czwartek, 6 kwietnia 2023

W zorganizowanej obronie jp2 stanęły symbole pedofilstwa krajowego, według Terlikowskiego. a zJP2 zrobiono mem i totem.

Nie znoszę Terlikowskiego, 

za wszystko a szczególnie za chrześcijański stosunek do zwierząt. Ale jakie to miłe, gdy czołowy katolik pisze o marszu papieskim, takie oto fejsbukowe sprawozdanko oraz pozwoliłam sobie na wytłuszczenie najciekawszych fragmentów (ciekawe co na to katoduet, wzajemnie się wspierający? a zapomniałam, przecież już się przewiózł po Terlikowskim, że zdrajca i go bóg pokara i że odleciał )))))

To, co zobaczyłem wczoraj, jeszcze utwierdziło mnie w przekonaniu, że akcja „obrony” Jana Pawła II niewiele ma wspólnego z realną obroną świętości papieża, a jeszcze mniej owej obronie pomaga. I nie chodzi o to, by oceniać intencje uczestników, bo te są różne, z pewnością często szczere i autentyczne, wynikające z głębokiej wiary. Tyle że przekaz - także symboliczny - jaki był formułowany przy tej okazji - jest w istocie obroną samych siebie, obecnych i całkiem niedawnych liderów Kościoła, status quo, w których głos skrzywdzonych się nie liczy.
Przesada? To proszę odpowiedzieć sobie, dlaczego przy okazji obrony z każdego niemal miejsca - także młodzieżowego - leciała „Barka”. Jej autor (o czym Jan Paweł II nie wiedział, ale my już wiemy, wiedzą o tym również skrzywdzeni) był przestępcą seksualnym, pedofilem, którego przestępstwa tuszowali i ukrywali jego przełożeni. I choćby z szacunku dla skrzywdzonych, ale też dla prawdy należałoby unikać ponownego puszczania tego utworu. To, że kiedyś on zachwycał (zresztą głównie niesionymi emocjami, a niekoniecznie wartością artystyczną) nie sprawia, że nie boli tych, którzy skrzywdzeni zostali.
Mszę na zakończenie Marszu w Warszawie sprawował (ciekawe, że nie robi tego żaden z biskupów warszawskich, co uświadamia, że archidiecezja miała świadomość, że akcja jest jednak polityczna) emerytowany arcybiskup Józef Michalik, który wsławił się tym (za co zresztą przeprosił), że oznajmił, że to dzieci pchają się na kolana księży i to one ponoszą za pedofilię odpowiedzialność, i który przez lata nie umiał i nie chciał załatwić sprawy z Tylawy. Nie, nie zamierzam sprowadzić historii arcybiskupa Michalika do tego wymiaru, ale gdy organizuje się obronę przed „niesłusznymi atakami”, to warto zwrócić uwagę, kto ma być głównym głosem w tej sprawie, i czy przypadkiem on sam także nie ma czegoś, czego będzie bronił.
Język rzekomej obrony też nie jest szczególnie chrześcijański i ewangeliczny. Uznanie, że każdy, kto zadaje pytania, kto podnosi wątpliwości, kto wskazuje, że działania Karola Wojtyły i Jana Pawła II nie zawsze były doskonałe, a nawet nie zawsze adekwatne, w istocie uczestniczy w szatańskim ataku na Polskę. Język militarny, wzywanie do wykluczania z debaty tych, którzy myślą inaczej, to język, który nie niesie ze sobą Ewangelii, nie otwiera na Kościół, nie sprawia, że osoby skrzywdzone (nie tylko w Kościele, ale także w domu, w szkole, w rozmaitych organizacjach) będą widzieć w Kościele, w chrześcijaństwie przestrzeń bezpieczną, przestrzeń empatii i solidarności. Przekaz, jaki płynie z tego języka, jest taki, że generalnie nie wierzymy skrzywdzonym, nie chcemy tych, którzy chcą powiedzieć o swojej krzywdzie, którzy niekiedy przez lata zmuszani byli do milczenia. Oni się nie liczą, liczą się mity, wielkie narracje, dobro instytucji i „narodowa spoistość”, a także istnienie - by posłużyć się cytatem z ojca dr. Tadeusza Rydzyka - narodu, który „w swojej substancji jest Chrystusowy, Boży”. Los skrzywdzonych, ludzie dotkniętych cierpieniem, którzy przecież - według samego Jana Pawła II - są „drogą Kościoła”, się nie liczy.
Trudno też uznać, że sięgnięcie do najbardziej memicznych elementów narracji o papieżu służy rzeczywiście budowaniu pamięci o nim. „Barka” i „kremówki” w wersji zwielokrotnionej, wzmocnionej przez wielkie instytucje, jeśli coś zrobią, to nie zbudują pamięć o Janie Pawle II, ale wzmocnią tendencje czyniące z niego mem, a wykorzystanie go do propagandy partyjnej sprawi, że będzie on nie tylko memem, ale też partyjnym totemem.

 No więc pełna zgoda z Terlikowskim, tak jak jp2 został sprowadzony do kremówek i Barki, tak ja postrzegam całą wiarę tutejszą, którą sprowadzono do ...

ufff jak to dobrze, że prawy katolik, tak ich punktuje. a nie tylko lewactwo )))

oraz NIE panie prezydencie, jp2 nie był największym polakiem. do pięt Piłsudskiemu nie dorasta...na przykład, już nie mówiąc o Sendlerowej, Karskim ... także proszę nie opowiadać takich głupot autorytatywnie, na cały świat. przy okazji przyjazdu Zełenskiego i nie zmuszać biednych Ukraińców do tego samego.

środa, 5 kwietnia 2023

PODEJŚCIE drugie czyli z Nikozji przez góry Troodos na półwysep Avakas.



Dzień szósty - przeskok z Nikozji przez góry na ostatni nocleg, tym razem wysoko we wiosce Droushia w górach.

 Pierwszy na trasie jest klasztor w Machairas położony dość wysoko w górach. Wokół widać uprawy winogron, wszędzie tu w górach widzimy tarasy winogronowe.

Klasztor Machairas (Machairas Monastery)

Położony na zboczach Kionii, w dolinie gór Machairas, klasztor Machairas, jest jednym z trzech królewskich i stauropigialnych klasztorów na wyspie i mieści cudowną ikonę Panagia (Dziewica Maryja) z Machairas, która przypisywana jest Apostołowi Łukaszowi.

Według tradycji, nieznany pustelnik przemycił ikonę na Cypr w czasach ruchu ikonoklastycznego (między VIII a IX wiekiem) i przechowywał ją w swojej grocie aż do śmierci. Obdarzeni boską łaską pustelnicy Ignatios i Neophytos około 1145 roku odkryli zasłoniętą krzakami jaskinię, a dotarli do niej, wycinając runo leśne nożem podarowanym im przez boską rękę. Dzięki temu odsłonięta ikona otrzymała nazwę „Machairiotissa” od greckiego słowa oznaczającego nóż – machairi. W tym samym miejscu wybudowano klasztor, który również przyjął tę nazwę.

Dziś w odrestaurowanych piwnicach zakrystii znajduje się zbiór starych ksiąg i rękopisów, ikon i innych dzieł sztuki religijnej. Mnisi mieszkający w klasztorze są niezwykle pobożni, utrzymują śluby tak surowe, jak te na górze Athos w Grecji.

(zdjęcie z interenu)

Po drodze pomnik greckiego bohatera rewolucji i jego muzeum zaraz obok klasztoru. W samym kościele/cerkwi klasztornej, nie wolno robić zdjęć ani kręcić filmów. Oczywiście ikonostas imponujący i żyrandole kryształowe i jeden długi mnich sprzątający czystą podłogę. a drugi sprzedający w cholernie drogie specyfiki zwraca się do nas po rosyjsku. ... nie rozumiemy. poprawiamy, że my nie ruskie. tfu.







Następna w kolejce jest  koronkowa Lefkara, zatrzymujemy się na skraju wioski i zjadamy ichne pyszne wiktuały na słodko a w knajpce robię to zdjęcie, symboliczne. Bo ten post zdjęciowo będzie głównie o Lefarze.

W centrum miasteczka koronczarki i hafciarki absolutnie wszędzie i na zdjęciach powieszonych na ścianach i we własnych obejściach i na ulicy(tym razem tylko jedna, bo to zima) latem koronkują wszędzie ...




#1. Lefkara. Ta urocza mała miejscowość położona w południowo-wschodniej części Gór Troodos słynie z produkcji koronek. Zdaniem Cypryjczyków ” leftikaria” to niespotykana nigdzie indziej na świecie najpiękniejsza sztuka haftu i koronkarstwa. Warto ją poznać będąc na Cyprze. Legenda głosi, że miejscowym rękodziełem zachwycił się nawet sam Leonardo da Vinci, który w 1481 r. kupił w Lefkarze koronkę i przyozdobił nią ołtarz katedry w Mediolanie. Od bogato zdobionych obrusów, serwet, ubrań i firanek eksponowanych w witrynach lokalnych sklepików wprost nie można oderwać wzroku. Uroku miejscowości dodają także uzdolnione lokalne hafciarki. Nie zważając na turystów i lejący się z nieba żar niestrudzenie tworzą w słońcu swe przepiękne koronkowe dzieła. Ale Lefkara to nie tylko hafty i koronki. Miejscowość zachwyca biało- niebieską wąską zabudową, klimatycznymi brukowanymi uliczkami pełnymi warsztatów złotniczych i małych kawiarenek. Na uwagę zasługuje też lokalne Muzeum Folkloru pełne informacji na temat historii wioski czy Kościół Św. Krzyża, z którego rozpościera się cudowna panorama na okolicę oraz Góry Troodos.


 



Kościół św krzyża wnętrze czyli szlak pielgrzymkowy. bo na Cyprze można oszaleć o tej wiary wszędzie.

Lefkara. Koronki i relikwie Krzyża Świętego
Stare, przeważnie piętrowe domy są zbudowane z surowego kamienia, te otynkowane są pomalowane w pstrokate barwy, niektóre mają arkady, inne balkony, spora część murów porośnięta jest bluszczem bądź towarzyszą im małe drzewka cytrusowe.
  • Lefkara. Koronki i relikwie Krzyża Świętego
  • Lefkara. Koronki i relikwie Krzyża Świętego
  • Lefkara. Koronki i relikwie Krzyża Świętego
  • Lefkara. Koronki i relikwie Krzyża Świętego
  • Lefkara. Koronki i relikwie Krzyża Świętego
  • Lefkara. Koronki i relikwie Krzyża Świętego
  • Lefkara. Koronki i relikwie Krzyża Świętego
  • Lefkara. Koronki i relikwie Krzyża Świętego
  • Lefkara. Koronki i relikwie Krzyża Świętego

Nazwa Lefkara wywodzi się od białych wzgórz, przez które trzeba przejechać, aby dostać się do położonej na przedgórzu Troodos wioski. Zobaczymy tam czerwone dachówki, które ostro odznaczają się na tle gór i kontrastują z błękitem nieba. Zauważymy jasną sylwetkę miejscowego kościoła. Podobnie jak budynki osiedla jest on nakryty czerwoną dachówką, ponad którą wznosi się obowiązkowa w świątyniach greckich kopuła. Dodatkowo do korpusu kościoła przywiera wysoka ażurowa dzwonnica zwieńczona krzyżem. Aby dotrzeć do świątyni, trzeba opuścić główny plac wioski i zatopić się w jej wąskie uliczki. Już sam spacer stanowi atrakcję. Stare, przeważnie piętrowe domy są zbudowane z surowego kamienia, te otynkowane są pomalowane w pstrokate barwy, niektóre mają arkady, inne balkony, spora część murów porośnięta jest bluszczem bądź towarzyszą im małe drzewka cytrusowe.

Drzewo z Krzyża

Zanim wejdziemy do wnętrza naszą uwagę zwróci kamienna ornamentyka zdobiąca fasadę kościoła. Nawiązuje ona do symboliki bizantyjskiej, ale jednocześnie zdradza wpływy kultury zachodnioeuropejskiej, która w średniowieczu mocno odcisnęła się na kulturze i architekturze wyspy. Jednocześnie informuje ona jaka świętość jest przechowywana w tym miejscu. Kościół nosi wezwanie Krzyża Świętego i w ikonostasie, w specjalnym relikwiarzu, znajduje się drzazga z Krzyża Jezusa Chrystusa.







Historia  Leonarda Da Vinci jest autentyczna  i warto ją przybliżyć

...Niestety, historia życia Katarzyny nie jest godna pozazdroszczenia. Jej małżeństwo z Jakubem trwało zaledwie rok. Co prawda z tego związku urodził się Jakub III, ale obaj przedstawiciele rodu królewskiego wnet zmarli: najpierw ojciec, a w następnym roku syn – niemowlę. Podejrzewano, że zostali otruci przez Wenecjan. Ci pozwolili królowej zachować rządy przez kolejne 15 lat, po czym zmusili ją do abdykacji, a Cypr stał się ostatecznie ich własnością w 1489 roku. Zanim to nastąpiło osamotniona królowa szukała schronienia od codziennych trosk w górskim klimacie Lefkary, zapraszając do swojej rezydencji wpływowych gości. Na jej zaproszenie miał zawitać na Cypr sławny humanista Leonardo da Vinci. Podróżował do Armenii i w drodze powrotnej trafił na wyspę, gdzie odwiedził królową wdowę. Po powrocie do ojczyzny ofiarował katedrze w Mediolanie obrus liturgiczny z lefkaryjskich koronek, które włoski artysta najwyraźniej docenił, zaś dzisiaj koronki wykonywane przez tutejsze kobiety są najlepszą reklamą górskiej wioski.

na pamiątkę a szczególnie w celu przyciągnięcia turystów, fajna knajpka.

No miałam ci ja w ręku ten fragment " koronki Leonarda"...ale nie kupiłam.



#2. Kato Drys

W odległości około 5 km od Lefkary znajduje się kolejna interesująca cypryjska wioska, którą warto odwiedzić. “Niski Dąb” bo tak brzmi nazwa wioski w języku greckim istnieje już od czasów bizantyjskich i jest częścią VII Szlaku Winnego obejmującego górzyste okolice Larnaki aż po Nikozję. Choć mieszkańcy wioski żyją tam głównie z hodowli bydła oraz rolnictwa, z roku na rok coraz większe połacie ziemi obsadzane są winnymi odmianami winorośli, a lokalna społeczność przestawia się na produkcję wina. Podobnie jak Lefkara, Kato Drys jest labiryntem krętych uliczek, z których wyrastają niskie kamienne domki z uroczymi niebieskimi okiennicami. W miejscowości znajdują się dwa interesujące muzea: Muzeum Sztuki Ludowej oraz Muzeum Pszczół. Warto przespacerować się również do Kościoła Panagia Eleousa (pochodzącego z XV wieku) i Kościoła Św. Charalambosa datowanego na początek XIX wieku. Choć wioska jest naprawdę niewielka i spacer po niej nie zajmie Ci więcej niż pół godziny zdecydowanie warta jest zobaczenia.

#3. Vavla 

Vavla to maleńka, cicha i spokojna górska wioseczka położona u podnóża masywu Troodos na wysokości 450 metrów nad poziomem morza. Znajduje się tuż obok wspomnianych wyżej wiosek Kato Drys i Lefkara. Przez lata zapomniana i popadająca w ruinę przeżywa obecnie ponowny rozkwit. Cypryjski rząd uznał ją bowiem za jedną z najlepiej zachowanych wiosek na Cyprze. Wiele zniszczonych domów z historyczną dokładnością zostało przywróconych do ich pierwotnego stanu. Warto przespacerować się brukowanymi uliczkami Vavli i poobserwować jak pięknie je odrestaurowano. Przy okazji dyskretnie podglądać spokojne życie jej mieszkańców. Tamtejsze kobiety, podobnie jak te w Lefkarze do dziś pielęgnują tradycję hafciarstwa i koronkarstwa. W ostatnim czasie dołączyło do niej pszczelarstwo. W wiosce produkowany jest słynny na cały Cypr miód “Vavla” który powstaje na bazie polnych kwiatów i tymianku. Z wioski  bierze również swój początek ścieżka przyrodnicza po okolicznych szczytach górskich o długości 7 km. Szlak rozpoczyna się w centrum wioski, mija Kaplicę Matki Bożej Miłości, pnie się ku wzgórzom i wraca z powrotem do centrum wioski. Spacer zajmuje około 3 godziny. 


Generalnie napiszę to wielkim drukiem, WARTO, a nawet literami, zobaczyć absolutnie wszystkie miasteczka, wioski gór Troodos. I monastyry. choć ja się powytrząsam o miejscach kultu osobno. W okolicach wielkiej soboty. 

Zostaną mi więc jeszcze dwa wpisy o Cyprze w których muszę zmieścić wszystkie materiały. a istniejące uzupełnię i zamieszczę jeszcze raz.

[korzystam z tych stron w linkach:

 https://www.krajoznawcy.info.pl/park-rzezb-wsrod-skal-drzew-krzewow-55506 

 https://antekwpodrozy.pl/158-cypr-gory-troodos-przewodnik-po-atrakcjach]



poniedziałek, 3 kwietnia 2023

Wielki tydzien w pasiakach i paczłorkowe święta.

Coś tam zrobiłam...[jak to dobrze, że znając tutejszy naród NICZEGO sobie nie zaplanowałam, jak to mówią, na mieście, a zwłaszcza zakupów, w handlową niedzielę. Podobno w świętą niedzielę w galeriach był armagedon. podobno naród piszczy z głodu i podobno brak progenitury nam zagraża a tymczasem...no chyba dzie indziej]

Nie, no sporo zrobiłam, się nawet trochę zaorałam, ale w swoim tempie, bo już mi zdecydowanie nie za letko napierdalać fizycznie, dźwigać, ganiać po schodach z góry na dół fafdziesiąt razy, przesadzać kfiatki w kucki lub w pozycji mało wyniosłej, zdejmować wielką donicę z kwiatem z biblioteczki i targać go pod prysznic, przeganiać kurze ze wszystkiego w moim domu...generalnie nikt nie lubi roboty, której efekty są mało spektakularne, prawda. Chałupa nadal rozgrzebana. i tak będzie do końca tygodnia. Ryję w garderobie. wyjmuję i odświeżam piękne obrusy białe wyszywane w kwiaty i łączone z koronką na stół świąteczny, powieszę firanki krótkie, koronkowe przywiezione od Szwedzianów i położę pasiaste wełniaki, po babce Zofii, na łóżko. które uwielbiam i oszczędzam. czyli używam nie na co dzień. Od środy już w zasadzie mam czas głównie na dokończenie wiosennych porządków i przygotowań. 

Tym czasem korzonki puściła wierzba smocza w wazonie i może coś z tego będzie. to by była trzecia wierzba w naszym ogrodzie, każda z innego gatunku. w ogrodzie nadal burdel. nic to, podobno ma padać śnieg, taras mamy nieczynny, więc nie rusza mnie. 

Przygotowanie domu i obejścia związane jest nie tylko z ateistycznym wietrzeniem chałupy ale w powiązaniu z Jarymi Godami[w kulturze słowiańskiej kilkudniowy cykl obrzędowy związany z zakończeniem zimy i powitaniem wiosny. W celu „przepędzeniu starego, zasiedziałego zła” wietrzono i sprzątano domostwa oraz obejście, prano i szykowano świeże odzienie. Całe gospodarstwo obchodzono i okadzano ziołami każdy jego zakątek. Pieczono również placki (szczególnie wiosenne kołacze). Najważniejszym prasłowiańskim zwyczajem było jednak malowanie jaja – mających wnieść do domostw energię i radość życia oraz mających zapewnić urodzaj i powodzenie na cały rok.

Kulminacją tych przygotowań były zazwyczaj urządzane na świętych wzgórzach uroczyste uczty, podczas których organizowano igrzyska połączone ze śpiewem i tańcem oraz obdarowywano się kraszankami. Nazajutrz dzień rozpoczynano od obmywania się w świętej wodzie. Obchodzono również Śmigus – rytuał polegający początkowo na uderzaniu się nawzajem rozkwitłymi witkami. W późniejszym okresie oba te zabiegi magiczne – mające oczyścić oraz przynieść siłę i zdrowie – połączono w znany nam współcześnie zwyczaj Śmigusa Dyngusa. Wieczorem udawano się natomiast na mogiły przodków, gdzie pozostawiano dla nich jadło i wspominano zmarłych.

Współcześnie dla rodzimowierców słowiańskich święto obchodzone w równonoc wiosenną, poświęcone szczególnie Matce Ziemi oraz związane z postacią bóstwa Jaryły. Święto ku czci odradzającego się życia (nawiązuje do świątecznego cyklu pożegnaniem zimy i powitaniem wiosny, sięgającego czasów POGAŃSKICH.]

 i tak My z Naczelnikiem obchodzimy Gody a Matkajadwiga Wielkanoc. My na wesoło a reszta, to nie wiem. Goście zjeżdżają na niedzielne śniadanie więc chyba też na wesoło ;-)

Tymczasem sąsiedzi z kurami przechodzą prawdziwe oblężenie. (Właśnie dziś targam 40 jajek dla znajomej. My zmówiliśmy 20. matkajadwiga powiezie do domu 30. biedne kury...)

Przygotowałam już piękne wydmuszkowe pisanki, wieńce wierzbowe, barany i szukam wielkiego ceramicznego zająca. który jakoś znikł był po remoncie.

Podejdę też dziś po malutkie prezenty do home. 

W teatrze już stoją ręcznie robione zające z papierowego odzysku. i kura z siana.

**

z ulubionych tematów:

 Wszyscy straszą, że konfederacja wejdzie i będzie rozgrywającym w  nowym układzie sejmowym. podobno zagłosują na nich młodzi ludzie. to się porobiło.

[Mencel, to klasyczny oszołom, kłamca, pokrętny oślizgły typek. Wcześniej był równie oślizgły pan na Be.]

Ale dla młodych obciachem jest i pis i po. poza tym rozmawiałam ze swoimi licealistami, jakieś trzy lata temu, jeszcze przed pandemią i już wtedy jakoś ich ta konfederacja nęciła... straszne i do obsmarowania przez socjologów  a  nawet psychiatrów.

Słynna piątka, konfederacji:

*bez Żydów/ i co dalej? co z tymi, którzy tu mieszkają? do pieca ?? antysemityzm w rozkwicie,

*bez podatków,

*bez gejów/ i co dalej ? co z tą częścią społeczeństwa? do obozów koncentracyjnych ?

*bez aborcji(każdej, nawet tej z gwałtu)

*bez Unii.

No i tyle proszę państwa warta jest cała nauka historii o faszyzmie o holocauście, o ludobójstwach i  humanistyki i ta wiara miłosierna chrześcijańsko katolicka. ech.

A poza tym ptaszęta drą ryje jakniewiem co. ale nadal pierońsko zimno.

[auto się Naczelnikowi spierdoliło i dziś muszę połączyć akcje dom, mechanik, teatr i jajca]

sobota, 1 kwietnia 2023

Marzec śmignął...

 ktoś napisał o tym marcu święte słowa. się nagle obudziłam w kwietniu. w dodatku SAMA. Naczelnik podróżuje po południowych rubieżach kraju tutejszego, trochę imprezuje, trochę odwiedza rodzinę, trochę pracuje we firmie....zazdroszczę mu skrycie.

Natomiast ja sobie rekompensuję. brak i tęsknotę. oraz gimnastykę logistyczną: 

Miła moja, 

skleć dokupy dwa etaty, 

psa i koty

i wiosenny ogar chaty.

No weź pogódź, bądź mondra. otóż bez sąsiada się nie da. bez sąsiadów przyjaciół. no ale trzeba sobie zasłużyć normalnie.

 Zrobiłam zakupy w Desi i będę zadowolona. przekopuje też garderobę, odkładam buty zimowe w kartonowe opakowania, wyciągam wiosenne ,,, zamawiam letnie. dostałam kapitalny włoski lniany kombinezon plażowo-letni. za 25 złotych )))

Budzę się wśród zwierzów pso-kotnych i w zasadzie nam tylko brakuje małp i bananów, w tej pościeli. Otóż są tu wszystkie zabawki Cri. choć jej nie wolno wnosić do łóżka. ale przecież ona też tęskni i w zasadzie bardziej obecnie na stendbaju, niż normalnie, bo pilnuje. strzeże pani i domu, na poważnie robi raban z byle dźwięku, który przecież już słyszała. koty gania i na nie szczeka a przed chwilą ostro obszczekała rzadkiego "sąsiada. łobuz. i Awanturnica.

ech.

Zachwycona jestem "Burzą i Zwierciadłem, no uwielbiam takie książki. Brylancik. 

**

Wczoraj, w trakcie dość chujowego samopoczucia, pomiędzy porządkami w szafie w pokoju gościnnym, pomiędzy przeglądaniem pościeli i odkładaniem do parowego odświeżu a praniem, a wynoszeniem do teatru, pomiędzy telefonami do Matkijadwigi w sprawie terminu przyjazdu, pomiędzy wycieraniem półek w szafie i skrzyniach pod łóżkiem i zdejmowaniem szmat ze ścian Wszędzie, bo zastąpią je inne szmaty[no wedle niektórych dom nasz jest wysoce niepraktyczny, bo w łazience nie ma kafli od podłogi do sufitu, wanna stoi na środku i jest ceglana ściana i w ogóle dużo wszystkiego:książek na półkach, płyt w stojakach, obrazów na ścianach i zdjęć i rysunków i rzeźb i wazonów i szmat na ścianach  ... bo dom powinien wyglądać jak wylizany szpital, i być jedynie praktyczny i bezosobowy. prysznic zamiast wanny i to z opcją balkonika. no ja wiem, że każdy patrzy do czego mu bliżej albo na co go stać ale po co zaraz się wyzłośliwiać?]

...na ale kończąc myśl przewodnią, otóż POMIĘDzy tym wszystkim oglądałam dwa Dobre ruchome obrazy a nawet trzy ale jeden nieco  przespałam... Ale też dobry "Sekrety z przeszłości (ostatnio przekopuje platformę Prime).

Otóż wyczekiwany przeze mnie trzeci sezon Rodziców,  rewelacyjny serial. oraz film:Cztery dobre dni/ Four Good Days, który polecam. bardzo. Bardzo.

[no i jeszcze tak mi się przypomniało, że zabarłożyłam dwie ważne sprawy. otóż angielski metodą Callana i hiszpański. nadrobię a na razie wywlekłam książki, płyty, rozmówki].

*

w temacie pisdzielców, wyborów: na ten czas sza. wystarczy, że wyznawczynie/ katopato się wytrząsają, że mało im stare kupry nie odpadną w tym miłosiernym zacietrzewieniu: jedna kościołowo a druga cywilnie ))) a trzeci niby na wesoło, wesołek jeden.

Za to postanowiłam się wyrazić artystycznie, otóż mam torbę z nadrukiem PIS OFF i zaraz sobie taki napis na butach szmacianych zrobię. 

[znamienne, i to chyba jakaś odmiana tutejszej choroby narodowej:

że dla niektórych artystka, aktorka, pisarka, nie brzmi dobrze. za to tu jest polska, wrzeszczą i się podpierają kulturą...polską a jakże, ale Tokarczuk i Janda, to dwie opcje proniemieckie zaraz obok Tuska a Profesor Środa, to dopiero głupia baba, mówi UWAGA kura domowa emerytka, po zawodówce]. punto finito.

 


czwartek, 30 marca 2023

no i tak.

 czasami wizyta sąsiedzka kończy się tak, że następny dzień jest przykrą powinnością ... a zwłaszcza  pobudka o 7.00 po kiepsko przespanej nocy, co trzy godziny zryw do wodopoju...

i tak to wyglądało dziś. Kiepsko. bo szkoła. bo muchy w powietrzu tupały. Po powrocie w chałupę i odtańcowaniu tego co trzeba, i należy, wlazłam w piernaty i chyba dziś nici z roboty, przesadzania kfiatków. Poza tym siąpi, zimno, ciemno i chujowo.

A wczoraj ogarniałam dom zanim wyszłam do tych sąsiadów...i w tle oglądałam film, a w trakcie tego oglądania, tło stało się numerem jeden. Bardzo polecam Przyjaciela domu. Piękny, wzruszający i  mądry film. że się zryczałam.

oraz publicznie pragnę podziekować Kalinie za polecenie mi Życia Violett.

teraz z ogromną radością czytam Burzę i Zwierciadło.



środa, 29 marca 2023

Waginy i siusiaki. oraz stawiam na pana Tuska.

no nie wierzę !!! czwarty raz będę prała kurtkę zimową. Wczoraj tak mi zmarzło doopsko w tych przelotach jedynie z auta do szkoły, z auta do teatru i z auta na jogę, i oczywiście z powrotem,

że dziś ZNOWU wywlekłam długą po kostki kurtkę z wydrukiem Rodzynki, żeby mi członki z zimna nie odpadły. normalnie mróz. normalnie pozamarzała woda w gliniakach, którą zbieram do podlewania kwiatów. na tarasie mojego domu, można uprawiać łyżwiarstwo figurowe na lodzie. i co z tego, że słońce skoro wieje lodowaty wiatr. kicham.

*

 Tęsknię za czasami, kiedy mi polityka zwisała i powiewała, że mnie ciepła woda w kranie nie interesowała, bo była i nikt się normalnością nie przejmował. że przejmowała mnie tylko sztuka teatralna i romanse. Serio były takie czasy, że ludziom nie prano mózgów, nie wyszydzano i nie robiono nagonek publicznie a tvp nie była ściekiem. Pamiętam. to było całkiem niedawno a jakby wieki temu.

Tak i ja mam identyczne zdanie na temat rządów PO z panem Tuskiem. Że on mąż stanu ale jego ludzie już niekoniecznie, choć daleko im do obecnych miernot. Zwłaszcza ministry oświaty jegomać, to jest chyba jakieś specjalne plemię wyhodowane na księżycu i sprowadzone w celu podjęcia ekspansji. siania defetyzmu, i zamieszania, bo nikt nie może być, aż tak głupi z natury, jak kurator nowakowa ... serio serio.

Potem nastały czasy pisu i systematycznie ale konsekwentnie wszystko wokół zaczęło mnie martwić i się sypać. psyche mi siadło po raz pierwszy w życiu. bo nie mogę zrozumieć SERIO, za gupia jestem chyba na pojęcie tego zjawiska: że ja coś muszę a czegoś mi się zabrania, czegoś bardzo intymnego. i Że robi to czyjaś wiara. że Obce dla mnie wyznanie MNIE może zabraniać i MNIE może dotyczyć w tak wielkim stopniu. Niepojęte zupełnie.

NIECH wyznawcy sobie wiszą w co chcą, ale beze mnie:

Dlaczego wszędzie w przestrzeni publicznej wiszą ludzie na krzyżach, choć to potworny widok. Przestrzeń publiczna w kraju tutejszym zarezerwowana jest tylko dla nuworyszy testamentowych. I tak oto zawisną za chwilkę: lwy wpierdalające chrześcijan. ciała rozszarpane, flaki na wierzchu i inne w chuj wesołe obrazki z życia świętych, których obdzierano ze skóry, ćwiartowano, wieszano za cycki... bo czemu nie? kto im zabroni ?W końcu dzieciom takie historie nie wpływają na psyche, facale i w ogóle. Za to posąg Dawida, golizna biblijna !!! starotestamentowa, owszem wpływa i deprawuje ale na szczęście na razie, tylko głupich jankesów. 

[Zawsze twierdziłam, że amerykanie, to idioci i skończone głąby(ale to jest przestroga, ta historia do której postanowiłam wrócić), bo oczywiście historia posągu Dawida z jedną rączką bardziej, jest również historią biblijną. a to niespodzianka, podobnie, jak inne dzieła Renesansu i MichałaAnioła. A papieże płacili za nie sowicie i stawiali je sobie z upodobaniem w komnatach, piernatach, kaplicach sykstyńskich )))hehe.  I chyba wszyscy wiemy DLACZEGO ich to nie gorszyło. No ale dla amerykańskich rodzicieli, dobrze wytresowanych przez hipokryzję tej wiary, to jest głównie pornografia, bo przecież Adam i Ewa najpewniej zostali stworzeni w futrach a już na pewno w stanikach  i reformach na dupach]. 

A ponieważ miłość ma do sztuki jest wielka, to na koniec waginy tym razem nie z Teatru Dramatycznego ale z z Musée d'Orsay (i powiem Wam, że nadal przed tym obrazem tłoczno))

i siusiaki - miał być Adaś z kaplicy sykstyńskiej ale on ma jakieś frędzle między nogami, tu się Michelangelo nie popisał w przeciwieństwie do Dawida, więc nie będę wklejać.


Pochodzenie świata – obraz Gustave’a Courbeta namalowany techniką olejną na płótnie w 1866. Jego wymiary to około 46 na 55 cm. Przedstawia okolicę genitalną oraz brzuch nagiej, leżącej kobiety, która rozkłada swoje nogi. Kompozycja sceny podkreśla jej erotyzm.

poniedziałek, 27 marca 2023

Teatralna miedzynarodówka.

 

Pali się pali ....

tysiące ludzi, miejsc, Europa z festiwalami i spektaklami. i warsztatami.


kocham teatr.
mój teatr.

czasami było blisko ale zawsze autorsko.


Sztuka jest dla sztukmistrzów.

*

Potem/kiedyś postaram się więcej Wspomnień. wspomnieć. ciągle temat otwarty dlatego tak ciężko archiwizować. A materiał jest ogromny i ja ciągle nie mam czasu się porządnie i poważnie zabrać.

***

 Nożkurewa jest biało, tulipany wyłażą na potęgę a tu śniegu nawaliło ... 

zmiana czasu nadal ustawia mi ciało i głowę w innym miejscu.

tak sobie myślę w kontekście ostatnich lat, że ja źle uczyłam tej historii... trzeba było tak całkiem pod prąd z tym bohaterstwem. tylko KRYTYCZNIE.

a teraz to w zasadzie już mi zwisa, bo i tak nie ma komu. nie ma po co i nie ma czym. ideologia jest najważniejsza, zawsze trzeba tłuc ideologie, jak nie prawą przykościelną, to lewą stalinowską i nacjonalistyczną koniecznie, po obu stornach i tak wahadło lata przez wieki.  

prawa

lewa

prawa

lewa

a idioci i idiotki się okładają po łbach z prawej i z lewej strony

a cwaniary i cwaniaki trzepią kasę na tych idiotach i idiotkach

podpierając się ideologią, w którą sami nie wierzą

a świat staje się globalną wiochą z panem wójtem i plebanem. 


i czy to nie przykre?

No to miłego tygodnia z kolejnymi aferami, skandalami i okładaniami po łbach. z propagandą piorącą łby.

niedziela, 26 marca 2023

o trzęsieniu ziemi. i że kocham Tuska.

Wczoraj świat mnie nie zaskoczył, dzisiaj mi ukradł godzinę z życia, która rozpieprzy mój system postrzegania. prowadzenia zwierza piesy i diety i snu.

Wczoraj nastąpiło dobicie pointy dechą w mieście tutejszym.

Najmniej teraz szkołom potrzebne jest trzęsienie ziemi, najbardziej jednak spokój. Ostatnio tych trzęsień ziemi mieliśmy sporo:pandemia, wojna i ukraińskie dzieci wrzucone w chujowy system szkolnictwa w kraju tutejszym. A tymczasem stało się. Najgorzej jest, gdy o życiu dzieci, rodziców i nauczycieli decydują ludzie z pozycji stołka w biurze. z pozycji urzędu. Organu jak się mówi(i jakoś to pasuje tylko do jednego organu). Którzy nie wiedzą co z czym, nie trzymają ręki na pulsie a jednak są decyzyjni. Wystarczy im zamachać kolorowymi szkiełkami przed nosem, nie widzą różnicy między tandetnymi koralikami a diamentami. Mojej placówce potrzebny jest teraz czas wracania do normalności, dyskretna opieka i pomoc dzieciom z naszej strony i dalsza praca na obecnym poziomie oraz święty spokój ...a tymczasem, ktoś nam obiecuje kolorowe szkiełka jak murzynom i Apaczom. Wywalenie dogórynogami ?? czegoś, co funkcjonuje całkiem dobrze, oczywiście w ramach tego chujowego systemu. w tym chujowym grajdole. ktoś nas robi w chuja na oczach całego miasta. i chyba wiem, kto za tym stoi. i trochę mi przykro, że według tutejszych cwaniaczków, wszyscy oślepliśmy i nie widzimy tego chujowego, żałosnego  spektaklu. 

Już bardziej idiotycznych planów, nie można było szarpnąć:Po co nam promocja placówki w czasie jej przeładowania? obecna dyrekcja przeprowadziła nas, jak ten Mojżesz suchą stopą przez zarazy, wojny i Zabezpieczyła ludziom pracę.

Wyposażenie szkoły jest również całkiem dobre, no ale podobno może być lepsze, zajebistsze i w ogóle. a firmy już się pchają z kasą. i to zagraniczne...

No to pozostaje mi kupić popcorn ... i pażywiom, uwidzim.

*

W jakimś stanie zarządzanym przez amerykańską konserwę, durni amerykanie już zgłupieli do końca i wywalili dyrekcję szkoły za to, że dzieci zobaczyły kwintesencję sztuki rzeźbiarskiej, kanon klasyczny czyli posąg Dawida z jedną rączką bardziej.  I to świat przybliża do czasów, gdy bogobojni chrześcijańscy papieże upierdalali przyrodzenia antycznym rzeźbom. Nas ludzi światłych i obytych kulturowo powinno to zaniepokoić i uprzytomnić, co czeka kraj tutejszy pod dalszymi rządami pisdzielców.

Jedenaste: Nie bądź obojętny.

Wczorajszy panel Donalda Tuska był jak zwykle świetny. Tusek nadal w pełnej sprawności psycho-fizycznej. Nadal pięknie mówi, nadal jest mężem stanu w przeciwieństwie do starego dziada...i przaśnych pszenno buraczanych typków. Nadal trzyma fason w przeciwieństwie do.

Tutejsze towarzystwo pszenno-buraczane, uczelniane tryumfuje, bo przyszły prezydent, czyli pisiorowa tuba, załatwił ukazem partyjnym uniwerek, jak za komuny. 

Ciekawe czy obecny układ przetrwa? czy raczej pójdzie kraść gdzie indziej. na z góry upatrzone pozycje. wygodne posadki.

Ciekawe jest też obserwowanie, jak typy wraz z utratą włosów i przyrostem zmarszczek tracą godność. i wiarygodność.

Kiedy człowiek stał się takim pazernym dziadem? pieprzącym o bogach, filarach humanizmu, o dekalogach i filantropi, a po prawdzie zmieniającym świat wokół w bagno ?? Oto jest pytanie panie Sz.


idę obstawiać totolotka. bo brakuje mi do szczęścia tylko wypierdolenia stąd, gdy już mi się przeleje. a tymczasem przestałam mieć wątpliwości i przestałam się bać? eee nie, nigdy się nie bałam, tylko byłam grzeczna. dobrze wychowana, trochę zahukana. a teraz już nic nie jest ważniejsze od mojego komfortu i demaskowania konfabulacji. oraz nie mam nic do stracenia w przeciwieństwie do...