemne znudzonych emerytów :-D symetrystów i twórców teorii spiskowych. otóż nie uważam, żeby platformy były płaszczyzną wymiany myśli i wiedzy. ... no chyba, że taka wiedza, jaka platforma.

A najczęściej, to miejsce gdzie nas lokalizują różne trolle. niestety. a potem usiłują straszyć, że doniosą, że wiedzą i że mamy się bać. trolle głupole schowane za nikami, anonimami, żeby ich brońboże ktoś nie zlokalizował, cwane, że hoho i dumne ze swojej przenikliwości, że nas nas na fb wytropiły... 🙈

*

zdaje się, że od dziś stanę się orędownikiem tego przysłowia : "nie lubię chamstwa i góralskiej muzyki". bo zrobiło się koszmarnie wręcz aktualne. nie dotyczy to tylko górali niestety. Polaryzuje się społeczeństwo, stare dziady stają się konserwatywne a młodzi się konfederacą, głupieją niedouczeni i są podatni na bogonarodowe prawicowe nacjonalizmy. 

Tymczasem poziom zacofania górali jest zwyczajnie zdumiewający i znów pobrzmiewa to narzucanie woli bożej na wszystkich członków społeczeństwa, bo przecież te zajęcia nie są obowiązkowe:

Edukacja zdrowotna, nowy przedmiot, który wejdzie do szkół od 1 września tego roku, budzi ogromne emocje na Podhalu. Lokalne społeczności obawiają się, że wprowadzenie go oznacza zagrożenie dla wartości moralnych młodego pokolenia. Federacja Obrony Podhala ostrzega przed demoralizacją dzieci, twierdząc, że "niektóre osoby kłuje w oczy nasze katolickie wychowanie, patriotyzm, dziedzictwo kulturowe i przywiązanie do ojczyzny". Radni z Gminy Kościelisko przegłosowali nawet rezolucję, która ma być wysłana do Ministerstwa Edukacji Narodowej.

Serio, ktoś jeszcze wyznaje teorie, że naszym dziedzictwem narodowym jest zaprzaństwo, kołtun i niechciane ciąże ???

środa, 12 marca 2025

o wczoraju z brajankami.

  Wczoraj padłam, wróciłam i padłam...wszystko mnie zmieliło, szkoła, teatr, pogoda, ciśnienie...sytuacja.

na ósmej lekcji, nie wytrzymałam ciśnienia i jeden dostał -10 i jedynkę. w nocy tę jedynkę usuwałam z edziennika, bo spełniła swoją rolę wychowawczą :-)) u brajanka. 

Brajanka bowiem zatkało na taki mój zmasowany atak.  i mam nadzieję, że tak już zostanie. 

z małymi barjankami jest dokładnie tak, jak to potem bywa z dużymi. którym się w dzieciństwie nie tłumaczyło, i nie było konsekwentnym. Każde działanie w tym przeciąganie i naginanie ma swoje konsekwencje. bolesne. najczęściej. innej drogi nie ma. bywają też takie brajanki, co to będąc księciuniami w domu żądają atencji w placówce i stosowania innych zasad. bywają rodziciele, którzy podobnie, jak brajanki również żądają innych zasad dla brajanka...to jest, jakby constans. widzę brajanka i wiem co będzie. oraz widzę jego rodziców i wiem co powiedzą, nuuuuda

im później zareagujemy na uczniowskie naciąganie, przeginanie, tym większymi okażemy się wrogami. i frajerami. Tak, tak. nie będą łaskawi zapamiętać, że przez sto lekcji dawaliśmy im fory, prosząc i tłumacząc i odwlekając egzekucję, oni zapamiętają ten jeden raz, gdy daliśmy im po łapach. tak to działa. więc im wcześniej, tym lepiej. zwłaszcza, że mi mowę odejmuje, w sensie dziś ledwo mówię. ..przeszarżowałam z tymi ośmioma godzinami jednego dnia. zapomniałam, że na początku kariery nabawiłam się guzków śpiewaczych w wyniku zbyt dużego obciążenia strun. za chwilę kontrola w medycynie pracy i mogę mieć kłopoty. 

Ale co tam. 

za to dziś odpoczywam, nurzam się w odmętach sensacji fabularnej pt. Przejęcie. Chmielarza. Zaciągnęłam Kastora. Miłoszewskiego oraz wciągam w 3 sezon Białego Lotosu. bo trzeci mi podpasował. w międzyczasie zobaczę drugi a ominę pierwszy. 

razem z N. próbujemy jakoś brnąc przez "Dzień zero. ale idzie mi ciężko.

drugi raz zasnęłam. wczoraj.

*

A tym czasem co tam w ameryce? i u dwugłowego potwora? ano proces zwany trumpcesja, dolar spada 3,8 poniżej poziomu euro 4,2  i niech spada życzę mu tego, inflacja nieznacznie wzrasta,  amerykanie tracą robotę, Wall Street Journal ostrzegł: "Dwugłowy potwór nękający gospodarkę ma swoją nazwę: stagflacja". Do tego słaby wzrost oraz rosnące ceny. krach na akcjach tesli ....

Powodzenia w dalszym popieraniu dziada.


wtorek, 11 marca 2025

Bądź cicho mały człowieku...historia pewnej prowokacj?

 no nie skończę tej Palmy...sprawy bieżące mi podnoszą poziom cukru. a tak jest przyjemnie na świecie. i byłoby całkiem sympatycznie na wiosnę, gdyby nie pewne dziady w czapkach z daszkiem. Czemu muszą być zawsze jakieś dziady...i wszystko psuć. 

Czasem awantura wybucha z niezrozumiałych dla mnie Europejki, powodów. bo po co musk wpisuje te pogróżki na platformie X, w jakim celu??? a następnie obraża.

no cusz za finezja. rzekła bym amerykańska finezja.

Najpierw musk w zasadzie pogroził paluszkiem, nie wiem łaj? potem odezwał się rubio, następnie musk w poniżający sposób zwrócił sie do Sikorskiego nazywając go "małym człowiekiem, żeby na końcu wymięknąć, i wycofać się, (na chwile) tłumacząc

" że bez względu na to, jak bardzo nie zgadza się z polityką Ukrainy, Starlink nigdy nie wyłączy swoich terminali. Stwierdził też, że wcale nie groził odcięciem Kijowa od sieci satelitarnej. W ten sposób wyjaśniał swój wcześniejszy wpis, w którym oznajmił, że ukraiński front by się "rozpadł", gdyby wyłączył sieć Starlink.

Wszystko bowiem ma swoje konsekwencje :

“Akcje francusko-brytyjskiego operatora satelitarnego Eutelsat wzrosły aż o 650 proc. w tygodniu kończącym się 7 marca, ze względu na spekulacje, że firma może zastąpić Starlink w dostarczaniu Ukrainie dostępu do internetu. Akcje spadły w piątek, kończąc tydzień wzrostem o około 380 proc.”- informuje Reuters.

i nadal musk ciągnie te farse ...

I dlaczego pisdzielce plują na polskiego ministra? Teraz pisdzielce mogą czuć się dumni z pracy Sikorskiego. Nie daje sobie w kaszę dmuchać, "Wstajemy z kolan...żaden amerykański cham nie będzie pluł nam w twarz. i dzieci nam germanił. czy jakoś tak. a może jednak lepiej nie skakać do amerykańskiego chama? amerykańskiemu chamowi można jedynie w dupę włazić.... kto wie co tam się lęgnie w głowach pisdzielców i ich wyznawców. kto wie. szkoda, że nie umiom w solidarność. a tyle o tym pierdolą.

Po czym poznajemy państwo na poziomie/ tak jak i człowieka na poziomie/, ano po tym, jak traktuje słabszych partnerów. Mniejszych partnerów. Demokracja się opiera na rządach większości ale z poszanowaniem mniejszości. no ale to europejska demokracja. 

Światowe media piszą o zastraszaniu Sojusznika...

Ile razy można dziękować ja się pytam się??? 

będąc Ukrainą i teraz wychodzi, że my też powinniśmy według rubio, całować elona i usa na kolanach w odwłok ?? cała europa, ba, cały świat powinien całować amerykę w odwłok i po ręcach, bo to ameryka. panie.

Skoro jest alternatywa dla starlink, to pierdolmy dziada, który zmienił front i wybierzmy Eutelsat. SES albo będącego w budowie IRISu, wydajniejszego nawet,  Czyli nie dawajmy zarabiać dziadowi, pierdolmy jego elektryki i wszystko co proponuje. Ignorujmy go. w innej sytuacji jest Ukraina. w nieciekawej. nie mają czasu na zmiany. z drugiej strony nie mają też pewności czy dane nie trafiają do Moskwy. 

Czy ktoś wie, w jaki celu jest ta elonowa prowokacja?? polityczna zagrywka ? 

Czy to tylko takie pierdolenie ćwoka z rozdętym ego, jak w przypadku zwierzchnika? bo jusz się pogubiłam...

[No i chyba jednak dobrze zrozumieliśmy słowa muska, skoro Europa też rozumiała je powiedzmy podobnie. Dobrze też, że przypomnieliśmy subtelnie, że płacimy kasę, że nie za Darmo ta dostawa, o czym elon chyba zapomniał]

a teraz idę do pracy i muszę się ogarnąć, wejdę na matę pomedytować. i odtańczyć wschody słońca, umyje włosy. ubiorę ładną sukienkę.

Dobrego Dnia mimo wszystko.

ps

wypaliło się jednak, ale dzwoni i muszę dalej sprawdzać. co się dzieje. error 5 doczytałam. niedobrze wróży...


poniedziałek, 10 marca 2025

Afterparty.

 wczoraj było bardzo bardzo Specjalnie. 

Naczelnik przywiózł kwiaty, i teraz mam piękny bukiet w wazonie.

pranie wisi na sznurach, kolejne lecą, dom otwarty na przestarzał, pościel w ogrodzie się napełnia zapachami wiosny, bo temperatura rozpieszcza, grzanie wyłączone. kwiaty w domu zasilone, skubane, odstawiane do przesadzeń. Na twarzy szybka maseczka bankietowa, na sobie ubiór "wieczorowy, na nogach pomarańczowe snikersy, na szyjce perły. nobo kiedy je nosić. w autokarze grzanie furkotało, że w stroju kąpielowym można było śmiało jechać. podróż zleciła na fajnych opowieściach o podróży ...do Teksasu. i oglądaniu zdjęć. potem lampka wina w bardzo przyjemnych  okolicznościach teatralnych, przed spektaklem. lubię wszystko w Teatrze Muzycznym Baduszkowej. spotkanie dziewczyn dawno nie widzianych, bo tylko na różne okoliczności się spotykamy. no i sam spektakl, jak to mówią Petarda. trzy godziny pięknych wrażeń. muzyki, śpiewu i choreografii (sztos) oraz scenografii (sztos, Sztos). Naczelnik zrobił mi dwie kanapki i słusznie, bo czasu na jedzenie raczej nie było. 

[Jak ja się cieszę, że kończą drogę. skoro teraz autokar przejechał trasę w półtorej godziny, to za chwilę autem będziemy na prawdę szybko śmigać do teatrów(nie tylko do TM ale i Stacji Gdynia Główna i innych) do ikei....do Sopot, do Trójmiasta po prostu.]

*

i dziś spałam ponad 8godzin cięgiem. cudofnie.

Znów lecą prania a pościel poleci do ogrodu. wiosenne słonce niestety obnaża pokłady kurzu. i różne zakamarki. ładuję odkurzacz. puszczam paprocha. zaczynam wiosenne porządki w domu i ogrodzie. ale bez spinki przecież. Dziś Pierwsza kawa na tarasie ok jedenastej, tak spałam do 10ej. jakie to przyjemne. ludzieee. obudzić się w słoneczny poranek. we własnym łóżku i otworzyć okno w sypialni. usłyszeć żurawiny i inne ptactwo. 

nie myślę co będzie jutro. nic mnie nie niepokoi, to jest chyba luksus.

tymczasem wyłazi zielenina. i ze wszystkich bzykających świata obudził się ten jeden komar i napierdalaa...

*

a jednak ...sytuacja mnie niepokoi światowa. 

że putin z trumpem już dogadani odpierdalają swój teatrzyk i jeszcze chamsko odgrywają go dla na naiwnych, w "obronie" ukraińskich obywateli i europejskich a jakże. wiadomo 80 procent internetowych manipulacji i trollingu frunie od wschodnich braci miłujących pokój, wywołując w europejczykach strach, skołowanie, chaos i dezorganizacje a także wpływając na wybory. Brawo. 

Zapomnieliśmy też już z kim mamy do czynienia, jeśli chodzi o usa. Dobry wujek usa, to imperium zaborcze i bezwzględne, nie tylko ostoja demokracji i pokoju na świecie. 

Memorandum budapesztańskie  mam na myśli. Tak wiem, że memorandum to jeszcze nie umowa i betonowa gwarancja ale nie takie umowy się łamało, prawda. 

No cusz, zintensyfikuję strzelanie.... nie ma rady. 

przyjdą ruskie. niechybnie. najpierw pod granice...

sobota, 8 marca 2025

o feministycznym praniu w ogrodzie

 Dziś będzie miły dzień. nie tylko dlatego, że to ten dzień na który plują poprawne politycznie panie i się bulwersują nagminnie. warczą na mężczyzn z kwiatkiem, żartują wspominając o goździku i rajstopach...tak tak też kiedyś miałam taką fazę :-)  ale nigdy nie warczałam. choć nie lubię ustawowych dni kota, pilota, idiota. nauczyciela. bo niby co? ale że co? i po co?? się powinno odpierdalać tego dnia?? 

dziś poluzuję żonie łańcuch,

dziś dam jej kasę na kosmetyczkę i będę miły oraz się nie uchlam,

noooo kurewa niee, 

No nie lubię ale prezent, kwiatek, uśmiech a przede wszystkim wyjście ze strefy cienia, komfortu czy powód do zrobienia sobie przyjemności, owszem Biere.

Wychodzi mi też, że Zawsze byłam feministką, z definicji, choć nie chciałam, nie wiedziałam i się nie deklarowałam. Najbardziej w życiu cenię sobie Wolność. nie rodzinę.  Nigdy nie byłam utrzymanką, pracuję i jestem Niezależna, mówię co myślę. i na co mam ochotę. miałam męża, teraz mam wolny związek, nie mam dzieci, bo nie chciałam, w życiu kieruję się zasadą, że robię co lubię. praca jest dla mnie przyjemnością w większości więc nie czuję, że pracuję ;-) jestem ambitna, odnoszę sukcesy. mam fajnego faceta. zawsze miałam fajnych facetów, kochanków, dbam o siebie. mam poglądy i nie waham się ich używać. jestę pyskata.

oraz od jakiego czasu feministka brzmi dla mnie Dumnie. ale tylko w kontekście praw i równego traktowania kobiet. w żadne wojenki damsko męskie się nie bawię, bo lubię mężczyzn :-) lubiłam z nimi flirtować, uwodzić i wodzić za nos, lubiłam być famme fatale, i niegrzeczną dziewczynką w typie : potrafię przyłożyć, gdy jesteś nadętym bucem. i z mlekiem matki wyssałeś patriarchalne bzdury. a bywali(kiedyś więcej ich bywało) i jeszcze bywają takie typy silnego i decydującego. wszechwiedzącego i narzucającego role. bo mamusia tak wychowała i tatuś tak mamusie traktował. Twoja sprawa i spierdalaj z mojego życia. wychowywać cię nie zamierzam.

Nie lubiłam się poświęcać dla rodziny. ale proszę bardzo, nie neguje, nie pluje i nie zabraniam. Akceptuję, gdy któraś lubi. Jesteśmy różne i mamy różne pomysły na swoje życie. pod warunkiem, że się sobie z tymi pomysłami nie narzucamy. 

Nie uważam też, że główną rolą kobiety jest bycie matką i żoną oraz dobrą parafianką. Kobieta może być tym kim tylko chce. nawet facetem :-D

 Choć generalnie nigdy specjalnie nie lubiłam kobiet. już to pisałam, że najwięcej złego mi one w życiu zrobiły. te siostrzane klimaty. zakończone monstrualną klęską siostrzaności w chwili, gdy się romansuje z mężem przyjaciółki, napierdala szefowi na przyjaciółkę, rozbija rodzinę przyjaciółki, no jednym słowem nikt tak nie przypierdoli kobiecie, jak druga kobieta. nie było i nie ma ? w słowniku kobiet słowa lojalność. i najlepiej, gdy przyjaciółce źle się wiedzie, to wtedy się można przydać, być niezbędną i kontrolującą. tak było. Odeszło(!?) 

mnie już nie interesuje rozkminianie tego, i już w to nie wchodzę. choć oczywiście mam przyjaciółki :-) bo te poprzednie, to zwyczajnie złe człowieki były. 

Opowieści o zniewolonych kobietach ze wsi zapadłych i małych miasteczek odchodzą do lamusa i są historiami starych ciotek. strajk kobiet to udowodnił. niezbicie. i kilka blogerek.

Także dziś:

Najpierw owe prania wieszane w ogrodzie, bo przecież, to jest najlepsze wiosną i latem, aż do późno słonecznej jesieni. pościel i ręczniki pachnące wiatrem, wiosną, latem, słońcem, ziołami. no nie ma nic lepszego. panie.

zanim zapakuje tyłek w samochód by zakosztować wielkiej sztuki.

ps

wypał nie wyszedł :-( się wściekłam, bo mały piec przy temperaturze zaledwie 120 stopni zawył i zaprotestował. trzeba wymienić kable. czyli dokończyć robotę panie elektryku. do cholery jasnej. Co było robić? przeładowałyśmy zawartość do większego pieca i odpaliłam wczoraj drugi wypał. i teraz sie okazało że i duży piec wyjeee przy 450 no jakiś fatum czy co?

piątek, 7 marca 2025

o poczuciu. i podtrzymywaniu na duchu biednych amerykanów.

 Wiosną wczoraj zapachniało...

taką prawdziwą w powietrzu, przy temperaturze 15 stopni. Poczułam tę wiosnę. a ja w futrze. dziś się wybieram w lżejszej kurtce, może nowej i pomarańczowych snikersach. ale futra nie chowam ani kozaków jeszcze, booo

żeby nie było euforii u człowieka, to od razu źli ludzie gaszą entuzjazm, że to do wtorku, bo potem znów tylko 5 stopni i śnieg.... 

noż kurewa. ja nie chcę tego wiedzieć. mnie dobrze tu i teraz. bez przyszłości. prognoz i ciągłego utyskiwania.

Precz z hamulcowymi !!!

Tak czy inaczej enyłej bajdełej 

w niedzielę postanowiłam sadzić czosnki ozdobne do donic. a Naczelnik będzie przycinał hortensje.

A w sobotę jadę na Wiedźmina do Teatru Muzycznego w Gdyni. taki prezencik od firmy na dzień kobiety. to w niedzielę też pojedziemy do fajnej knajpy. na tę okoliczność (dopiero od poniedziałku dieta.)) 

wczoraj odpaliłam wypał na noc. ale jakoś się nie martwię zazbytnio, dopiero szkliwienie w nowym piecu mnie zaniepokoi. Niestety, niektóre prace popękały przy schnięciu i jeszcze popękają albo nawet trzasną na amen. ja planuję testować nowe szkliwa. 

poza tym planujemy fajną imprezę o tematyce miłosnej w teatrze. a w pracowni szkolnej będę kręcić wiosenne wianki z bluszczu. Czyli przycinam też naszego bluszczu na oborze. 

takie to fajne dni ogrodowo, artystyczne się zapowiadają. 

*

Niemniej co się dzieje we świecie też miło wiedzieć. To ciekawe, bo jakiś czas temu podobno funkcjonowało w ameryce przysłowie: głupi, jak Polak, akurat w czasie prosperity słynnej polskiej emigracji( aktualnie wiekowo między 70 a 80 wzwyż) która teraz popiera trumpa. a tu nam się szykuje nowe powiedzenie, że gupi jak amerykański prezydent. 

Oczywiście Naczelnik śledzi amerykańskich idiotów. to i ja sobie odpaliłam wczoraj, Johnego Olivera, dwa odcinki Last Week Tonight with John Oliver (HBO) czyli straszno śmieszna jazda po trumpie i jego zjebanej ekipie. I taki obrazek: gdy podczas konferencji prasowej stoi musk z przyklejonym znudzonym czterolatkiem do głowy(a któż to ? może zastępca dyrektora FBI)))) a obok siedzi trump z identyczną znudzoną miną i zapewne obaj mają pełne pampersy. musk tasakiem obcina dotacje, oraz pakuje na stołki państwowych poważnych instytucji ludzi niekompetentnych i gówniarzy. coś mi to Nachalnie przypomina. otoczyły się dwa niedouczone typy, ludźmi liżącymi rowy ich niedouczeniu. masakra i śmiech na sali. 

No i dyrektor FBI mnie powalił fizjonomią odbijającą wnętrze ... Wytrzeszcz, jak przy stawianiu kloca, nigdy nie miał z tą robotą nic wspólnego. i wprowadza takie standardy... że ruski wywiad was zajebie amerykanie. 

[to zupełnie jak u nas BYŁO, pisdzielce szli w wierność partii a nie fachowość]

No to trzymajcie się normalni Amerykanie, bo nasze pisdzielce, to pikuś w porównaniu z tym co Was czeka przez najbliższe cztery lata rządów tego faszystowskiego dziada. Ale dacie radę, My daliśmy to i Wy dacie, tylko trzeba wychodzić na ulice, ośmieszać tych idiotów wszędzie gdzie się da a to akurat trudne nie będzie, sami się ośmieszają, że nawet nie trzeba fabrykować dowodów 🤣🤣prezerwatywa w Afryce czy w Strefie Gazy 🙈🙈 jeden chuj. tu obetniemy, tam odetniemy... TU można poczytać. i struchleć. oraz końcówka czyli Morał mnie jednak zabił:

Być może jakiś przewrażliwiony inteligencik zacząłby tu dzielić etyczny włos na czworo i coś opowiadać o zabijanych a nawet "masakrowanych" w Strefie Gazy niewinnych kobietach, dzieciach, starcach. Niszczonych szkołach, szpitalach, zabijanych pracownikach organizacji humanitarnych. Jednak nie dajmy się zwieść tej pseudo - humanitarnej demagogii. Dobrze wiemy, że D. Trump to w sumie fajny gość, który dba o pokój na całym świecie, nie da zmarnować jednego dolara z amerykańskich podatków, sam nie tknie prezerwatywy i nie pozwoli by jakiś terrorysta z Hamas też się nimi bawił. No i gites, prawda?

Także musicie amerykanie zewrzeć poślady w najbliższych wyborach, Amerykanie. a może zorganizujcie masz na Kapitol. w końcu już Wam wolno, macie precedensy, że zamach na demokrację w waszym kraju jest legalny.

o poważnych, smutnych i zagrażających bezpieczeństwu sprawach już nie chce mi się pisać.

Jest taki ładny słoneczny poranek, zapowiada sie piękny dzień, który rozpocznę na macie a następnie spacerem z Ciri.

Dobrego słonecznego dnia i łikendu.

ps

progi muszą podnieć, bo nauczyciele, którzy zarabiają po 15 tysi nie mogą tyle kasy oddawać państwu. to skandal.  

ps

no i zobaczyliśmy jusz do końca najnowszy sezon Cormorana...buuu

środa, 5 marca 2025

Ja to mam szczęście.

 przygoda kanaryjska będzie sie jeszcze przewijała, bo miejsce bardzo mi się spodobało.

Niebo niezanieczyszczone światłem.




to zdjęcia nieba nad La Palmą, zrobione w nocy z naszego tarasu. Nocą ludzie jadą w góry i oglądają konstelacje na wyciągnięcie ręki. 

Tak komentując, rozmawiając głośno uświadamiam sobie, że bardzo mi się tam podoba. dokładnie na La Palmie mi sie podoba, że ta wyspa jakby zabezpiecza mi sporo moich tęsknot i warunków, tak na życie. Wyspa bardzo piękna, choć bardzo górzysta więc nigdzie nie ma prosto. ale ja kocham góry miłością prawdziwą i to są takie tatry na całej wyspie. więc.

Ludzie sympatyczni, pogoda w punkt, nie ma dużych wahnięć temperatury, różnic, że zimą grzać chałupy i chodzić w kozakach nie trzeba (a można cały rok w klapach) zresztą jaką zimą, My teraz byliśmy zimą. Latem byłam w lipcu na Teneryfie i też było bardzo przyjemnie. bez spiekoty i omdleń. Pogoda idealna. Zrównoważona. może tylko trzeba pilnować odpowiedniej strony każdej z wysp, żeby zanadto nie wiało. 

[w tym samym czasie na Lanzarote była moja Pauca i sobie rozmawiałyśmy co i jak tam i wyszło że im tam bardzo wieje. ale zdjęcia piękne.] 

Życie na wyspie, jeśli chodzi o jedzenie, zdaje się tańsze niż tu. cała reszta też. benzyna, mieszkania, domy. 

Znajomi znajomych mają tam własne domy, apartamenty, mieszkania...może i my się zainteresujemy. nawet kredyt można rozważyć, bo dopóki musimy być tu, to wynajem jest opłacalny. Tylko, że to bardzo daleko. niestety. ale tak sobie rozmawiałam wczoraj u źródła. 

a co.

W każdym razie na tenczas cieszę się, że możemy sobie pozwolić na takie wypady i to dość często w roku. nie chodzi tylko o zwiedzanie, i nie zawsze o podglądanie świata. chodzi o luksus bycia w pięknym miejscu, hotelu, zieleni i bycie obsługiwanym, o możliwość dopieszczenia się dobrym jedzeniem, pójściem na masaż w strefie spa, poleżeniem na leżaku w słońcu nad podgrzewanym basenem, przy szumie oceanu. Posmakowanie potraw, powąchanie kwiatów żyjących w naturalnych warunkach. .. oraz jazda czerwonym kabrioletem. ech. 

ludzieee nie opuszcza człowieka Poczucie, że teraz jest zajebiście. Że jestem szczęśliwa. Tu i teraz. niczego mi nie brakuje. a mam dużo. jestem szczęściara. 

no i lubię luxus 😜

Jakie to szczęście, że się dobrze mamy z Naczelnikiem, i nie siedzimy w przychodniach lekarskich, ... moja przyjaciółka dwa tygodnie ferii przeżyła w totalnym stresie, biegając po lekarzach, po badaniach, stojąc w kolejkach od 6 rano, bo chudnie... na szczęście NIC poważnego. uff.

i dlatego, żeśmy młodzi, zdrowi, młodzi i szczęśliwi właśnie w takich okolicznościach przyrody, to korzystamy, bo nie wiadomo co za rogiem czyha. ha.

Po powrocie został mi Zestaw wulkaniczny, który natychmiast przywołuje zapachy i smaki. obrazy. zawsze przywożę takie różne zestawy. na siebie. kiedyś więcej przywoziłam do domu.




pierścionek z kamieniem wulkanicznym i bransoletkę z lawy oraz malachitu przywiozłam sobie teraz a kolczyki z lawą z Etny przywiozłam z Sycylii. 

*
Teraz sobie siedzę już w domku z kawką, likierem bananowym i samodzielnie udzierganą pinsą. Mruczy pralka(jesooo pranie mi wyłazi ze wszystkich koszy)) i zmywarka. zaraz puszczę Paprocha. 
Rano odwieźliśmy MJ na pociąg. a potem miałam ścieżkę zdrowia. Pierwszą w życiu mammografię. i uprzejmie donoszę, że nie bolało. a przecież mam dyspalstyczne cyce. Julek musiał zaliczyć przegląd techniczny. Ja musiałam zaliczyć CH Jantar, i kupiłam se śliczną pikowaną wiosenną kurteczkę z Klimtem w rozmiarze XS w nagrodę za te mammografię ;-)

Przeczytałam  "Ziemianki, Marty Strzeleckiej. i dobrze jest. nawet polecam audio, które czyta Wiktoria Gorodeckaja.
aktualnie słucham "Skandalistki, M. Czapczyńskiej, no i niestety po wierchu. i denerwująco napisane. nie polecam.

wtorek, 4 marca 2025

a tam kwitły migdałowce.

 Powroty są chujowe.


w niedzielę rano zjedliśmy śniadanie na kanapach niespieszne. bo nigdzie nie pędziliśmy. potem nastąpiło pakowanie. i kompulsywne ważenie, a tu na styk normalnie. potem odstawianie bagaży w ulewie. owszem i to nas zaskoczyło. przemokliśmy do suchej nitki. na koniec pyszny obiadek, kanapki, banany i ziuuu na lotnisko. popołudniem późnym. Odprawa. ja zadzwoniłam na dokładne przeszukanie, jak zwykle...

Lot nieopóźniony, za to pięciogodzinny. wedle czasu tutejszego wylądowaliśmy w Katowicach późną nocą w temperaturze 1,5 stopnia. a wylatywaliśmy, w temperaturze  2o. 

i całonocny powrót do domu. rozłożony na trzech kierowców. na szczęście byłam zapobiegliwa i miałam wczoraj jeszcze urlop. od wszystkiego. Ale już niestety koniec ferii. 

[Dziś do placówki i do teatru. :-( wstałam dość wcześnie i piję sobie kawkę w łóżku, pod oczami mam płatki a na opalonej twarzy maseczkę, zaraz się zbieram jest 7.10]

Podróż powrotna cięgiem trwała od 14 do 7 rano. Cały poniedziałek spałam prałam i używałam pozycji horyzontalnej. 

Przywiozłam sobie i innym: koszulki, jedna moja, jedna Naczelnika, firmę tę odkryłam ostatnim razem na Teneryfie, sweterek jak mgiełka w kolorze oceanu, wino białe lokalne, likier bananowy, kremy z aloesu, ciasteczka migdałowe. Magnesy na lodówkę, pierścionek z lawą wulkaniczną oraz bransoletki. no i szyszki. bo można.

i przywiozłam siebie głęboko nieodchudzoną, boję się stanąć na wagę.. teraz przez miesiąc będę gubić naddatek. 

zwierzęta nas oblazły stęsknione.  Ciri sika ze szczęścia. ...



spore naleciałości z Kuby, rozkręciły interes tytoniowy i w Santa Cruz odwiedziliśmy miejsce produkcji i Naczelnik zakupił dwa pudełka dobrych cygar. 



Ostatni zachód słońca i piekne ciągle kwitnace sterlicje. I ostatnie popołudnie na basenie ...




ps

w ogóle mnie nie interesują Oskary, kompletnie...ani nagrody ani prowadzący, ani zwłaszcza kreacje i cały ten dęty szmirowaty blichtr. za to Ściągamy sobie na dzisiejszy wieczór "Konklawe. 

poniedziałek, 3 marca 2025

Proxima Parada: Santa Cruz de la Palma.

 ... a tam karnawał. 





replika statku K.Kolumba.




















Otóż gdy zebraliśmy się w piątek wysoko w góry i było jeszcze bardziej niesamowicie, niż w przypadku curwas peligrosas, bo owszem i curwas peligrosas i wysokość prawie 2500 npm. 

Także łał. panowie i panie. ale to jutro.

Dziś Santa Cruz de la Palma. Po doświadczaniu pobytu ponad pułapem chmur, do stolicy zjechaliśmy górami. miasto jest kolorowe, kameralne i pełne kolorowych ludzi. siedzą w knajpach, jedzą piją. Szczególnie nakrycia głowy przyprawiają o zawrót głowy. okazuje się, że na okoliczność Fiesty de Los Indianos, już kilka dni wcześniej czyli w łikend zaczyna się zabawa i przebierania w parodię los indianos.

W stolicy wyspy, Santa Cruz de La Palma, 3 marca 2025 roku odbywa się unikalna Fiesta de Los Indianos, podczas której uczestnicy ubrani na biało posypują się talkiem, nawiązując do powrotu emigrantów z Ameryki.

Tak więc Przebierańcy i walka na talk a całe miasto na biało. Ja wolę na kolorowo. ale podobno, to impreza którą należy zobaczyć raz w życiu.

Los Indianos to jedna z tych fiest, podczas której to wszystko jest możliwe! W każdy poniedziałek karnawału Santa Cruz de La Palma zamienia się w kanaryjską stolicę Kuby. I choć normalnie miasto liczy około 15 000 mieszkańców, to wszyscy przyjezdni w tym czasie zwiększają tę liczbę kilkukrotnie. Na czym to wszystko polega? Przede wszystkim na dobrej zabawie. A tej nie brakuje, gdy zewsząd sypie się biały talk! Obsypują się wszyscy – dzieci, dorośli, starsi. Nie brakuje też specjalnych armatek, które wyrzucają tony białego proszku na uczestników zabawy. Efekt nr 1: wszystko jest białe. Efekt nr 2: wszyscy doskonale się bawią. Efekt nr 3: Czy można wyobrazić sobie lepszy karnawał?

a zaczęło się od mąki.



XIX wiek. W stolicy wyspy La Palma trwa właśnie karnawał. Miasto świętuje też powrót emigrantów, którzy wiele lat wcześniej opuścili rodzinną wyspę, by zarobić majątek na skolonizowanych ziemiach Ameryki (w tym przypadku chodzi głównie o Kubę). Ci którzy zostali mówią na nich Los Indianos. Teraz wracają… obrzydliwie bogaci, obrzydliwie pewni siebie i chełpiący się tym co zdobyli za oceanem.

Jeden ze statków pozostawia w porcie źle zapakowany ładunek, z którego sypie się mąka. Nie umyka to uwadze uczestników karnawału, którzy z białego proszku szybko robią użytek, obrzucając się nim na wzajem. Tak zaczęła się tradycja fiesty Los Indianos, która z czasem nieco ewoluowała… Na początku XX wieku święto zostało zakazane. Jako powód władze podały zakłócanie porządku miasta. Ta decyzja choć pozornie została zaakceptowana, w rzeczywistości nie spotkała się z uznaniem mieszkańców. Pół wieku później fiesta odradza się na nowo i to z jeszcze większą siłą! Mąka zostaje zastąpiona białym talkiem, co okazało się dość praktycznym rozwiązaniem – co jak co, ale dużo łatwiej jest zmyć z ulic talk, niż klejącą się w połączeniu z wodą mąkę.

W latach 70. XX wieku następuje kolejny przełom. Grupa przyjaciół postanawia wzbogacić tradycję obrzucania się białym proszkiem czymś jeszcze. Parodią. Parodiują dawnych emigrantów, przejaskrawiają ich sposób ubioru, rozmowy i podejścia do innych. Pozostali uczestnicy fiesty przyjmują to z euforią i w kolejnych latach sami, spontanicznie biorą przykład z pomysłodawców. W ten sposób narodziła się taka wersja święta Los Indianos, jaką znamy do dzisiaj.

...

Ktoś mnie zapytał jacy są tubylcy

ano Tacy :-)