trzy tygodnie do wolnego. do świętowania i Nowego.
a tymczasem w chałupie się miesza jesienne listopadowe z przyoblekanym nowym, jeszcze lampiony dyniowe i gęsi wiszące a już w kuchni kubki świąteczne...
*
[jednak śpię. wczoraj osiem godzin, dziś siedem, zamiatam ten burdel w głowie na różne sposoby. czytam, oglądam, praktykuję, masuje. przede wszystkim nie panikuje. co będzie to będzie.]
Zaczynam Odliczanie. odliczanki sasanki, sanki. i zamyśliwanki. zamyśluje się w temacie czy narty. czy na ciepło. czy w ogóle, bo nie wiem czy zawodowo nadążę ze wszystkim. ???.
(poza tym akurat w grudniu mi obcięli kasę w wypłacie...i wpadłam w wyższe oprocentowanie. no co za pech. oczywiście będą ekstra dodatki świąteczne. i wyrówna się w styczniu trzynastkami ale trzeba doczekać)
taka sytuacja. dziś zamówienia kolejne. wypał w teatrze leci od wczoraj. szlajam się po sklepach wielkopowierzchniowych i szukam i mierze i ustawiam. i spisuję. co i gdzie.
co ja robię? no klasycznie wydaję kasę w końcówce roku.
Współpraca z niektórymi uświadamia mi, że letko nie będzie: pan wykonawca się umówił, przesiedział w fułaje na kanapce, nawet powiedzieliśmy sobie Dzień dobry, dzwonił ale miałam gdzieś ciepnięty telefon, zorientowałam się, że coś go nie widać, oddzwoniłam, powiedział, że był, czekał, oboje się nie rozpoznaliśmy, on nie zapytał...jprd 🙈 i seposzedł wpizdu.
to sama pomierzyłam te ścianę i litery. teraz jesteśmy umówieni na poniedziałek...w innym miejscu, w półteatrze, jest szansa, że znów się nie spotkamy ?
Wczoraj sobie dodatkowy masaż fundnęłam. fundnęłam sobie też powtórkę z Łudiego. "Manhattan oraz "Hannah i jej siostry. choć jeden za drugim nie polecam. No jestem nieco uleczona ale i zaniepokojona. jednak odbieram go za każdym razem nieco inaczej, ten intelektualny, egzystencjonalny bełkot... i strach przed nicością. który mnie gniecie i mamy to wspólne z allenem (słabiejsłysze na prawe ucho i widzę na prawe oko...kurde muszę zrobić tomograf głowy))
Przycinam moje świerki, daglezje, bo ludzie wianki robią. zbieram gałęzie modrzewia z szyszkami. a potem cały dzień chodzę z tym całym małpim gajem we włosach.
i ja się szykuję do wystroju pracowni i teatru. zdecydowanie w skandynawskim stylu, jak na mnie minimalistycznym. mam już pomysły i decyzje podjęte.
a dziś już chodzi zmywarka, Naczelnik włączył w nocy, gdy wyjeżdżał. pieniądze zarabiać. za chwilę włączę pierwsze pranie. paproch będzie dygał na górce w pocie czoła a ja na dole w kuchni dziś posortuję i odświeżę. lodówka czeka zwłaszcza. może wyolejuje blaty. kto wie. raczej nie fetujemy andrzejek dziś. Naczelnik wróci zmęczony. ja muszę jeszcze odespać. a nawet nadespać z nawiązką. grudzień będzie ciężki, od pierwszego tygodnia.
jeszcze sobie z Crilką leżymy w łóżeczku, kawkujemy i jemy sernik swieży.
za chwilkę zasiądę na macie. w pracowni, wysprzątanej. z widokiem na trzy strony świata. żeby się nastawić niespiesznie. na ten ciemny, mglisty i deszczowy dzień. i andrzejkowy wieczór z wróżbami. nawet i 10 stopni na Pomorzu.
fajnych andrzejek.
ps
przypominam sobie teraz dokumentalnie Dlaczego cały świat nienawidzi Allena W.

Też jeszcze w łóżku z kawą i serniczkiem, ale w lodówce czeka na mnie misa z farszem, więc dziś będę ugniatać i lepić. Na te święta.
OdpowiedzUsuńWczoraj przegadałam z przyjaciółką, bo robi w swojej chacie w górach Sylwestra i będą wspólni przyjaciele i znajomi, acz OM pewnie nie da rady… zobaczymy.
I dobrze, że śpisz 🙂
Lubie o tej porze roku spacerowac miedzy domami, zagladac ludziom w okna jarzace sie swiatelkami. Niektorzy maja te swiatelka skromne i niewyszukane, inni lunapark z dyskoteka. Patrze sobie i rozmyslam, jakos tak mnie naszlo pod koniec roku wspominanie i analizowane. Mam na szczescie dwa cale dni na dochodzenie do siebie, moze sie uda bez niespodzianek.
OdpowiedzUsuń