UWAGA, to będzie długi wpis ale warto )))
Najpierw się zawija autem na parking przed takim kompleksem, który wygląda jak część muzeum, zapewne interaktywnego, można tam kupić kawkę, pamiątki, bilety ?? zresztą nie wiem, bo było zamknięte. ekhm. Do ichniego Biskupina dotarliśmy bardzo późno, po godzinach otwarcia. I patrzę ja i widzę dokładnie to, co na zdjęciu i pomyślałam, że sobie Szwedzianie jaja robią... że co to w ogóle jest(Naczelnik gdzieś doczytał, że go odbudowano), makieta jakaś?? auto zostawiliśmy a sami szliśmy w stronę zabawkowego grodu... prawie na czworaka, tak piździło. A tam Wszystko pootwierane, wichura zapierdala na przestrzał i żywego ducha !!
No PIĘKNIE BYŁO. Zacznę od materiału filmowego składającego się z trzech części, który oddaje atmosferę:
Eketorp to prehistoryczne grodzisko na skraju równiny Stora Alvaret. Swój największy okres świetności osada przeżywała na przełomie VIII i IX wieku. Wtedy to w związku z częstymi atakami Słowian gród otoczony został dodatkowym pierścieniem murów obronnych. Grodzisko funkcjonowało aż do XIII wieku, kiedy to opuścili je ostatni mieszkańcy.
Poniżej święte miejsce, miejsce kultu, jak doczytaliśmy. Zdjęcie stylizuje sytuacje. Najciekawsza dla mnie jest ta piramidka po prawej ??nie wiem o co chodzi ??a zapytać nie było kogo.
![]() |
| https://pawelwronski.blog/2015/03/06/szwecja-oland-eketorp-twierdza-wikingow/#jp-carousel-6904 |
to moja interpretacja zdjęciowa miejsca kultu czyli zrobiłam zdjęcie zdjęcia tam na miejscu, jakiegoś wikingowego szamana.
Odkrytą przez archeologów twierdzę zrekonstruowano w 1978 roku. Na Olandii powstało wówczas pierwsze w Skandynawii muzeum poświęcone codziennemu życiu Wikingów.
Archeologowie prowadzący w latach 60. i 70. XX w. badania, znaleźli na terenie twierdzy około 26 tysięcy bezcennych artefaktów, świadczących o rozwoju obronnego osiedla od epoki żelaza po średniowiecze, to znaczy od V wieku przed Chrystusem do początków XVI stulecia naszej ery. Dziś, w zrekonstruowanej osadzie odbywają się historyczne festiwale i muzealne lekcje. Eketorp można zwiedzać w okresie letnim – samemu lub z przewodnikiem.
To można wyczytać w internetach.
Latem można zobaczyć na własne oczy, jak żyli Wikingowie, a wiosną, gdy jest tam pusto można poczuć coś więcej ... to co My łażąc pośród zagród i wyobrażając sobie co i jak.
I ja już nie wiem, kto wymyślił skrzynki pod uprawę warzyw???, wychodzi na to, że Wikingowie. W grodzisku była kuźnia, budynki dla bydła, do przechowywania zboża, ogródek warzywno-ziołowy ... na jednym ze zdjęć pokazałam rozwalony mur, żeby była świadomość, jak były grube. Znaczy zdrowo nacierali bracia Słowianie ))) no i miejsce kultu, oddawania czci było poza murami. Pokazywałam je wyżej ale jeszcze raz pokażę, nadal leżą tam czaszki zwierząt.
Wychodzimy tą samą bramą, którą weszliśmy, drugiej bramy nie ma, jest samo wyjście, co widać na filmach i zdjęciach.
To było Eketorp moimi oczami a teraz trochę internetowego uzupełnienia. Megalitów, pochówków pod kamieniami(ciężko się tam kopie na skale) i wiatraków na całej Olandii jest dużo.
POŁUDNIE wyspy, to czysta magia i unikat.
Po dniu pełnym wrażeń, grodzisk, widoków, latarni Lange Jan, ptactwa i wszechobecnego wiatru... zawinęliśmy do hotelu, który przypominam, był takim naszym wypasionym schroniskiem i akurat zajechała razem z nami wycieczka młodzieży z Danii. Zjedliśmy dobrą kolację w jadalni hotelowej, kolację z naszych produktów przywiezionych i kupionych w Szwecji - śledzie, sery. Obok nas w przeszklonej salce siedzieli sobie ... nauczyciele i popijali winko. Młodzież miała się już zajmować sama sobą. W kraju tutejszym nie do pomyślenia... trzeba pilnować, bo odpowiadasz głową, bo się nachlają, bo wyskoczą prze okno, i w efekcie nie śpisz a o winku w towarzystwie pedagogów możesz sobie pomarzyć. Wyjaśniono mi, że zasady są takie, że tam wychowawcy na wycieczkach pracują do 18.00 a potem młodzież jest prawnie pod opieką rodziców, jeśli coś nawywija, to rodzice odpowiadają.
Zakropiliśmy naszą kolację dobrym winem i dobrą opowieścią, i padliśmy.
Następnego dnia zarządzona dość wczesna pobudka, jak dla mnie, bo śniadano i pakowanko... Zjedliśmy śniadanie w towarzystwie duńskiej młodzieży, która była bardzo kulturalna na tej wycieczce.. .zresztą nawet, gdyby nie była, byliśmy tak zmęczeni, że musieliby nas okładać pałkami... żeby nas obudzić. Miałam nadzieję, że szwedzkie śniadanie w hotelu co prawda ale coś wniesie do mojego szwedzkiego manu, coś powie... tymczasem płatki, susz, sery(dobre) chleby i bułki, jajka, bardzo smaczne wszystko i świeże ale mało warzyw i jedyne co mi wpadło w oko i natychmiast zakupiliśmy, to pasta z krewetek, kawioru z serem lub czysta w tubce. Nasi przyjaciele w tej podróży wstawali o 5 więc już dawno zjedli śniadanie w pustej i spokojnej sali.
Wyjeżdżaliśmy o 9.00. i czekał nas przejazd do Olandii Północnej. Oraz na koniec takie widoki po drodze:
(zdjęcia będą wymieszana, moje z trasy uzupełnione internetowymi)o wielbłądach wiedziałam z blogów ale dopiero po powrocie poczytałam o co chodzi z tym wielbłądami i znalazłam TO
No to tyle na dziś a pozostaje mi jeszcze jeden post - opis Olandii Północnej, bardzo odmiennej i również pełnej magii i pięknych miejsc.











































.jpg)





.jpg)






