środa, 22 listopada 2023

a dziś właśnie tak.

 Matkajadwiga nic nie wie o sprawie istotnej.

zdjęcie z mojego ulubionego bloga

tymczasem wczoraj nadal stupor. 
zbieram się. powoli. moje ciało mnie hamuje. mówi nie dam rady więcej ...

Dzieciaki moje szkolne i moi instruktorzy ... po cichu, po kryjomu się cieszą, że widmo mnieniebycia się oddaliło. smucą, współczują i po ludzku cieszą... że będę z nimi. w tym najcięższym/świątecznym odcinku roku. że będę z nimi na wigiliach, konkursach, kolędowaniach. i ja to doskonale rozumiem, sama się martwiłam tym terminem. że najchujowszy z możliwych. a tu proszę może być jeszcze chujowszy...okazało się. no ale podziękowałam.

*

Dziś wstałam wcześnie, bo wczoraj, po 12 godzinach stuporu w pracach, telefonach od przyjaciół i tłumaczeniach, padłam po 22 - ej razem z Naczelnikiem. Wstaję, schodzę na dół, włączam ekspres. włączam ogrzewacz na mleko owsiane. karmię koty. Wypuszczam Ciri, zaskoczona wdzierającym się zimnem i bielą za szklaną ścianą tarasową. 

Zasypało nas. gradem, twardymi białymi kulkami. dobrze, że wczoraj w przypływie przytomności, na noc schowałam wszystkie chryzantemy do obory. bo mroziło też. Na dzień będę wystawiać i dekorować przeddomie na bordowo. albo wstawię do domu. stoją już w teatrze i klasie mojej i dają radę. obok ceramicznych i prawdziwych dyń postoją.... jak długo się da ale wiadomo kusi, już kusi... 

BO

Zapachniało świętami. Lubię ten zapach. i chcę odświętnych dekoracji, zapachów świerkowo-sosnowych i piernika i czekolady, prezentów i choinek i światełek. zaraz wykopuje malutką choineczkę, sosenkę do donicy, jako świąteczny wystrój.  

dopóki jeszcze mogę, bo ziemia nie skamieniała? 

[w głowie, bo na razie Stupor, zamawiam olejki naturalne do ciała, wanny w świątecznych zapachach. komponuję prezenty dla przyjaciół, znajomych i rodziny... pojedziemy na święta z Ciri do MJ, bo potem Oni przyjeżdżają do nas na dwa tygodnie w styczniu. resztę wolnego spędzimy z przyjaciółmi, jedząc, pijąc grzańce z pomarańczami. będzie pięknie. TAK na pewno będzie pięknie]

Zimę lubię najbardziej przez okno :-) w fajnej knajpce w górach. I trochę tęsknię za nartami. 

Teraz pół dnia spędzę w łóżku, sprawdzając zaległe prace i przytulając OBOWIĄZKOWO kilka lekcji angielskiego. może potem zanim się ściemni, nałożę czapkę na nieufarbowane włosy i kurtkę i rękawice wełniane i pójdę chyba w siną dal.... w pola lasy bez obawy, że się przeziębię, cos złapie, złamię nogę, rękę, będę miała gila, a jutro pojutrze zapadnę sie w galerie handlowe bez obaw, że covid, kraken i inne zarazy mnie dopadną. się wykrzyczę w tym lesie albo na polu, spuszczę parę gniewu i bezsilności.

 A w łikend napijemy sie pierwszego zimowego grzańca z przyjaciółmi. 

ps

Echo, to co mamy aktualnie za oknem nijak się ma do Twoich klimatów ale zawsze coś :-))


24 komentarze:

  1. No nijako! Grad nie zastapi sniegu. U nas snieg i zapowiadaja nastepne 15 cm i mrozy siarczyste rumienia lica!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nooo to bym sie teraz miała z pyszna bez tych opon zimowych i tak mam stracha co jutro?..

      Usuń
  2. A u nas zimno, lód i śnieg no bajka 😀
    Wieczory są tak przyjemne jak nigdy w lecie.
    Odpoczywaj i oglądaj sobie Sejm🙂 warto.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. : ) a dziś będą Sejmy? bo wprawdzie mam kilka obowiązkowych punków planu dnia: angielski i prace ale...Sejm to bym chciała. Podobno Hołownia BARDZO daje radę.

      Usuń
    2. no i włączyłam sejmy i mnie na dzień dobry zjezyło...bo właśnie jakaś pisowska posłanka, tak pierdoliła o in vitro.

      Usuń
    3. Zawsze trafisz na oszołoma 😀

      Usuń
    4. ale czy to tylko taka moja karma? czy każdego ;-)

      Usuń
  3. Również zimę znoszę najlepiej - przez okno. Miej dobry czas i nie złap nic, co tam wypisałaś. xxx

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no tak, zima mnie się niestety głównie kojarzy z nerwem śniegowym zalegającym na drogach trzeciej kolejności odśnieżania...oraz spalanie piniędzy bez sensu. Odkąd mieszkam na wsi zrobiło sie i piękno i straszno :-))

      Usuń
  4. Nawet u nas idzie ku zimowosci, dzisiaj rano skrobac musialam, bo bylo -1°C, a od weekendu zapowiadajo nawet snieg, niech to szlag. Nie lubie ani zimy, ani swiat i najchetniej polecialabym teraz tam, gdzie jest cieplo, ale nie goraco. Zeby wrocic na wiosne, kiedy dni beda dluzsze i cieplejsze.
    Odliczam dni i coraz bardziej sie boje tego pierwszego grudniowego weekendu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mam podobnie. tez już bym dziś wyleciała albo zapadła w sen zimowyyy na trzy miechy ale klimat świąt lubię :-) lubię światełka w tych egipskich ciemnościach depresyjny świat rozświetla, lubię kominek, ogień w kominku i lubię klimat knajp w górach, gdy po całym dniu zjazdów idziemy sie najeść i napić...

      Usuń
    2. Nie znosze swiat, bo to tylko komercha i chinszczyzna, powierzchownosc i pustosc. I, qrna, gdyby nie wnuki, dla ktorych sie poswiecam, to przetrwalabym te swieta w swietym spokoju w domu.

      Usuń
    3. a wiesz ja sie staram nie patrzeć w te stronę znaczy jeszcze nie mam dość, jeszcze last christmasy mi nie doskwierają, ale za chwilę będę miała dosyć, to wiem. W szkole staram sie dzieciom na plastyce jakoś te gusta kształtować wbrew ogólnie przyjętym chińskim zwyczajom :-) pokazywać ozdoby naturalne, robimy je sami, w najbliższym czasie będą malowała pieńki na biało, przytargam gałęzie modrzewiowe i różne inne naturalne elementy, zeby miały i działały...
      rozumiem Ciebie z tymi wnukami, toć ja to też robię w szkole i teatrze dla dzieci ;-) a w domu tylko wystrój poprawiający mi nastrój.

      Usuń
  5. mróz w nocy, ale cały dzień słońce
    plecy mnie napierd...
    ale w Sejmie gorzej napierd... prawa strona
    kaczkę idę zamrozić
    bo dostałam cynk, że leży martwa i poporcjowana na schodach

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. kaczki ci sie same martwią i kładą na schodach? uuu Pani dobrze masz :-)
      i mnie plecy napierdalają, zapewne stres-dupa i kamieni kupa. oraz unikanie jogi. bo ludzie, bo zarazki...to imam.
      wystawiłam chryzantemy z obory, to jeszcze postoją.
      oraz smacznego.

      Usuń
    2. niejaki matecki mnie obrzydził do immentu, że wyłączyłam tvp24. ultrakatol. fuj.

      Usuń
  6. Nie przepadam za grzańcem. Zwykłam jednak podać dla towarzystwa. Ale już wydoroślałam i nie piję:)

    Niech zima łaskawa będzie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. grzaniec zimą jest ok, zwłaszcza zimą i zwłaszcza po dniu na stoku. no ale też wolę normalne wino :-)

      Usuń
    2. Na stoku to bombardinio😄

      Usuń
    3. bombardinio nie dla mnie, cały czas jestem na diecie... :-(
      poza tym już chyba nie wolno pic na stoku...szkoda zdecydowanie lepiej mi sie zjeżdzało ;-)

      Usuń
    4. Mozna tez rogrzac sie bezalkoholowym "glögi" :)))) - grzeje, smakuje, pachnie, poprawia nastroj.

      Usuń
    5. no popacz ale to chyba w tym celu mus jechać do Ciebie na narty :-)

      Usuń
  7. w temacie i nie w temacie, właśnie przeczytałam, że w mojej klinice wstrzymano operacje planowane i wizyty odwiedzających przez covid, i tylko operacje ratujące życie i i pacjenci onko. No i pięknie kulson, jakby mało było chusteczkowatości tak ogónie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. japierdykam no co ja mogę teraz powiedzieć, no rozumiem i bardzo współczuję tym ludziom kurrrwa covid nagle wyparował, bo sie wyznawcom nie podoba? czy co? tymczasem już od miesiąca albo dłużej sie trąbi, że znów armagedon...dobrze zrobiłam naciskając na luty, bo chusteczka wie co by mnie jeszcze spotkało.

      Usuń

nie musisz Czytaczu ale możesz ....