poniedziałek, 30 marca 2026

Szkoda kobity. o kryminałach. między innymi.



Naczelnik powiedział : Szkot na Tahiti.

 w obecnych okolicznościach, ja jestem NADAL zatkana gilem, choć decydowanie się poprawia, to nie dosłyszę a na prawe ucho jestem bardziej głucha, czasem coś się odblokuje, gdy smarkam, czyli ciśnienie działa. tymczasem Naczelnik ma duże kłopoty z dykcją, z tego samego powodu, tylko bardziej. więc gdy krzyczał z kanapy a ja byłam w łazience, ze znakiem zapytania (czy) Szkot na Thaiti?

a usłyszałam : Szkoda kobity

to owszem zdziwiłam się nieco? 

jakiej kobity ??

trzy razy się darłam z tej łazienki o co chodzi? z tą niezidentyfikowaną kobitą ale odpowiadał mi tylko naczelnikowy śmiech przerywany atakami kaszlu. 

musk to jednak ciekawe zjawisko. co sobie tam ubzdura. podpowiedział mi jeszcze, że Szkoda Haiti. 

i potem się upłakaliśmy z naszych rozmów, gdzie jedno nie dosłyszy a w zasadzie oboje a drugie niedogada.  

uwielbiam taki poziom absurdu, abstrakcji :

ONA- dałam ci 2,40

ON- dałaś

- miałeś kupić cztery bułki

- miałem

- to gdzie te bułki są?

- Jakie bułki ??

ONA - dałam ci 2,40

ON- dałaś

.

.

.

(i tak można dyskutować w nieskończoność))

miałam te scenę kiedyś w sztuce mojej :-) próby były pyszne. 

a tak na prawdę, to po cichu boję się, że z planów naszych świątecznych może być fiasko, chorego Naczelnika nie będę wlokła do MJ już za tydzień. więc oboje się musimy postarać.

*

Sześć dni antybiotyku psu w dupę ? znaczy ?  no trochę się niepokoję, bo jak już wspomniałam gil nadal zapycha mi głowę, nos. i często pokasłuje. na sucho. nadal też towarzyszy mi ból głowy, zwłaszcza w dzień taki jak ten, bez słońca. Wczoraj słońce i mróz w nocy, kilka ostatnich dni rano szron na oknach. a dziś zmiana. ta piekielna wiosna mnie wykończy. i jeszcze okazało się, nagleaniespodziewanie, że cichcem podstępnie nastąpiła zmiana czasu, o której zapomnieliśmy szczęśliwie. 

[jest możliwym, iż zamiast leżeć, odpoczywać rdzewieć w piernatach, to za dużo łaziłam, otwierałam okna, drzwi tarasowe...i wyleczenie całkowite nie nastąpiło]

Pod wieczór sobotni pojechałam poszkliwić nowymi szkliwami, próbki. ale i kubeczek  wypróbowany nowym szkliwem spożywczym. 

Słuchałam oczywiście kryminału w słuchawkach i wyobrażałam sobie, że niczego podejrzanego nie usłyszę gdyby coś 🙈 W sumie nikt mnie nie musi straszyć, sama sie wykończę.

 więc byłam zaniepokojona sama w tym teatrze, wyszłam na papieroska, żeby rozprostować zgnębiony kręgosłup, i trwożliwie się rozglądałam. a patrząc na przechodniów, osobiście bym mogła już pisać kryminały osadzone w moich realiach. i mordować siebie na wiele sposobów.

niby teatr blisko budynków mieszkalnych, dobrze oświetlony, po alejkach sporo spacerujących psów z towarzyszącymi im ludziami... alee

 a jak już wychodziłam w okolicach 21ej, to na parking biegłam. ... wpędzę się w chorobę. serio. 

**

dziś z racji czasowego rozpierdolu jestem jakaś rozbita. poza tym poszłam spać z mokrymi włosami...bo nas Brudny Hary norweski wciągnął. na głowie mam coś strasznego.

Dobrego tygodnia. ja tylko dwa dni do placówki a potem już luz do środy. 


48 komentarzy:

  1. Na papieroska? Wszystko jasne. Mimo wszystko zdrowiej nie tylko na swieta. :))) Nie nadwyrezaj sie zanatto... szept na jedno ucho.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. staram się ale to jakaś wredna franaca.
      będzie dobrze od gila jeszcze nikt nie umarł... chyba.
      nie nadwyrężam się wszystko w tym tygodniu na pół gwizdka robię.

      Usuń
  2. A ja mam już luz blues, znienacka zarządziłam przerwę przedświąteczną w firmie, wszyscy w firmie się ucieszyli, klienci pewnie trochę mniej.
    Rozbawiły mnie małżeńskie rozmówki, u nas bywa podobnie i nie potrzeba do tego choroby. Mąż dużo i głośno gada, a tryb słuchania ma zepsuty przez ADHD połączone z lekkim niedosłuchem (według mojej diagnozy), ja natomiast nie mam zwyczaju wrzeszczeć, więc jak ja jestem w kuchni a on przed włączonym telewizorem w pokoju, to dochodzi do piramidalnych nieporozumień w komunikacji werbalnej.
    Miłego tygodnia i zdrowia!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. sobie wyobraziłam nas jako 80 latków czy tam 90cio :-DDD
      och miłego tygodnia i nie przesadzaj ze sprzątaniem zimnoooo jak diabli, przynajmniej u nas.

      Usuń
  3. Też zaczęłam Harry'ego na netflixie, ale chyba w święta obejrzę, bo nie ma ang. wersji mówionej, tylko trzeba czytać, więc trzeba siedzieć plackiem.
    Tiaa... Ja zawsze w garażu podziemnym zaczynam mieć dziwne odruchy i oczy rozbierane i wizję, że ktoś z siekierą się czai pod moim samochodem 🫣😉

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście oczy mam rozbiegane, nie rozbierane... 🤦‍♀️

      Usuń
    2. Aśka, rozumiem cie doskonale w kwestii garażu, ileż to filmów umieszczał temat mordu w garażu :-))
      te kryminały pomagają jednak być ostrożną i uważać ale też napędzają stracha. ja mam wyobraxnię...
      wszystkie filmy oglądamy z napisami, bo ja się w ten sposób też uczę angielskiego.

      Usuń
  4. Przypomniał mi się stary kawał:
    Jedzie Icek pociągiem i prosi młodego, by zobaczył, co to za stacja, młody mówi Lamęcin.
    Podobnie na drugiej i trzeciej stacji. Wreszcie Icek zniecierpliwiony sam wygląda oknem, a tu napis: dla kobiet, dla mężczyzn.
    Sama w teatrze? w życiu!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :-)) tego akurat nie znałam :-))))
      a wiesz jakie odgłosy teatr wydaje gdy nikogo nie ma jest tu parkiet...i mamy jedną dobrą duszę :-)

      Usuń
    2. No wyobrażam sobie!
      Jeszcze przypomniał mi się skecz:
      - skąd pan do nas przyjechał?
      - z Kąt
      - to ja pytam skąd
      - no mówię , z Kąt
      - nie rozumiemy się, skąd pan się tu wziął, przyjechał, skąd?
      - mieszkam w kątach, to przyjechałem z Kąt, co w tym niezrozumiałego?

      Usuń
  5. 1 Mnie nazywają Michaił Michajłowicz
    A was?
    2 Avas
    1 mnie nazywają Michaił Michajłowicx, a was?

    Był taki cudowny skecz sprzed dziesiątek lat


    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. och pamiętam bo to był mój ukochany Fronczewski :-)

      Usuń
    2. I Pszoniak - po prostu genialni!!!

      Usuń
  6. - Panie doktorze, cierpię na zaniki pamięci.
    - Od kiedy?
    - Co od kiedy?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wczoraj zazcelismy 2 serie, bo nie wytrzymaliśmy jednak :w pierwszym odcinku nowej serii Pitta była kobieta z alchajmerem ... w tym guście :-)

      Usuń
  7. Z mężem mamy najróżniejsze zajawki językowe, z których rodzą się niezwykłe scenki, każde siedzi u siebie, coś tam pokrzykujemy przez otwarte drzwi, w końcu idę do niego i opowiadam dalej, a on robi coraz większe oczy. Więc mówię: 'no przecież mi to mówiłeś', a on, że nic takiego. I wtedy łapię się na tym, jak łatwo coś sobie dopowiedzieć, dobudować, uwierzyć. A dzisiaj 'umysł zniewolony', to chyba najcichszy i najprawdziwszy dramat. Tak mi smutno, chociaż wiemy jak jest. Wyliżcie się z tego chorowania. Dbaj o siebie. A absurd… absolutnie zachowuj. On najwymowniej ratuje. Mnie stuknęło właśnie 14 lat jak rzuciłam palenie, z dnia na dzień.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie umiem z dnia na dzień, próbowałam wiele razy...rzucałam wiele razy...lubię palić, nawet wydaje mi się że albo palenie albo zwiariowanie. ot taka staromodna jestem w tej kwestii. el to taraz takie pieniądze kosztuje, ze nie warto.
      caly czas smarakm, kicham wczoraj mi krew poszła z nocha...oszczędzam się pracowo. może antybiotyk był źle dobrany...

      Usuń
    2. Moze spróbuj Zyban? kiedyś mi pomagał, nie wiem czy dalej jest nie na receptę. Podobno jest także trochę antydepresant, może mieć różne skutki uboczne, ale naprawdę pomaga na chęć zapalenia.
      Innygłos

      Usuń
    3. kurcze sprawdzę ten Zyban. dzieki

      Usuń
    4. Ja przestałam z dnia na dzień. Raz na 10 lat, potem zaś zaczęłam, paliłam może 5-6 lat. Drugi raz jakieś 10 lat temu, też z dnia na dzień. Coś mnie ta dycha prześladuje 😁 Tylko teraz już raczej nie wrócę, bo... doctor's order między innymi 🤪 Ale prawda jest taka, że ja lubiłam palić, nawet teraz nie mam problemu z przebywaniem w towarzystwie palaczy, mój Współlokator pali. Ja jakoś nie bardzo wierzę w te wspomagacze, za to znam kilka osób, które też przestały momentalnie, m.in. mój tata, 35 lat jak nie pali 🙂

      Usuń
    5. Też lubiłam palić, ale wyspiarskie powietrze mnie skutecznie zniechęciło do palenia :P

      Usuń
    6. @Margarithes, powietrze zbyt dobre, by je zatruwać? 🤔😉

      Usuń
    7. o dziewczyny czyli rozumiecie o czym mowie, no mam zalecenia lekarskie że natychmiast...więc zapewne podejmę te próbę ostatni raz...

      Usuń
    8. @Aśka, tego do końca nie wiem, hehe, bo jednak zanieczyszczenia wynikające ze spalania torfu są nadwyraz fizyczne i potrafią być uciążliwe, smog jest okropny w czasie zimy, kiedy nie wieje. Do tego dochodzą zanieczyszczenia związane z uprawami i hodowlą bydła. Kiedyś zbierałam dane do projektu i, choć mogłoby się wydawać, że powietrze tutaj jest czyste, obraz wcale nie był taki prosty. Co do rzucania. Nawet nie wiem, co mnie wtedy skłoniło, obudziłam się pewnego dnia rano, spojrzałam w lustro i powiedziałam do siebie: koniec z tym. I już nie zapaliłam. Teraz aż trudno mi zrozumieć samą siebie, dlaczego w ogóle paliłam i to od wczesnych lat, przecież dym papierosowy śmierdzi okropnie, hehe. Bywamy czasami u znajomych, gdzie ktoś pali, i czuć to boleśnie, kiedy wracamy potem do domu. Te sztuczne 'fajki' to zresztą też żadne rozwiązanie, wręcz przeciwnie. To, co osiada w płucach z tych olejów, sprzyja rozwojowi czegoś na kształt grzyba. Niedawno oglądałam wyniki badań laboratoryjnych na uczelni, coś przerażającego. Człowiek od razu się zastanawia, co właściwie sobie robi. Alkohol też rzuciłam, jak przypadkowo wpadł mi w ucho wywiad z Robertem Rutkowskim o tym, że alko jest substancją psychoaktywną i toksyczną i na 100% jest przyczyną 200 najróżniejszych chorób i na żadnych poziomie pijąc nie jesteśmy wolni od ryzyka.

      Usuń
  8. Ile Ty już z tym gilem koegzystujesz, bo ciągłego obecny na blogu? Nie da sie.go won?
    Ja tak z tatą rozmawiam czasami,jak w głuchym telefonie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wyobrażam sobie :-))
      no tez mi się wydaje, ze marzec przechorowany...:-(

      Usuń
  9. Jakiś taki syf lata w powietrzu, że choruje się w nieskończoność. Mamie musieli przełożyć termin operacji, ja po 2 tygodniach L4 nadal nie wyzdrowiałam do końca, Dzieciątko się rozłożyło na amen i prawie nie żyje.
    Zdrowia! 😘

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. i wzajemnie, uściski dla dziciątka, no mogłam to zwolnienie pociągnąć do świat i już. gupia jestem.
      teraz to już dowleke sie do końca ... placówka tylko jutro.

      Usuń
  10. Jak mnie mój srajfon nie okłamuje to w niedzielę mam mieć słońce i 20 stopni, więc nie narzekam… wolę dziś mieć te 9 - od jutra już wyższe temperatury, niż odwrotnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no nareszcie może mi na gila pomoże ;-)
      a po prawdzie będę musiała się zadekować w ogródku wreszcie. na przykład w poniedziłaek i wtorek

      Usuń
  11. Koobitoo!!!! Szkoda mi Cięęęęę!!!!!
    You made my day , anyway ;))))
    ŻM
    Gilu precz!!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. gilu precz i ja zakrzyknę i powiem ci, że już sie stara maksyma nie sprawdza, że gil nieleczony i leczony siedem dni... :-(

      Usuń
  12. Teatralna, czy nie wiesz, co się dzieje z Panterą??? Nie pisze na swoim blogu i nie komentuje u Ciebie, innych...
    Pozdrawiam, Irka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wiem, zrobiła sobie przerwę...

      Usuń
    2. i zaraz ja popędzę, że już wystarczy tej przerwy.

      Usuń
    3. Dzięki za info, Teatralna:) Ufff, przerwa przerwą, ale mogła cos wspomnieć.
      Pozdrawiam i życzę zdrowia, Irka

      Usuń
    4. to prawda tez sie martwiłam i w sumie nadal martwię...

      Usuń
  13. Nie wiem, może się mylę, ale tu chyba powinien wjechać na salony kolejny antybiotyk, o szerszym spektrum działania. Nie wiem jaki teraz brałaś, ale być może był nieskuteczny na tą zarazę, która Was dopadła.. Szkoda się męczyć tyle czasu, tym bardziej jak planujecie wyjazd :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. pewnie masz racje, ale dla mnie antybiotyk to złooooo już ten jeden mi dał i da popalić, wczoraj miałam regularny krwotok z nosa. jestem przeczołgana i osłabiona. zobaczymy po świętach. :-)

      Usuń
  14. Też złapałam gila, no oczywiście, trzy miesiące w domu, to nie chorowałam, tylko wróciłam do placówki i zaraz! Najgorsze, że muszę wydobrzeć bez zwolnienia, bo nie mogę teraz znowu odwoływać zajęć, tym bardziej, że zostały tylko dwa tygodnie :D Ale nie jest najgorzej, może przejdzie bokiem.
    Wpędzisz się w jakieś paniki tymi kryminałami;D
    Antybiot działa tylko na bakterie, suchy kaszel to może nadal być wirus. Pewno to wiesz. Musisz się wyleżeć, w skrajnym przypadku może jakieś antywirusowe? choć nie wiem czy nie jest juz za późno, jak się rozpanoszyły w organizmie. Herbatka ze swiezego imbiru, kurkumy, pieprzu, cynamonu, moze byc z mlekiem owsianym i miodem. Codziennie przez tydzien. Dbaj o siebie!

    Innygłos

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dzięki, herbatka się pije każdego dnia, z tym leżeniem kiepsko już teraz, no ale po powrocie do domu to myk pod kocyk i herbatka. i leżenie. ale spróbuje Twojego zestawu. mnie kiedyś takie herbatki dreamu przedstawiła.
      no i też w dupe daje zmiana czasu...
      to Ty o siebie dbaj, bo jak z zarazem do pracy dygasz to też niedobrze. w dodatku do świątyni zraza. którym jest każda placówka :-)

      Usuń
  15. Haha! I u nas czasem tak jest, że usłyszę coś innego niż mąż mówił. I na odwrót:-) Bawią nas te słowne nieporozumienia:-) Pamiętam, gdy byłam sama w domu przez tydzień, bo mąż był w szpitalu i czytałam wtedy min. straszny islandzki horror. Jak ja się wtedy bałam! A przecież drzwi były zamknięte na 3 zamki antywłamaniowe i rolety spuszczone. Człowiek ma w sobie coś takiego, że lubi się bać.
    Przeganiam Twojego gila, a kysz, a kysz!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no ja zdecydowanie lubie się bać...ale mam potem fazy, i polucje ;-)
      nie no chyba jestem z gatunku tych co to kortyzol musi latać na wysokości sufitu. nie wiem jak Ty?
      oo siostro czarownico pomagasz mi pomagasz :-) dzieki

      Usuń
  16. miałam te scenę kiedyś w sztuce mojej :-) próby były pyszne. - Pamietam i sie usmiecham na sama mysl / zuczek

    OdpowiedzUsuń
  17. -Proszę pani, ja jeszcze proszę lek na sen, dobrze?
    - Dobrze, Nasen pani przepiszę, może być?
    -No musi być być, że tak powiem, na sen..
    -Więc właśnie Nasen będzie.
    - Oj to dobrze, bo o lek na sen, mi chodzi, bo zupełnie nie daję rady..
    -Już pani wypisuję ten Nasen
    -Tak, właśni mówię , że konkretny jakiś na sen mi potrzeba...
    Ostatnio miałam taki na S..sprawdził się
    -No, ale ja pani Nasen wypisałam
    - A na co? No jak Boga kocham! Przecież, że na sen lek!
    -Zgadza się lek Nasen
    -Ale ja tu nie widzę leku na sen? Taki na S brałam..
    No tu jest Nasen -2 opakowania..
    I TO NIE JEST JESZCZE KONIEC TEJ PRAWDZIWEJ ANEGDOTY
    KTÓRA WÓWCZAS ZWALIŁA MNIE Z NÓG( choć generalnie do śmiechu nie było) BO NIE DAŁO SIĘ WYTRZYMAĆ..

    ŻM

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jakie to prawdziwe.. całkowicie rozumiem :D I teraz taki pacjent przychodzi do apteki, a historia toczy się dalej... Moja mina za ladą: bezcenna :)

      Usuń

nie musisz Czytaczu ale możesz ....