środa, 25 maja 2022

Wikingowie. Grodzisko Eketorp. i wiatraki.


UWAGA, to będzie długi wpis ale warto )))

Najpierw się zawija autem na parking przed takim kompleksem, który wygląda jak część muzeum, zapewne interaktywnego, można tam kupić kawkę, pamiątki, bilety ?? zresztą nie wiem, bo było zamknięte. ekhm.  Do ichniego Biskupina dotarliśmy bardzo późno, po godzinach otwarcia.  I patrzę ja i widzę dokładnie to, co na zdjęciu i pomyślałam, że sobie Szwedzianie jaja robią... że co to w ogóle jest(Naczelnik gdzieś doczytał, że go odbudowano),  makieta jakaś?? auto zostawiliśmy a sami szliśmy w stronę zabawkowego grodu... prawie na czworaka, tak piździło. A tam Wszystko pootwierane, wichura zapierdala na przestrzał i żywego ducha !!

No PIĘKNIE BYŁO. Zacznę od materiału filmowego składającego się z trzech części, który oddaje atmosferę:


 


Eketorp to prehistoryczne grodzisko na skraju równiny Stora Alvaret. Swój największy okres świetności osada przeżywała na przełomie VIII i IX wieku. Wtedy to w związku z częstymi atakami Słowian gród otoczony został dodatkowym pierścieniem murów obronnych. Grodzisko funkcjonowało aż do XIII wieku, kiedy to opuścili je ostatni mieszkańcy. 

Poniżej święte miejsce, miejsce kultu,  jak doczytaliśmy. Zdjęcie stylizuje sytuacje. Najciekawsza dla mnie jest ta piramidka po prawej ??nie wiem o co chodzi ??a zapytać nie było kogo.

https://pawelwronski.blog/2015/03/06/szwecja-oland-eketorp-twierdza-wikingow/#jp-carousel-6904

to moja interpretacja zdjęciowa miejsca kultu czyli zrobiłam zdjęcie zdjęcia tam na miejscu, jakiegoś wikingowego szamana.

Odkrytą przez archeologów twierdzę zrekonstruowano w 1978 roku. Na Olandii powstało wówczas pierwsze w Skandynawii muzeum poświęcone codziennemu życiu Wikingów.

Archeologowie prowadzący w latach 60. i 70. XX w. badania, znaleźli na terenie twierdzy około 26 tysięcy bezcennych artefaktów, świadczących o rozwoju obronnego osiedla od epoki żelaza po średniowiecze, to znaczy od V wieku przed Chrystusem do początków XVI stulecia naszej ery. Dziś, w zrekonstruowanej osadzie odbywają się historyczne festiwale i muzealne lekcje. Eketorp można zwiedzać w okresie letnim – samemu lub z przewodnikiem.

To można wyczytać w internetach.

Latem można zobaczyć na własne oczy, jak żyli Wikingowie,  a wiosną, gdy jest tam pusto można poczuć coś więcej ... to co My łażąc pośród zagród i wyobrażając sobie co i jak.



















I ja już  nie wiem, kto wymyślił skrzynki pod uprawę warzyw???, wychodzi na to, że Wikingowie. W grodzisku była kuźnia, budynki dla bydła, do przechowywania zboża, ogródek warzywno-ziołowy  ... na jednym ze zdjęć pokazałam rozwalony mur, żeby była świadomość, jak były grube. Znaczy zdrowo nacierali bracia Słowianie ))) no i miejsce kultu, oddawania czci było poza murami. Pokazywałam je wyżej ale jeszcze raz pokażę, nadal leżą tam czaszki zwierząt.

Wychodzimy tą samą bramą, którą weszliśmy, drugiej bramy nie ma, jest samo wyjście, co widać na filmach i zdjęciach.

To było Eketorp moimi oczami a teraz trochę internetowego uzupełnienia. Megalitów, pochówków pod kamieniami(ciężko się tam kopie na skale) i wiatraków na całej Olandii jest dużo. 

POŁUDNIE wyspy, to czysta magia i unikat.




Po dniu pełnym wrażeń, grodzisk, widoków, latarni Lange Jan, ptactwa i wszechobecnego wiatru... zawinęliśmy do hotelu, który przypominam, był takim naszym wypasionym schroniskiem i akurat zajechała razem z nami wycieczka młodzieży z Danii. Zjedliśmy dobrą kolację w jadalni hotelowej, kolację z naszych produktów przywiezionych i kupionych w Szwecji - śledzie, sery. Obok nas w przeszklonej salce siedzieli sobie ... nauczyciele i popijali winko. Młodzież miała się już zajmować sama sobą. W kraju tutejszym nie do pomyślenia... trzeba pilnować, bo odpowiadasz głową, bo się nachlają, bo wyskoczą prze okno, i w efekcie nie śpisz a o winku w towarzystwie pedagogów możesz sobie pomarzyć. Wyjaśniono mi, że zasady są takie, że tam wychowawcy na wycieczkach pracują do 18.00 a potem młodzież jest prawnie pod opieką rodziców, jeśli coś nawywija, to rodzice odpowiadają.

Zakropiliśmy naszą kolację dobrym winem i dobrą opowieścią, i padliśmy.

Następnego dnia zarządzona dość wczesna pobudka, jak dla mnie, bo śniadano i pakowanko... Zjedliśmy śniadanie w towarzystwie duńskiej młodzieży, która była bardzo kulturalna na tej wycieczce.. .zresztą nawet, gdyby nie była, byliśmy tak zmęczeni, że musieliby nas okładać pałkami... żeby nas obudzić. Miałam nadzieję, że szwedzkie śniadanie w hotelu co prawda ale coś wniesie do mojego szwedzkiego manu, coś powie... tymczasem płatki, susz, sery(dobre) chleby i bułki, jajka, bardzo smaczne wszystko i świeże ale mało warzyw i jedyne co mi wpadło w oko i natychmiast zakupiliśmy, to pasta z krewetek, kawioru z serem lub czysta w tubce. Nasi przyjaciele w tej podróży wstawali o 5 więc już dawno zjedli śniadanie w pustej i spokojnej sali. 

Wyjeżdżaliśmy o 9.00. i czekał nas przejazd do Olandii Północnej. Oraz na koniec takie widoki po drodze:

(zdjęcia będą wymieszana, moje z trasy uzupełnione internetowymi)










o wielbłądach wiedziałam z blogów ale dopiero po powrocie poczytałam o co chodzi z tym wielbłądami i znalazłam TO

No to tyle na dziś a pozostaje mi jeszcze jeden post - opis Olandii Północnej, bardzo odmiennej i również pełnej magii i pięknych  miejsc.




wtorek, 24 maja 2022

Cykl.

ja w maju

wczoraj zamiast w teatrze, to zasiadłyśmy z Magdą na samym wejściu, na pufowych fotelach się zapadłyśmy z dobrą kawą a dzieci malowały kredą, w słońcu. To odwieczny rytuał majowy. Malowały cyrk w wielu odsłonach, jako element scenografii do swojego spektaklu. Nie jest to moje ulubione miejsce, mam lepsze - na trawie pomiędzy drzewami, na których powieszę hamaki. Na razie lubię siadać tyłkiem na tej trawie i opierać się o drzewo...

ja tak było w kwietniu

ja w kolażach zimowych


ja w kolażach letnich z ostatnich wakacji


ja w odsłonach wakacyjnych, teatralnych i w czas zarazy ...




Zimą tego roku, teatr i temat nadal aktualny, ponieważ, to nadal ja...

Iw kazała mi się skupić na sobie ;-)

  Świat nam się rozpada. a my durne plemię, zamiast myśleć o demokratycznych szkołach, które pobudzają nowe pokolenia do działania, zmiany sposobu myślenia, zachowania, budowania nowych zielonych miast a nie betonozy, szukania rozwiązań, które być może uratują ludzkość i planetę.... będą inaczej żyć, w co innego wierzyć. Zamiast tego Europa się katonacjonalizuje. się faszyzuje, na siłę wraca do starych wzorców. Gen strachu i mordu się aktywizuje. Wracamy do sprawdzonych zachowań, które niczego dobrego nie niosą. Wystarczy zajrzeć do podręczników historii z podstawówki.

Jaki z tego morał ? 

Czasami żyć mi się nie chce i jestem zmęczona emocjami, które rozwalają mi system. Głównie odpornościowy, zmuszają do nienawiści i pielęgnowania jej w sobie, i doznawania nowych urazów. no więc jak funkcjonować? jak ocalić?? znajomych, przyjaciół kiedyś lubiane blogi i nagle czytam, że ofiarą wojny jest polska sprzątaczka, polska kobieta, polska rodzina... jakiś posrany anonim bezkarnie i bezinteresownie szerzy nienawiść w komentarzach ...

ludzie lubią oskarżać innych o swoje porażki, niedouczenia, swój chujowy wygląd...

A dziś taki piękny słoneczny dzień, tutaj. A tam wojna... a tu banda skurwysynków, odnosząca korzyści albo oburzona albo kłamcy i złodzieje albo ruskie onuce. 

 A dziś egzaminy klas ósmych.


niedziela, 22 maja 2022

Łowca.

... przegapiłam śmierć Klausa Schulze...w kwietniu, jak to się mogło stać ??... słucham teraz muzy do Diuny. Skomponowali razem z  Zimmerem. Dreszcze i ciary. Wczoraj słuchałam muzy do Blade ... rozpacz. Obie muzy monumentalne i smutne. Po stokroć jest to chujowy, beznadziejny rok. Tak, znów zobaczę Diunę. Zaraz. i kupię w pliku na czytacz. Mam ogromną ochotę na dobrze skrojone, pełne pięknych słów i opisów epickie dzieło... byleby nie było ruskie. Dopóki nie posiadam porządnych okularów do czytania, nie mogę się upajać papierowymi wersjami a właśnie zakupiłam najnowszą biografie Peggy Gugenheim i zaczęłam. No na reszcie jakaś dobra biografia [Po Stryjeńskiej i Kobro długo nic ciekawego nie czytałam. Łempicka jakaś drętwa mi się wydała] tylko artykuły, wywiady z artystami w Hygge. i tyle. W papierowej wersji jeszcze muszę dokończyć Boginie ziół. Na czytacz znajomy przesłał mi Berka. Szczygielskiego, podobno świetny. Zobaczymy. Powoli odpuszcza mi zacisk nieczytania. Mogę myśli zawiesić na czymś innym, koniecznie przyjemniejszym, niż wojna. ale nie w ilościach takich, jak przed wojną... skupienie siadło dramatycznie. Czy tylko ja tak mam ?

Dziś przychodzą znajomi z piesą, młodszą siostrą Cri, będą się bawiły, goniły i zapewne upierdolą mi świeżo wyszorowaną podłogę. Wczoraj cały dzień lało. Ciri dostała trzydniowy antybiotyk, osłonowe na 10 dni i coś tam jeszcze, wpychamy w gardło jej i Mańkowi lekarstwo w płynie na jego guzy tarczycowe... choroby naszych zwierząt doprowadzają nas do smutku a nasze zasoby finansowe do dna.

My ludzie będziemy jeść grillowane warzywa i wąchać ognisko wiśniowe. pić białe wytrawne wino. Rozmawiać. I choć to spotkanie zostało zaplanowane pod nasze suki, Potrzeba mi  już takich spotkań z ludźmi. Grilla musieliśmy pożyczyć. bowiem nie zapadła decyzja, czy ognisko bezdymne, czy grill. W sumie oba zakupy by się przydały. Grill koniecznie gazowy, bo gdy coś jebnie, to my z naszym domem na prąd będziemy w dupie. a ognisko bezdymne do palenia gałęzi, na wyjazdy, to jest fajne ustrojstwo, które można zapakować w torbę i wywieść w teren.

Właśnie wyszło słońce, więc idę w ogrody... sadzić warzywa. chwasty muszą jeszcze poczekać, ruszyły z kopyta, jak szalone i trawa. czas kosić. znów ...

miłej niedzieli.

piątek, 20 maja 2022

Sahara i po saharze...

no nie wierzyłam wczoraj nikomu, który to Nikom ględził, że dziś będzie chłodno, pochmurnie i na wieczór lunie... a jednak nie ma Wczoraja, Wczoraj zamienił się w bezsłoneczny rześki dzień z wiatrem niestety i plany prac ogrodowych wiszą na kołku (ale to i lepiej, bo praca i w ogóle egzystencja przy 40 stopniach jest raczej utrudniona, zwłaszcza w tutejszych warunkach oświatowych, z tutejszym ministrantem)))). Poza tym deszcz mile widziany, BARDZO. No tak chujowego kwietnia i maja , że zimno i sucho, jeszcze nie widziałam, dopiero w zeszłym tygodniu wyprałam kurtkę zimową i pochowałam czapki, rękawiczki.

... niemniej wczorajsze późne popołudnie a właściwie wczesny wieczór był cudowny. ani na jeden moment nie włączyliśmy platform filmowych. rozmawialiśmy, planowaliśmy wyjazd czerwcowy,  jedliśmy i piliśmy do nocy. Ognisko na misie żeliwnej nam wyszło raczej spontanicznie. A ja tak lubię nasze ogniska i ich zapach, mamy drewno owocowe ze ściętej wiśni(jednej dużej gałęzi) i jeszcze ze śliwy. I tak się pławiliśmy w zapachach bzowo wiśniowych i tak się ... że mam dziś kaca ((((

Bo Malwazija wchodziła prawie tak dobrze, jak w Chorwacji... tylko w Chorwacji nie ma się potem kaca. Taka sytuacja. Tutejszy kraj, to katastrofa pod każdym względem jednak (nic mnie wczoraj niby nie wkurzyło ale generalnie ludzie mnie męczą). Męczą mnie uczniowie zwłaszcza i rodziciele pod koniec roku, piszą jakieś elaboraty w temacie prac dodatkowych, zaliczeń, rozliczeń, a paszli wszyscy daswidania. ile można tłumaczyć, że podstawówka, to nie studia?? terminy popraw nie zostały wymyślone bez sensu, tylko po to, żeby ich przestrzegać, bo się zaoramy przy końcu każdego semestru. 

Nadszedł właśnie ostatni akord, znaczy egzamin ósmoklasisty, który dał mi wolne od prowadzenia lekcji, za to wykorzystam ten czas do sprawdzania ćwiczeń i prac poprawkowych i KONIEC na tym.

Koniec tygodnia, więc zgodnie z planem trochę popierdzieć by wypadało.

no i dietę szlag trafił wczoraj, niestety.

ps

Vangelis umarł i ten dzień jest jeszcze gorszy... i nie żadne tam rydwany ognia ani rok 1492 ale

Blade Runner Blues i Blade Runner Soundtrack (Remastered 2017) to jest sztos. Uwielbiam ten film i uważam, że połowę roboty zrobiła tam ta muzyka właśnie...




a Pieśń Racheli ciągle mnie wzrusza ...



czwartek, 19 maja 2022

tymczasowo sahara.

 Na blacie w aucie 35 stopni ... podobno w słońcu 40.

W szkole klasa od słonecznej strony, i już na pierwszej lekcji cieknie mi po plecach, a tu sześć godzin pańszczyzny do odrobienia. W okienku wychodzę pooddychać upałem i napić się dobrej kawy... kawiarnia zamknięta. Nożżż. Na przerwie odleciałam, nie widzę nikogo, nie słyszę, ja MARZĘ  marzę o schłodzonej Malwazji. Przejeżdżam do teatru i jest chłodniej, zalegam na kanapie, piję herbatę wiśniową. Leżę i słucham opowieści dziwnej treści... normalnie bym pospała. raczej. Bym wyniosła przed teatr duży puff jak fotel i pospała w cieniu trzech drzew, na których planuje powiesić hamaki. Siadłam do kompa w gabinecie, przestawiłam kwiatki ale robota mi nie idzie. Zgłodniałam, to i  zjadłam lekko podgrzaną zupę krem z pora, pycha. Naczelnik po mojej interwenci telefonicznej,  właśnie wstawił do lodówki Chardonnay z Malwazją, przywiezione z Chorwacji. Przyjadę do domu, zalegnę na hamaku i wypiję z rozkoszą. a potem podleje kwiatki w ogrodzie. może poczytam na tarasie...a może będę tylko patrzeć na mój ogród i wąchać bez, bo właśnie kwitnie. Dziś nic więcej nie muszę. Wróciłam więc,  rozłożyłam bambusowy leżak, nalalam sobie wina, Naczelnik rozpalił ognisko i siedzimy ... Jest cudownie ciepła noc.

Ciri trochę nam zaniemogła, jutro trzecia wizyta u weta. Coś zjadła, we wtorek wyrzygała wszystko, aż jej się żołądek wywalił na lewą stronę. Cała noc ją szarpało: pościel, kapa do prania. Wczoraj już było lepiej ale nadal jest coś na rzeczy. martwię się.

a już chciałam napisać, że życie jest piękne.

poniedziałek, 16 maja 2022

Ogrodowy.

 Wietrzenie wątroby przewiduję raz w tygodniu. Pozostałe wpisy pozostaną wolne od zła tego świata i durnoty tego narodu. Przynajmniej taki jest plan. a wiadomo, jak jest z planami...zmieniają się. Wczoraj jednak obok całkiem miłego dnia ogrodowego, choć fizycznie się złachałam, umarło dwóch aktorów, dwie legendy...Gogolewski i Trela. i  po co.

Najpierw zrobiłam przemeblowanie w kominkowym, przywożąc z teatru stół babki Antośki a ławę wystawiłam na taras, przydając mu splendoru[i tu cała historia z MatkąJadwigą się odpierdoliła, która zawyła z oburzenia, że taki antyk zamierzamy postawić na tarasie]. Stół jest z lat pięćdziesiątych chyba, na kółkach, rozkładany i wygodny w użyciu. Najbardziej polubił go Maniek. Uwielbiam okrągłe stoły. a meble z PRL wracają do łask, zresztą dizajn lat sześćdziesiątych mnie zachwyca, pod warunkiem, że nie jest meblościanką. W sumie spędzamy najwięcej czasu na kanapie oraz Naczelnik anektował stół jadalny, robiąc z niego biurko, więc ten okrągły stanowi alternatywę zarówno obiadową, jak i gościową, można będzie wygodnie siąść na kanapie i fotelach w celu wypicia kawy i zjedzenia ciasta albo dalszego imprezowania...

po obiedzie ...



[Lubię stare meble. Lubie mieszkania artystów, dizajnerów, antykwariuszy i kolekcjonerów. Pełne są pięknych używanych mebli i przeróżnych przedmiotów. Pomyślałam, że bym przywoziła meble ze Szwecji, i robiła je po swojemu. nie, że tam jakiś wielki biznes ale ... ].

Wszystko kwitnie jak szalone, choć noce jeszcze zimne, nawet bardzo. Kwitną rzepaki na polach, drzewa owocowe, i zaczyna się otwierać bez. Co roku obiecuje sobie że wytniemy choć jeden krzaczor- mamy trzy duże bzy, które anektują przestrzeń kwietno-ziołową, bez pardonu. Ale przychodzi maj i on zaczyna pachnieć ...

  Na targach zakupiliśmy trochę kwiatków i kilka sadzonek warzywnych, których jeszcze nie wsadzę, bo w okolicach 19 mają wystąpić przymrozki... kurka wodna. Z nasadzeniami w skrzyniach poczekam więc. podobnie z zielnikiem.  Zrobiliśmy kolejną skrzynie przed domem, wysoką składającą się z 2 nadstawek i tu nastąpi signum temporis: w zeszłym roku za nadstawkę płaciłam coś ponad 30 złotych a dziś... 99 tadam. niech żyją rządy pisdzielców.

Dobrze, że w zeszłym roku się zdecydowałam, teraz z dwóch wysokich grządek warzywnych zrobię cztery. nie ma rady. trzeba będzie przemeblowywać. zwłaszcza, że planujemy zakupić małą szklarenkę.

Trawy wyłażą powoli, pierwszy raz od kilku lat wykorzystaliśmy kompost. pod nasadzenia kwietne. według Bellinghton, najpierw przez rok leżała folia, że się niepożądane zielska nie uchowały, potem już bez folii poszły różne spróchniałe pieńki, kilka taczek kompostu i ziemia.

 Chwosty w kilku odsłonach zasadziłam w dużych donicach. dzwoneczki, goździki, komarzyca i różne inne zwisy jednoroczne zasadziłam w skrzyniach przytarasowych ale okryje je jeszcze przed przymrozkiem.

to są nieskomplikowane ulubienice moje - Bergenia Rose. kwitną absolutnie wszędzie, nawet pod płotem w skandalicznych warunkach.
??? to se samo wyrosło, czasami z łąk i pól przychodzą do nas piękne kwiaty i ja im pozwalam się rozgościć.


od zeszłego roku mam ciemierniki, w tym cuchnący. zakochałam się w tej roślinie i mam nadzieje, że się porozsiewa jak szalony.

rośliny sadzę w każde nieoczywiste doniczkowe naczynie, do wykorzystania innego, niż pierwotnie planowane, na przykład oklepane już wanny czy gary, wielkie stare gliniaki oraz bębny od perkusji, jak wyżej.

Od wczorajszej pracy ogrodowej jestem cała obolała, zwłaszcza plecy. Dziś masaże na szczęście. Na koniec niedzieli poszliśmy do kina PIERWSZY raz od trzech lat: Wiking. Roberta Eggersa. 

"Wiking" to ociekająca krwią opowieść o męskiej inicjacji. Robert Eggers bierze legendę księcia Amletha - pierwowzoru szekspirowskiego Hamleta - i przefiltrowuje ją przez swoje obsesje. Mamy do czynienia z brutalną pulpą wzniesioną do wymiaru wizualnego arcydzieła.

no i ja się podpisuje. obsada też robi swoje, magia i baśniowość oraz ani grama hollywodu. ...

a jak ktoś lubi arcydzieła szekspirowskie,  to polecam nieco mniej ociekającego krwią WYBITNEGO Makbeta, Justina Kurzela z 2015r. WIZUALNIE oszałamiający, przepiękny z doskonałą obsadą.

ps

może uda się zrobić w tym roku tryptyk szwedzki :-)

znaczy mam już typ na kilka dni czerwcowych na przykład: Helsingborg, Helsingør and Kullaberg. 

tylko popatrzcie na szekspirowskie klimaty. oraz wakacyjna Gotlandia. Albo jeszcze inne przetasowanie. Czerwcowa Gotlandia a Helsingborg... po drodze w kierunku zwiedzania Północnej Szwecji w wakacje.

niedziela, 15 maja 2022

o narodowym szczekaniu w kraju tutejszym

Się nazbierało. Dobrze jest pod koniec tygodnia wylać trochę żółci jednak, zwłaszcza, że pogoda mnie wkurwiła od rana: wieje i popaduje a ja się właśnie zbieram na targi ogrodnicze. i pracy w ogrodzie. No to luuuu

Bo tak, 

Według słów niejakiego papieża, unia szczeka na putina. Władze pisdzielskie szczekają na Unię. A Opozycja szczeka na pisdzielców. Jaki z tego wniosek ?? no chyba tylko idiota nie widzi co się tu odpierdala. Obywa się tu Narodowe SZCZEKANIE na Unię, na Pana Tuska, na Niemcy, na kolorowych uchodźców. Tak proszę państwa tutaj odbywa się ujadanie, wściekłe ujadanie. w imię boże ujadanie. Kąsanie w imię boże i mordowanie w imię boże. To nie jest kraj dla wolnych ludzi. Mam nieodparte wrażenie, że dalej już tylko równia pochyła: glapiński(inflacja a za chwile hiperinflacja), ziobro dzięki któremu nie dostaniemy pieniędzy z Unii(bo przecież przekaz jest jasny: okładamy sankcjami putina mordercę, gwałciciela to też nie możemy tolerować w naszych szeregach państw jawnie łamiących demokrację i szczekających na Unię). Wypadnięcie z Unii w obecnej sytuacji, to katastrofa. Czego te łajzy nie kumają ?? ja się pytam. i ich wyznawcy ?? oraz dlaczego te łajzy myślą, że wszyscy są głupsi a jednocześnie źli i chcą ich w chuja zrobić, przecież, to choroba psychiczna.

i na koniec mój ulubieniec czarnek - śmierdzący leń, rozkładający system dydaktyczny, NIC KURWA NIE ROBI poza wymyślaniem coraz bardziej idiotycznych aktów wyznania, jego wiary.... razem z nowakową usiłujący go zszariacić: narodowe czytanie biblii, japierdolę. Czy my jesteśmy państwem kościelnym ?? Teraz podobno, ten len śmierdzący, nienawidzący dzieci wymyślił, że ukraińskie dzieci będą się uczyły o ich Ukraińców krwawej polityce względem Polaków. No nie mam słów. Ukraińskie dzieci zostały wrzucone w nasz "system edukacji" jego mać i usiłują przeżyć, razem z nami. Wiesz co czarnek, ty do śmierci ministrantem nie będziesz, ja ciebie osobiście znokautuję, gdy się zmieni władza. tak się pocieszam. Oraz mam malutką satysfakcję, że moi uczniowie  nigdy nie będą ministrantami, nie będą wyznawcami i nie będą uwielbiać kraju tutejszego bezkrytycznie. jeśli w ogóle. ja tu kontrabandę odpierdalam ino wióry lecą.

 Irlandio, och Irlandio przybywaj czem prędzej.

    Konstatacja jest taka, że mnie kraj tutejszy coraz mniej interesuje. Nie podnosi mi już ciśnienia, Obojętnieje, już nie da się tu żyć,  jest zwyczajnie niebezpieczny: jedynie słuszna ideologia katolicko-socjalistyczna(hitler też połączył narodowców z socjalistami), nagminne złamanie konstytucji, zmuszanie do guseł, brak opieki medycznej, brak specjalistów, śmierć ciążowa, więzienie za poglądy !!!, upolitycznione sądy [Chyba, że się jest siedemdziesięcioletnim katolem ??? którego nikt nie zgwałci, który żyje słowem bożym i opłatkami].   

I NA DOBICIE pointy deską.

 Jakiś czas temu, pewien astronom wypowiadał się w kwestii lecącej w naszym kierunku ogromnej asteroidy, zdaje się o średnicy 120 km. No znacznie mniejsza przemeblowała planetę i przyczyniła się do wyginięcia dinozarłów. Naukowiec uspakajał, że nie wejdzie  z nami w kolizję i nie rozpieprzy ziemi a nawet nie będzie jej widać gołym okiem, tylko teleskopowo. Za jakieś cześć lat ? Ciekawe czy kłamał ? czy nie zmieni trajektorii lotu czy...wielcy tego świata już się szykują ?? Właśnie zobaczyłam na Netflixu kolejny film o końcu świata o podobnym scenariuszu, w zasadzie banalnym i przewidywalnym. Dlaczego nie wierzyć artystom ? widziałam przecież w początkach zarazy film Soderbergha. Epidemia strachu z 2011 roku. I scenariusz był identyczny z pandemią covida. No prawie. Łącznie z antyszczepionkowcami i ich kontra bandą. 

W takim przypadku już żadne pokolenia nie przyjdą po nas.... ziemia tego nie wytrzyma przecież. No to co ?? skoro nie muszę się już martwic o spuściznę, to hulaj dusza, piekła nie ma. 

Tu i Teraz. Żyj, bo to ostatnie 6 lat... zwiedzaj, delektuj się, czuj, oglądaj i zachwycaj się pięknem. brzydotą. Na pohybel wszelkim zasadom, gusłom i bogom. Emocje. Obrazy pod powiekami....niczego innego ze sobą nie weźmiesz.