sobota, 14 marca 2026

Glonojad. o tym, że rodzina nam się powiększyła.

 

 Obudzam się w czwartek a tu dupa blada. 

Nie ma prądu w połowie domu i przy okazji internetu. Piszę na tablecie. Zaglądam do zielonej Kąckiej...i jednak nadal na krótko. kawałkami. Nie wiem czy doczytam. Jestem zmęczona klasami integracyjnymi. jestem zmęczona dziećmi autystycznym, z problemami. 

[i przerażona reformą pod tytułem : edukacja włączająca. posypie się wszystko co ma jeszcze poziom. inkluzja spowoduje podział na ekskluzywne szkoły i całą mierną resztę.] 

ale to innym razem.

 Bo ja miałam w czwartek taką sytuację: zajechałam po teatr, na chwilę rozłożyłam fotel w aucie, było ciepło, w uchu powieść i zasnęłam na prawie godzinę pod teatrem. znalazł mnie instruktor, zaniepokojony faktem, że auto stoi na parkingu pod teatrem a mnie nie ma...🙈

Nie walczę już ze swoim spaniem na raty. w sumie, gdy mnie zetnie a mogę, to śpię gdzie popadnie. i wzorem japońskich korpo miejsce w teatrze zrobiłam do takiego odpoczynku dla wszystkich, do wyciszenia pozbierania i odcięcia.

Obudzam się w piątek, a tu nadal ładna aura i piękne słońce ale tak pizgało, że na polu mi autem miotało dość konkretnie. a jechałam ci ja na ostatnie spotkanie w sprawie kanałowego. wyciszona tabletami. i to było dość niemiłe spotkanie...po którym natychmiast do sklepu Lidla się udałam. W lidlu bywam niezmiernie rzadko i dobrze okazujesię. w ogóle bywam niezmiernie rzadko w takich sklepach, gdyż Naczelnik robi zakupy do domu. Meandruję między półkami z szaleństwem w oku oraz determinacją w kwestii poprawienia sobie nastroju, choć wiem, że od tabletek przeciwbólowych nie ucieknę. 

i co ja widzę, ano robota do mycia okien. może nie markowy, nie najdroższy ale daje radę, no i wzięłam, bo jeden sobie leżał na półce w bardzo dobrej cenie. bardzo. jeszcze tylko poczytałam w internetach na jego temat. żeby się upewnić, iż nie gówno jakieś...

W chałupie padłam na dwie godziny, odespanie tablet, stresu jednak i ustępowania znieczulenia. a w tym czasie Naczelnik rozpakował Glonojada :-) 

(który pracował w pocie czoła na swoje utrzymanie)



Przez trzy godziny porządkowania domu Glonojad wyczyścił, całkiem dobrze, duże tarasowe okna drzwi. Dwa tygodnie temu traktowałam je parownicą. więc zabrudzenie było minimalne. ale małych okien od ulicy nie czyściłam parownicą, więc Glonojad się nimi zajął i również z doskonałym efektem,
 a następnie zabrał się za drzwi szklane między korytarzem a resztą domu. 
a na koniec dużymi lustrami w szafie przesuwanej. Tadam. 

Ja w tym czasie jedynie uzupełniałam mu wodę i przekładałam z jednej płaszczyzny na drugą oraz pilotem wrzucałam drugi, trzeci tryb czyszczenia. Olejowałam se niespiesznie blaty kuchenne :-)  i ogarnęłam górkę, bo dziś mam kosmetyczkę w domu z kilkugodzinnym seansem dla twarzy. 


Gdy tak sobie jeździł i fukał, patrzyliśmy sobie na niego z Naczelnikiem, który powiedział : wzrusza mnie to fukanie.  psik psik :-D 

Mógłby nie mieć kabla, choć ten długi sześciometrowy daje radę

 i mógłby być kwadratowy, gdyż nie wszędzie daje radę dotrzeć do rogów. 

natomiast Kwadratowy robot z górnej półki pożyczamy od przyjaciół. i wtedy zadecydujemy. Jeśli będzie duża różnica, to tego Glonojada oddamy MJ. Której na wiosenny prezent świąteczny zawieziemy. Na razie muszę jej zakupić podgrzewacz do mleka. i po niego wrócę do Lidla, bo też były w dobrej cenie :-) a nawet dziś popędzę po niego Naczelnika. Wiadomo z tym Lidlem jest tak, że jednego dnia jest na półce w dobrej okazji cenowej a drugiego już nie ma...

*

W ogarnianiu wiosennym towarzyszyła mi Janiszewska. "Nieznajomi, którą już kończę. takie kryminały są doskonałe do sprzątania. Dwa dni temu skończyłam Siembiede.

"Gołoborze mi się bardzo spodobało, zyskiwało z każdym zdaniem, choć język Siembiedy (a może to lektor? ano właśnie) trochę za prosty, początkowo wymagający skupienia, i w końcu uznałam go za przyzwoity. i się przyzwyczaiłam, wciągnęłam, gdyż lubię taką narrację i takie historie. było kronikarsko, bardzo mięsiście i okrutnie. ale i wzruszająco. 

A dziś się obudzam znów zdecydowanie za wcześnie i słucham ptactwa niemiłosiernie głośno i dobitnie śpiewającego na wiosnę i dobry początek dnia, 

Świta. 

to będzie przyjemny łikend, czego i wam życzę.

ps

no i bursztynem Bałtyk rzyga, co widać na winiecie.


29 komentarzy:

  1. Fajne zwierzątko :). Ja mam myjkę Karchera i jestem bardzo zadowolona, kupowałam jak jeszcze tych samojezdnych robotów u nas chyba nie było. Oczywiście trochę trzeba tym pomachać osobiście, ale w jedno przedpołudnie ogarniam bez dużego wysiłku pół domu, więc jak dla mnie jest ok. Ja w sumie lubię robić porządki, a przy okazji traktuję to jako rodzaj aktywności fizycznej, bo na zbiorowe zajęcia nie lubię chodzić. Nawet jogę uprawiam sobie sama w domu, tak mi jest najlepiej. Siembidy nie znam, muszę w końcu wziąć do czytania, bo może omija mnie coś fajnego.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to zależy jaką literaturę lubisz, ja zaczęłam Siembiedę od Katharzis i jakoś mi nie szło, potem, nieco poszło. w ramach przywyknięcia do lektora, pykłam 444 i podobało mi się bo sie już powoli przyzwyczaiłam do lektorów. oraz lubię taką sensację z historia sztuki w tle :-). , ale Gołoborze jest mocne i ja lubię takie opowiadanie historii i zupełnie nie rozumiem, jak można Siembiedę porównywać z ...Bondą czy Mrozem 🙈że ta sama półka. jak to gdzieś w komentarzu na blogu przeczytałam. ludzie to nie mają przyzwoitości za grosz, żeby się tak publicznie błaźnić.
      O tak, nowe zwierzątko w domu i zagrodzie, to zawsze fajne jest. Mnie chodziło to ustrojstwo latami po głowie, bo przyjaciele gadżeciarze mają jeden z pierwszych egzemplarzy od lat. ale kasy mi było żal. i powiem ci, że właśnie chcę mieć spokój i czyste drzwi zwłaszcza, bo brudza sie niemiłosiernie, tarasowe wiadomo i domowe szklana tafla te. no i w ogóle raz w czas sobie ogarnąć całość, łącznie z framugami a potem puszczać glonojada, jak Paprocha kiedy wola :-)
      Bo ja po pierwsze nie przepadam za sprzątaniem :-))...po drugie nie mam czasu. tyram na dwa etaty. po trzecie szkoda mi energii. gdy już jestem w domu.

      Usuń
    2. Audiobooków nie cierpię, bo ja czytam bardzo szybko, a oni tam za bardzo celebrują to czytanie. Mąż uwielbia słuchać (bez słuchawek), więc zawsze coś tam do mnie dolatuje i strasznie mnie ci wszyscy lektorzy wkurzają. Sensacja z historią sztuki brzmi świetnie, po papierową książkę chętnie sięgnę.
      Ja mam też pracy ogrom, w sumie można powiedzieć półtora etatu, bo w domu też pracowo różne rzeczy muszę ogarnąć, ale to taka praca siedząco-umysłowo-komputerowa, więc ruchu zwykle mam niedobór. Dzisiaj czekają mnie dość intensywne prace ogrodowe, bo pogoda piękna, joga jogą, a ja mam właśnie potrzebę solidnego rozruszania się po zimie. Kopanie, przycinanie, sprzątanie. Będzie się działo.

      Usuń
    3. no to sięgnij po najlepszą sensację z zaginionym obrazem Portret młodzieńca, czyli Bezcennego. Miłoszewskiego :-) juz jest tom drugi.
      ja dziękuję opatrzności każdego dnia za audiobuki, nie miałabym tyle czasu, żeby czytać. poza tym już wcześniej odkryłam, że to jest dla mnie gdy słuchałam Trylogii husyckiej Sapkowskiego, wyśmienicie zrobionej jak teatr radiowy. Sztos. mam do dziś na płytach CD.
      tez mieliśmy takie plany ale pogoda jest ujowa, ciśnienie mnie mieli, że po zabiegu kosmetycznym śpię, i się przewracam. no i pada. Ogród mamy w stanie totalnego rozpierdolu...

      Usuń
    4. A! trylogia husycka to co innego, prawdziwy spektakl do słuchania. Kupiłam kiedyś dawno temu mężowi - też na płytach - i chcąc nie chcąc musiałam słuchać w czasie długiej podróży (mąż powoził, nie kłócę się z kierowcą, niech ma co lubi). No i podobało mi się - nawet nie do końca tematyka, bo to nie moje klimaty, ale jak to fantastycznie jest zrobione. Jednak typowe audiobooki to co innego, nie daję rady słuchać jak ktoś czyta - zawsze zbyt wolno, często z nie taką intonacją, jakiej bym oczekiwała itd. "Bezcennego" już sobie zapisuję do poszukania (w papierze, rzecz jasna!).

      Usuń
    5. no wiem wiem podałam jako przykład, że lubię słuchać:-) Trylogia i Wiedźminy, to jest majstersztyk.
      tak Bezcennego też mam w papierze. A jesli chodzi o lektorów, to Kosior oczywiście jest najlepszy według mnie i na prawdę z przyjemnością sie go słucha.

      Usuń
  2. Też myślę o myjce do okien, póki co kupiłam sobie mopa parowego do podłóg. I też się zabierałam do tego jak pies do jeża. Decyzje, decyzje, decyzje 🤦‍♀️😄😄
    I teraz nie wiem, czy do okien kupić taki jak ten na załączonym obrazku, czy może taki że się ręcznie leci 🤔 Ten Twój fajny, bo odpada czas na obsługę, ale jak to wygląda z domyciem (smugi?) i w rogach okien jak sobie radzi?
    Kumpela mojej mamy miała Karchera, takiego ręcznego, ale narzekała że to ciężkie dziadostwo, rąsia boli przy większej ilości okien. Tylko że to było kilkanaście lat temu, więc myślę że technologia poszła do przodu i teraz rąsia boli trochę mniej jeśli się trafi na odpowiedni model 🤔😉

    Kurcze, znajdź sobie tę "Sprawę Hoffmanowej", ja łyknęlam w jeden dzień 🤫😄 Twoje klimaty - Tatry, Zakopane, lata 30.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. najpierw sprawa Hofmanowej, znam te historię rodziny Kaszniców na Lodowej Przełęczy. bardzo dobrze, sporo czytałam o niej. złaziłam Tatry po stronie polskiej każdy centymetr. Interesuje mnie wszystko co dotyczy Zakopanego i Tatr i mam wiele książek może i nawet wszystkie o tragediach w górach, historii taternictwa :-) i historii zakopanego i całej artystycznej bohemy. więc faktycznie książka dla mnie ale lektorka...ojesooo
      ja jestem zadowolona gdyż nie musi być idealnie, smug nie widzę a
      rogów nie doczyszcza do końca, to fakt bo jest okrągła. dlatego pożyczamy kwadratową i być może zmienimy glonojada :-) ale to napiszę, bo pożyczę w przyszłym tygodniu. i porównam. Generalnie świetna sprawa. Polecam. nie ma tyrania przy nielubianej czynności. rence nie bolo, można się czymś innym zając, puszczać sobie zawsze w każdym czasie, żeby szyby upierniczone przez koty, psy, jesień czyścic na bieżąco. lubię sobie taka robotę robotem zastępować. Paproch mi ogarnia podłogi u góry, teraz glonojad szyby, pralka, zmywarka...

      Usuń
    2. Zaczęłam szukać i może się skuszę na coś. Jeśli mi nie podejdzie, to najwyżej zabiorę do Pl, bo tam myję okna sporadycznie 😉😄

      Zaczęłam właśnie "Nocami krzyczą sarny" (👍), tej samej autorki. I ta sama lektorka czyta. I wiesz że mnie ten głos nie przeszkadza 😲 Może w jakimś innym kryminale by mi absolutnie nie podszedł, ale te książki są pisane bardziej jak opowieści, ten głos jest spokojny, bo i te sprawy kryminalne są takie bardziej jak relacja z przedawnionych zbrodni. Ale nie namawiam, wiadomo każdy lubi co lubi 😉 Ale przyznam, że ogólnie to faceci-lektorzy brzmią lepiej 😄

      Usuń
    3. bałam sie tej książki choć mam ją na półce ....to mówisz, że spoko.

      Usuń
  3. Kurczę, taki Glonojadek i mi by się przydał.. Mamy mieszkanie na parterze, idealnie naprzeciw garaży. Jak tylko Estera się za sprzątanie zabiera, to somsiad jeden z drugim zaraz wyłazi i "grzebie" coś w garażu.. :D Specjalnie ubieram szerokie ubrania a'la worek na kartofle, żeby nie zwracać na siebie uwagi, ale co tam - ciekawość i tak wygrywa. Taki glonojadek by idealnie załatwił sprawę - może całe osiedle się zejść pod nasze okna i podziwiać jak tam sobie czyści fuka :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam na prawdę, i czas masz na inne rzeczy bardziej przyjemne :-)
      u nad od strony ogrodu cała ściana szklana...poza tym kwiaty stoją duże donice, muszę je odsuwać, gdy okna myć chcę a tak to puszczam ustrojstwo bez rozpierdolu.

      Usuń
  4. Zazdroszczę bursztynowych wypraw, glonojada przylukam u siebie. Senna Teatru moja miła, żyjesz intensywnie, to i głowa domaga się odpoczynku. Głoborze bardzo. Teraz słucham Piotrowskiego, ale drażni mnie nieco postać pana komisarza Brudnego, ale zobaczymy. Pozdrawiam ciepło kochana, mamy weekend dłuuugi do wtorku :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @Margarithes - Brudny jest super, ale... Nie wiem przy którym tomie jesteś 🙂Przerobiłam wszystkie, a kilka dni temu wyszedł 9., póki co tylko e-book na legimi, więc poczekam na audio. Tylko tak jak napisałam wcześniej, "ale", ja po tomie chyba 5-6 odniosłam wrażenie, że teraz to już Piotrowski idzie na ilość 😉 Zaczyna się jakieś wyszukiwanie wątków na siłę, tak to jakoś odczułam. Kosior ma tu chyba duży udział w tym, że dobrze się słucha. I szkoda że dopiero niedawno pojawił się tom I w formie słuchowiska (?), no ale nie bardzo jest sens żebym znowu słuchała skoro już przerobiłam jako audio. I ciekawa jestem co Cię w nim drażni? 😃

      Usuń
    2. Brudny działa na własną rękę, trochę w takim amerykańskim stylu samotnego gliny, czasami zgrzyta mi ten geniusz.

      Usuń
    3. no to mi podrzuciłyście tego Brudnego...hmmm słucham tego tyle, że już nie wiem czy go zaczęłam czy nie ?🙈

      Usuń
    4. Margo właśnie o to chodzi, że mój umysł nie ma kiedy tego przerabiać, bo śpię za krótko...u innegogłosu wysmarowałam byłam cały elaborat w komentarzu. i w dodatku nie pamiętam snów...

      Usuń
  5. Ciekawe czy Bałtyk sypnie bursztynem w Kołobrzegu, za dwa tygodnie.
    Do mycia okien używam ścierek Viledy. Dają radę, no ale ja mam 4 okna to mogę się bawić.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. cztery okna to fraszka choć...zależy jak duże:-) i czy ciągle się brudzą. u mnie 14 okien, plus trzy duże na całą ścianę oknadrzwi tarasowe plus drzwi szklane dwie pary, także jest o co kopie kruszyć :-)) i nad czym sie zastanawiać
      nie wiem czy sypnie ale zapytam Naczelnika. i jeśli mi przypomnisz Trollo to ci dam znać jakie są prognozy i podpowiadam, ze są kamerki na plaże i można sobie podglądać czy jest materiał oraz wieczorkiem spojrzeć czy sie kolesie z latarami fioletowymi nie kręcą.

      Usuń
    2. Olala! Przy takiej ilości okien, to zasługujesz nawet na dwa glonojady! U mnie trzy okna rozsądnej wielkości + pojedyncze drzwi balkonowe. Brudzą się dość szybko, ale jak się ma dwa futra w domu, to człek przywyka do oglądania czystości BEZ okularów :D
      Z bursztynem przypomnę... jak nie zapomnę.

      Usuń
    3. wczoraj gadałam z bursztyniarzami dwoma, bo mieliśmy gości, no powiem ci prawdopodobne :-) choć to nigdy nie wiadomo czy sie wiatr odkręci, czy się prądy skręcą :-)))

      Usuń
  6. Czego to ludzie nie wymyślą... 😁😁

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. żeby sobie życie uczynić mniej upierdliwym :-)

      Usuń
  7. Haha! myślałam, że sobie wafelka kupisz na poprawę nastroju, a tu takie cudo Ci się trafiło-) Mam różne gadżety w domu ale takiego jeszcze nie:-) Jestem na kupnie, wybiorę jednak kwadratowego, żeby rogi doczyszczał. A póki co mam miłą Panią do okien, jesteśmy umówione po niedzieli na mycie i na kawę i ciacho po:-)
    Szkoda, że Naczelnik nie słyszał jak Puszek pięknie fuka:-) Byłby zachwycony!
    Wybrałabym się na bursztyn... Lubię zbierać grzyby, chodzić, szukać, rozglądać się, a to mi się tak podobnie kojarzy:-)
    A teraz robię się na bóstwo i lecę na spotkanie z młodymi i wnuczką. Pogoda jest jak marzenie, to będzie piękna niedziela. I Tobie też takiej życzę:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wafelka ? 😂😂😂o jak Ty mnie nie znasz kochana. za takie męki wafelek to zdecydowanie za mało.
      polecam. ja nie mogę się jednak przełamać z zaproszeniem pani oraz nie mam takiej na miejscu. niestety. z chęcią bym zaprosiła raz w czas.
      Naczelnik ma w domu dwa koty a bywało, że mieliśmy i trzy :-) aktualnie kotLucyna tak fuka, że hohoho pewnie nie ustępuje twojemu Puszkowi.
      Tak, zbieractwo bursztynu jest takim zajęciem o jakim piszesz ale jest też bardzo ciężkie fizycznie. napiszę o tym posta, i wrzucę zdjęcia. są różne sposoby ale te najbardziej satysfakcjonujące, dające duże ilości bursztynu, to są takie, że chłopaki targają ciężkie, pełne materiału kaszory na brzeg, brodząc w lodowatej wodzie...nocami łażą z latarami przeświecając to co morze samo wyrzuciło. w sumie ciężka robota. wielogodzinna z dojazdami kilkudzisięciokilometrowymi. bo jeżdżą, gdzie dostaną cynk. ale niewątpliwie jest to przygoda. a czasem efekt łał. jeśli się ma szczęście.
      no Pani to ja życzę ci pięknych spotkań z ukochanymi osobami. cmok i wspaniałej niedzielki.


      Usuń
  8. Gdy przeczytałam Glonojad, pomyślałam, że usta sobie zrobiłaś:)))

    OdpowiedzUsuń
  9. :-))) ja tam lubię swoje usta a nie lubię bólu. odpada więc.

    OdpowiedzUsuń
  10. Drogi taki glonojad? Bo ja tak nie lubię myć okien...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a wiesz że ten w lidlu to niecałe 400kosztuje. więc tanio.

      Usuń

nie musisz Czytaczu ale możesz ....