wtorek, 24 marca 2026

pomiędzy fortepianami i gilami.

 Tablety uspokoiły już po pierwszym zażyciu objawy, kaszel, bóle!!, zwłaszcza ból głowy(to jest parszywe coś)silny antybiotyk muli strasznie, więc nie łykam go z rana. po tych wszystkich tabsach podsypiałam wieczorem i przespałam całą noc spokojnie bez przebudzeń. no niestety malinki, czosnki...węgiel nie wystarczyły. męczyłam się dwa dni. i po co. jest taki moment, że natura nie wystarcza. no i trzeba się doleczyć. niewątpliwie, leczenie odbywa się też w spokoju, w odpoczynku. robieniu rzeczy przyjemnych. koniec z szarżami dotychczasowymi. 

(gdy tylko lepiej się poczuję poszukam u sąsiada perliczkowych piórek :-)

Jak już pisałam skanuję i śledzę pojawianie się w strimingu oscarowych produkcji. i tak są już te, które zamierzam sobie w czasie chorowania zobaczyć : Grzesznicy, Zniknięcia(HBO)które zaczęłam jakiś czas przez oscarami. 

Wczoraj, jednak wciągnął mnie "Chopin(canal+) tak, wciągnął i nie żałuję, choć po prawdzie myślałam, że zasnę i będzie po sprawie. Film., owszem mnie dotknął. pomimo takichsobie recenzji polecam. nie ma to jak ludzki Szopen. z krwi i kości. i odpluwania krwią. i świetny Kulm. i pomysł Kwiecińskiego na nową biografię prawie prawie... ale jednak niedosyt. pozostaje. choć daleki ten Kulm od dotychczasowych sztywnych wizerunków.

"Chopin, Chopin!" pozostawia ostatecznie poczucie niedosytu i braku spójnej myśli przewodniej. Kwieciński podrzuca ciekawe tropy, bawi się wizerunkiem swojego bohatera, ale wszystkie punkty zapalne szybko wracają na bezpieczną drogę konwencjonalnej biografii. Najjaśniejszym punktem pozostaje interpretacja Kulma, sytuująca go w chopinowskim uniwersum po jasnej stronie mocy. 

Kolejny raz się przekonałam, że tylko głupcy oceniają film po okładce i recenzji: nie pójdę, bo mi się już nie podoba...to jest szersze zjawisko pogardy i sztucznego "wyróżniania się": nie oglądam seriali w Netfix bo to rozrywka dla idiotów, [za to wciągam nosem książki ... głównie Mroza 😂 och ach🧐 żarcik.

no trochę się natrząsam z takiego wizerunku, natomiast bożeuchowaj z osób, które czytają, zamiast oglądać.]  


Skoro już mam tyle wolnego a efekty widać gołym okiem, znaczy nie będę już zdychać, jak przez dwa dni łikendu, bo się w tempie poprawia, to postanowiłam teraz właśnie delektować się, mam nadzieję 800 stronami "Kroniki ptaka nakręcacza".



nie takie już zimne te nuszki:-)

A Naczelnik ma to:

Zerwane ścięgno w palcu ręki (prostownika lub zginacza) objawia się nagłym bólem, obrzękiem oraz niemożnością wyprostowania lub zgięcia palca. Leczenie zazwyczaj wymaga unieruchomienia (np. szyna Stacka) na 6–8 tygodni, a przy całkowitym zerwaniu – operacyjnego zszycia ścięgna. Niezbędna jest konsultacja lekarska i rehabilitacja.

Szyna Stacka powoduje u mnie skojarzenia z bohaterką "Fortepianu, genialnego filmu.

ps
 i o myślach i planach na koniec. otóż wykrakałam sobie, że na jogę moją wrócę w kwietniu. dopiero. i w pola systematycznie ruszę też dopiero w kwietniu...


27 komentarzy:

  1. Ptak nakręcacz bardzo bardzo mi się podobał, chyba najbardziej Murakamiego. A ja oglądam polecany przez ciebie Jak dostac się do nieba z Belfastu - dobre!, no i bardzo lubię akcent z pólnocy Irl (dziewczyna mojego syna taki ma). Biedny naczelnik! Na pianinie nie pogra, ale dlubac moze drugą rączką. Snując sie po reddicie kiedyś natknęłam się na naczelnikowe uszkodzenie palca, bardzo ciekawe powiem nieempatycznie, ale współczuję również, bo będzie to mega upierdliwe, choć nie doczytałam czy lewa czy prawa.
    NIe wiem co to za wojenki z czytaniem czy oglądaniem - jak dla mnie czytanie to zawsze plus, mogą być i Mrozy. Czasem człowiek ma ochotę na lekkie, czasem na coś trudniejszego, moja koleżanka psychoanalityczka po 8 godzinach w gabinecie relaksuje sie przy serialach typu Niewolnica Izaura.
    Człowiek ma taką naturę, że chce rywalizować - na książki, na filmy, na mięśnie, na niewiemco. Też się wkręciłam w rywalizacje na książki ostatnio, aż się zorientowałam, że JA CAŁY DZIEŃ CZYTAM, ale nie nadaje się to na pochwalenie sie i stosik na bloga, bo to artykuły, rodziały, eseje (niestety głównie) studentów. Przeczytanie całej ksiażki to luksusik.
    Innygłos

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. żadne tam wojenki taka refleksja na marginesie :-)) mi się nasunęła, jasne, że lepiej czytać, ale czy na pewno cokolwiek??
      MJ na przykład dużo czyta artykułów prawicowych ...jprd. z tego powodu same utrapienia.
      Poza tym wiesz język sie od chłamu nie poprawia, myślenie nie rozwija, a kiepska fabuła nie rozwija wyobraźni. ja młodemu człowiekowi bym wręcz zabroniła czytania niektórych pozycji. serio. Odskok, odsap, reset wydaje mi sie też powinien mieć jakiś minimalny próg przyzwoitości ;-)
      na przykład : niektórzy wyjeżdżają na wakacje do egipskiego hotelu, nie wyłażą z niego bity tydzień, dwa, a tam każdego wieczora zaliczają zgon przy barze...bełkoczą, rzygają...taki to poziom resetu. a ja się w tymże hotelu za nich wstydzę normalnie. i nie jest to patologia tylko doktory.
      tez już usłyszałam, że każdy ma prawo odpoczywać, jak mu sie podoba. tylko potem te same doktory psioczą na chamstwo i picie studentów. i brak kultury. hipokryzja sie uszami wylewa. tego nie lubię. i ewentualnie się odnoszę. a mrozy stały sie ikoną bezguścia i to nie moje słowa :-DD
      no ale.
      Kiedyś sobie obiecałam nadrobić to wszystko, czego nie mogłam czytać w trakcie studiów i nauczania...i tak robię teraz. taplam się i rozkoszuję czego i obie życzę.
      a serial uwielbiam i aż ci zazdroszczę normalnie.



      Usuń
    2. no i naczelnikowe szczęście w nieszczęściu, że to lewa ręka i nie fuckzwis :-)))))) tylko czwarty palec.

      Usuń
    3. Na marginesie nie wiem czy nieczytanie pomoze na prawicowosc, chyba I tak lepiej czytać, niz słuchać radiamaryja czy influ na jutubie bo przynajmniej mózg sie gimnastykuje😉
      Innyglos

      Usuń
    4. aby zapobiec analfabetyzmowi wtóremu, owszem tak.

      Usuń
  2. Bywa tak, że leczymy się sami, cierpimy, w aptece wydajemy majątek, a potem i tak antybiotyk!
    Nawet w łóżku masz fantazyjny strój:-)
    Dziś jak się uda, idziemy do kina na Projekt!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no tak to właśnie jest czasem. owszem odporność należy budować wszelkimi dostępnymi metodami ale gdy się już człowiek rozkraczy chorobowo, to nie ma zmiłuj. och kino, no to dobrych emocji i fantastycznego obrazu wam życze jotko. wieczór będzie udany :-)

      Usuń
  3. Kocham książki Murakamiego, "Kronika ..." cudowna;
    Fortepian pamiętam jak pierwszy raz obejrzałam, miałam dwadzieścia parę lat, ta muzyka, jak ja to wtedy przeżywałam .. całkiem niedawno obejrzałam jeszcze raz, nic się nie zestarzał
    Joanna

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mam wielką ochotę na Fortepian, też go widziałam kilka razy...
      och to cudownie, zaczynam właśnie, zabieram sie jak tylko sie dobrze poczuje. bo najpierw Zniknięcia. jeszcze łeb ćmi, jeszcze nie będzie komfortu. ale już jestem zadowolona.

      Usuń
  4. Rozbawiły mnie nuszki oskarpetkowane i okocykowane, w chorobie moje też tak wyglądały, tylko napisy nieco inne :).
    Ja jestem czytaczem bardzej niż oglądaczem, więc tutaj Hurakami mnie zaintrygował, co też on tam na tych 800 stronach nawymyślał... Rzuć wrażeniami, jak już poznasz te głębokie myśli. Tam jest zdaje się jakaś historia z kotem, więc pewnie i tak kiedyś przeczytam, ale ciekawam Twoich spostrzeżeń, od tego może zależeć miejsce książki w kolejce do przeczytania, bo już tłok się robi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nuszki zimne :-) cie rozbawiły, no jestem wielką fanka skarpetek. najbardziej lubię z Pantuniestał. i namiętnie nam kupuję.
      oczywiści napiszę, jasne. to bedzie moje pierwsze spotkanie z Murakami.

      Usuń
  5. Lecz się Teatru i odpoczywaj i się napawaj ciszą i spokojem. A wiesz, Kulma, znaczy Chopina widziałam w październiku, w kinie. Byłam zachwycona. Tym, że jednak był człowiekiem, nie posągiem i tym, że Eryk zagrał na fortepianie we wszystkich scenach. I gdzieś miałam recenzje. Chciałam to zobaczyć sama. Czytając, żeś chora zdałam sobie sprawę, że o dwóch (DWÓCH) lat nie byłam chora tak, żeby ratować się antybiotykiem. Głaskanie jelit to też wzmacnianie odporności chyba. Oraz współczuję Naczelnikowi, u nas saga ortopedyczna trwa i to jest strasznie męczące.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wiadomośc , żę sam grał na tym fortepianie to wartość dodana tej roli, no jest chłop uzdolniony bardzo.
      ja też antybiotyku bardzo dawno nie brałam od lat może być...nawet. ciężką mam te wiosnę, nie dawno przecież miałam zwiechę chorobową, jakieś trzy tygodnie temu, ciśnienie mi skakało jak porąbane, ból głowy...osłabienie.
      i ja musze znów głaskać swoje jelita. :-)

      Usuń
  6. Skarpetta na bieżni mnie znudziła, aż odechciało mi się iść, ale przelączyłam się na Storytel i z Brudnym przeszłam jeszcze kilka kilometrów, a później morderczy trening, po którym zegarek pokazał mi zużycie na poziomie 2 tysiecy kalorii. To jest chyba jakieś umowne, bo to jakby zrzuć z ramion obiad i tyle. Ale już widzę mniejszy garb i zanik pelikanów, czyli jest progress, buhaha. Współczuję choroby, Sophia co chcilę przynosi do domu zarazę za zarazą, to są trudne sprawy. Mąż wrócił wczoraj z PL i przywizół mi trochę kory brzozowej i na vinted zakupione drobiazgi, człowiek od razu lepiej patrzy na ten deszczowy i wietrzny świat. Ach i znajoma zrobiła mi przepiękne czarne czapki z najróżniejszych włóczek, więc jakoś to wszystko uniosę. Murakami przede mną, Chopin też. Masz cudne skarpety (sic!) Będziecie teraz z Naczelnikiem przekładać się z boczku na boczek?! I współczuje mu, ogromnie. Znam ból, kiedyś, kiedy jeszcze pływałam wyczynowo kajakiem zrobiłam sobie takie kuku.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Scarpetta znudziła mnie na ekranie...
      och zazdroszczę tych treningów, ja nie mam siły, za dużo tyram oraz nie mogę. bo kręgosłup ale joga i chodzenie z kijami owszem narzucam sobie. i musze być konsekwentna do bólu.
      Naczelnik ma ten śmieszny plastikowy palec i daje sobie radę :-)) nie jest źle.
      ach, nie mam siły na drutowanie a powinnam. kurcze, pozaczynane kilka robót...czarne czapki och uwielbiam a ...nie mam chyba?? musze sprawdzić, bo mnie zaintrygowłaś. dobrej środy :-)) i reszty tygodnia.

      Usuń
    2. Taka głęboka czerń, oj kocham. Juz czwartek kochana. Zdrowiej.

      Usuń
  7. Ja na Netflixie znalazłam 8-odcinkowy irlandzki serial "The Dublin Murders". Jeśli masz ochotę 🙂 I nie wiem czy widziałaś dokument Louisa Theroux "W głębi manosfery". Też warto, chociaż nóż się w kieszeni otwiera momentami 🤦‍♀️😉

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aska nie wiem czy koniecznie teraz noża potrzebuję. kurcze. ale ten irlandzki ...hmm sprawdzę.

      Usuń
  8. Byliśmy wczoraj w kinie, zachwyt absolutny, napiszę później...

    OdpowiedzUsuń
  9. Myślę, że w zdrowieniu pomogły Ci też te superanckie skarpety i opieka piesy:-) Cieszę się, że jest lepiej, bo naprawdę szkoda czasu na chorowanie.
    Murakamiego nie znam. Ale nie wykluczam, że się zapoznam. Słyszałam natomiast, że często w jego książkach pojawiają się koty, które bardzo lubi. Też czytam taką cegłę, kryminał 950 stron:-)
    Ostatnio mam fazę na filmy z lat 90tych i niedawno obejrzałam właśnie 'Fortepian'.
    Nie kieruję się recenzjami. Żeby wyrobić sobie zdanie o książce czy filmie muszę przeczytać lub obejrzeć. I bywa tak, że te z super recenzjami w ogóle do mnie nie trafiają, ale i na odwrót.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. u mnie różnie z tymi recenzjami :-) zazwyczaj jednak czytam.
      filmy z lat 90tych teraz z modzie, a nawet osiedziesiątych, pojawił sie "Brudny taniec...lubię wracać do niektórych. ale jest tyle nowych dobrych, że z czasem problem. kiedyś miałam tak, że jeden oglądałam często gdy popadłam w ten stan: "Kroniki portowe, "Między słowami czy wreszcie "Godziny...ukochane.

      Usuń
    2. czasem w trakcie chorowania zyskuję ten czas ...

      Usuń
  10. No to zdrówka życzę Wam obojgu, nigdy nie ma spokoju, zawsze coś.. Odkąd zaczęłam blogować, to widzę tyle ciekawych książek. że chyba życia mi nie starczy na ogarnięcie tego wszystkiego co bym chciała przeczytać ;D Skarpetasy fajne, ale i tak przede wszystkim na pieska się nie mogłam napatrzeć :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. piesek ma na imie Ciri, księżniczka Cintry, jest przekochanym pieskiem z rasy Markiesje :-) płochaczy. oczywiście wzięta ze wsi kaszubskiej. cudna. mądra.
      Książek wszystkich nie przeczytasz :-) lepiej to sobie od razu powiedzieć...
      dziękujemy.

      Usuń

nie musisz Czytaczu ale możesz ....