środa, 15 czerwca 2022

się Spakować w czerwcu z Alice Cooper w tle po prostu.

wszędzie odnajduje trupy ...natykam się na trupy...

... wielkich szerszeni. był czas, że ich nie było. a teraz znów są. boję się o zwierzęta.


Bardzo lubię własnie takie kolorystyczne zestawy:czekolada gorzka, ciemnowypalana glina, połączenie ciemnej czekolady z niebieskim, zacieki....

Na zdjęciu, po prawej udziergana przeze mnie poduszka - wielkimi drutami z patyków)) i z bardzo grubej wełny z merynosa, od Mokoszy - ręcznie przędzonej, farbowanej  naturalnie. Miałam zrobić na fotele nakładki zamiast obicia. Dokładnie tak i dokładnie taka grubość wełny


Ale kasowo wyjdzie podobnie, bo ona w chuj droga jest i w dodatku Niestety kolorystycznie mnie nie zadowala(miał być żółty, niebieski i fiolet a jedynie żółty jest żółty, reszta jakaś taka niezabardzo). no i się jeszcze namacham osobiście tymi patolami, to po co? Ale do końca ie rezygnuje.

Nawet cukierki lukrecjowe przełamane solą pasują do moich zestawów a jakże.



Natenszas dietę zarzuciłam i powoli wprowadzam oliwę, białko w postaci jajek od szczęśliwych kur. Ale nie na zawsze. Na ten moment. [okzałosie Ból głowy jest niestety oznaką oczyszczania organizmu no i nie bardzo można funkcjonować normalnie w takich warunkach, nic dziwnego, że hotele spa na te dietę stworzono ...więc zrobię jeszcze jedno krótkie podejście]. Tymczasem pakowanko. Nie jestem ci jaKaliną, co się potrafi w kosmetyczkę spakować, poza tym dawno nie leciałam samolotem więc zdecydowanie jestemcija rozbisurmaniona. Do auta pakujemy ile nam się chce. Tym razem jednak Naczelnik poprosił o mało )))) a ja nie wiem, jaka będzie aura więc mało, nie do końca wchodzi w rachubę. Zdecydowanie mniej, niż ostatnią razą oczywiście plus psie klamoty - kanapka nowa, podusie, kocyki, ręczniki, miska, jedzonko, zabawki )))) olalala.

Ciuchy już leżą na stole w sypialni, ja ryje w garderobie i wywlekam letnie naprzemiennie z wiosennymi ?? - do telefonu już spakowana kolejna część Dzikowego skarbu, czyli Ojciec i syn. oraz do kindla spakowane nowe pozycje...eee nie będę cija czytać znów tak bardzo. Planujemy długie spacery popuszczy z piesą, wojaże wzdłuż jezior a i może pływanie po jeziorze. A powieści audio sobie w aucie posłuchamy.

No i ogarniamy chałupę, że hoho.skoro niematka ma zostać.

ps

Alice Cooper koncertuje dziś u nas we wsi. Tak wiem, to dziwne bardzo ale nie dla nas. Mamy koncerty dinozarłow rocka i nie tylko, od lat, Można się przyzwyczaić. Że przez wieś jedzie sobie Santana...W ciągu dnia miał Cooper próby i se słuchaliśmy na tarasie najlepszych kawałków. Ja pomiędzy pakowaniem a sprzątaniem a Naczelnik w pracy na fajeczce. A potem pan Alice przyszedł z córką do galerii sąsiadów se meble i talerze staroświeckie oblukać. Podobno miły gość a córka piękna. I sąsiadka Ola siedzi u nas wieczorkiem na tarasie, winko sączy i nagle mówi: a wiesz, że ten Kuper był u nas !? i on bardzo sympatyczny jest a córka jak fajna. Czy ja wiem? nie nie wiem, do diaska odpowiadam i śmieje się. oraz pytam, czy sobie zdjęcie zrobili? no nie zrobili oczywiście.

Takie klimaty u nas )))) i tylko szkoda, że kiedy świat zjeżdża do nas, to my akurat wyjeżdżamy ...

poniedziałek, 13 czerwca 2022

Zachwycająca olandzka północ.

Czas jakiś już wiszą na winiecie bloga zdjęcia Olandzkiej północy no i czas nadszedł na zmianę. Ostatni dzień naszej wyprawy szwedzkiej czyli zwiedzanie Północy wyspy, która zachwyciła nas równie mocno, jak południe.

Po udanym wieczorze, kolacji, winie i całkiem dobrym śniadaniu No spakowaliśmy klamoty z rana, zaraz po śniadaniu, i wyruszyliśmy w bardzo długi dzień. Miał się skończyć dopiero nocą na promie do matczyzny. Po drodze na Północ, oglądaliśmy ichnie sklepy typu "z drugiej reki" - zdjęcia z trasy pokazałam w poprzednim olandzikm poście. 

A teraz piękna północ Olandii i jej magiczne miejsca: 

LAS TROLLI. To fragment chronionego rezerwatu przyrodniczego, najbardziej wysuniętego na północ. Szlak, prowadzący trzema leśnymi ścieżkami(długość szlaku w km do wyboru), aż do plaż piaszczystych szerokich i pięknych:







wrak statku, który osiadł, rozbił się w 1926r.

no początku wyznaczonej trasy Lasu Trolii, to taki widok



Trolleken, potężny dąb ponad tysiącletni w którym z pewnością mieszkały trolle

no i sam las - magiczny, z drzewami liczącymi około 200 lat

kamienne pochówkowe kopce z epoki żelaza, i XV wieczne forty obronne, przed nadpływającymi najeźdźcami -  zamiast kopać fortyfikacje układano je z kamieni.
No i wszechobecny bluszcz, który oplata drzewa, taki widok mnie zauroczył, i zobaczyłam trolla, czy Wy też go widzicie ? idzie w naszą stronę ...
Z lasu pojechaliśmy na samiutki cypel północny do latarni Lange Erik. Tam zjedliśmy posiłek w pięknych okolicznościach przyrody na specjalnie wyznaczonym parkingu.
 

Ta latarnia - bliźniaczy brat Lange Jana z południa, jest bardzo ciekawie położona. Warto zwiedzać bez pośpiechu z możliwością rozłożenia się na plażach i zjedzenia kanapki z widokiem na morze i okolice.

Ostatnim punktem, już na powrocie był Zamek w Borgholm a w zasadzie jego ruiny. Zachwycające są tez malutkie porciki z przystaniami. Je skręcaliśmy kamerą. Obok zamku niemalże znajduje się letnia rezydencja rodziny królewskiej w Soliden z imponującymi ogrodami...no wiadomo była jeszcze zamknięta i te ogrody też, ale przeszliśmy się ścieżkami w pięknym leśnym parku pełnym zawilców, gdzie rodzina królewska spaceruje i doszliśmy do plaży.





Wyciągnęłam się na tej plaży, jak długa i delektowałam ciepłem i widokami, dopóki Naczelnik nie nastraszył mnie żmijami...

Do zamku od królewskiej rezydencji albo odwrotnie, jest tak blisko, zdjęcie zrobiłam z parkingu z którego widać zamek a do rezydencji prowadzą schody w dół i jeszcze taki pomnik po drodze. Wyspa jest mała więc w zasadzie wszędzie jest blisko.

Pojechaliśmy do Sandvik, ze względu na restauracje w największym wiatraku na Olandii ale ... była zamknięta. kurczaczki.



Trudno darmo, obiadek zjedliśmy w drodze powrotnej gdzie indziej, w zwykłej knajpce w jakimś miasteczku... no trudno, topowe jedzonko można konsumować tylko w sezonie, taki lajf.

Na sam koniec zostawiam sobie film i zdjęcia z ostańców wapiennych w BYRUM, które koniecznie trzeba zobaczyć na północy, bo to jest sztos.

 


po skamielinach tych stworzeń sprzed milionów lat się dosłownie spaceruje






Tu widać pomiędzy ostańcami Wyspę Czarownic- Archeolodzy w dwóch jaskiniach na wyspie Blå Jungfrun (Błękitna Dziewica) u wybrzeży Szwecji, znaleźli ślady pradawnych rytuałów sprzed około 9000 lat. Od dawna krążyły opowieści o tym, że wyspa była związana z czarami, klątwami i nadprzyrodzonymi mocami.



a to zdjęcie z internetów (chyba dronem robione), żeby oddać klimat.

No i to już koniec sprawozdania z naszej wiosennej wyprawy.  Wracaliśmy na prom do Ystad, tym razem mieliśmy wygodniejsza kabinę z kanapami a nie łóżkiem piętrowym. Kupiliśmy jeszcze klasyczne  pamiątki na promie - magnesy na lodówkę i kilka butelek Salmiaki, klasycznego fińskiego likieru z lukrecji przełamanej solą. Szukałam go od dawna. 

Oglądając zdjęcia i filmy i opisując jeszcze raz przezywam ten piękny wypad. I tęsknię ...



niedziela, 12 czerwca 2022

Tyły koncepcji.

 Ciepło jest nareszcie. 

I to jedyny pozytywny constans. Choć aura jeszcze kapryśna i mieli, no mieli mnie cały czas. Jednak czerwiec jest dla mnie zdecydowanie najpiękniejszym miesiącem. Długie dni. Dużo światła a nawet słońca, zieleń soczysta i wszystko kwitnie a ptactwo drze się niemiłosiernie. Afirmacja życia. 

I na tym powinnam skończyć ten post, żeby było miło.[Tak się z tym moim fatalnym samopoczuciem kulam od 2 tygodni i w zasadzie teraz czekam na wykwity skórne czyli objawy ospy małpiej hmmm nie no wolne żarty, zwyczajnie mi dieta nie służy i życie w kraju tutejszym i tyle].

Zarosło nam wszystko przez lata, zwłaszcza ostatnie trzy... ciąć i przycinać a także wycinać trzeba. Zarówno świerkowate, krzakowate, tujowate jak i włażącą pod dachówki, pchającą się wszędzie bluszczowatą w kilku odmianach i pnącą hortensję.

 




Przemeblowanie w ogrodzie zaczęliśmy: wycinka i przycinka szła w sobotę na całego. Po raz pierwszy odpaliłam maszynę do formowania żywopłotów i ... dostałam szału bitewnego oraz zabrakło mi bukszpanów, jak się rozkręciłam )) Naczelnik mocno przyciął bzy, wyciął conieco, wyłoniły się z gęstwiny dwie piękne tuje i odsłoniła ceglana ściana obory bardzo nasłoneczniona, więc postawie tam dwie duże donice, w jedną wsadzę coś pnącego i kwitnącego a w drugą kiwi. Zrobiło się miejsce na trawy i irysy oraz kocimiętkę. 

***

Uproszczenie procesów cywilizacyjnych przez matoły, i głównie zarządzanie emocjami oto matrix w kraju tutejszym. Nam wolno więcej, rzecze partia wodzowska i rzeczywiście dla nich nie ma żadnych ograniczeń, czyli kompletna degeneracja. W Pacanowie kozy kują więc matołek pusta głowa ...cieślołek pusta głowa... i tak to bywa, gdy się puste matoły robi ministrami, a potem po dymisji pieje z zachwytu, że taki prawy jest i sprawiedliwy i wróży karierę !!?? coś obrzydliwego. politycy, ministry czarni w sukienkach  i czerwoni są urzędasami i my im płacimy, vox populi ćwoki. A zamordystki przykościelne, które oczywiście pracownicę poczty by na Syberię zesłały za mówienie PRAWDY, w ogóle za mówienie !! no przecież lud ma zapierdalać a nie wygłaszać opinię.  otóż bym też wysłała, bo się na Kapo nadają, jak nic. a że mają kłopoty z historią(zwłaszcza interpretacją właściwą powiedzeń w stylu: I Ty Brutusie przeciwko mnie )) to niech sobie Kapo wygoogluja.

Tymczasem hospitalizacje w tutejszym szpitalu miejskim, to koszmar. Odwiedziłyśmy z sąsiadką Olą drugą sąsiadkę, po ciężkim zabiegu i gdy szłyśmy wczoraj do niej, słońce świeciło w najlepsze a mnie czekało podlewanie, po powrocie a gdy wracałyśmy zaciągało się poważnie i rzeczywiście lunęło porządnie. I bardzo dobrze, bo mnie się już podlewać odechciało. Nasłuchałam się opowieści szpitalnych, aż mi się wszystko opadło. Jak to możliwe? że zdrowie i profilaktyka mogą być na poziomie już chujwiejakim, bo ideologia ważniejsza. mamona rzucona, jak ochłap a przecież, to nasze pieniądze. Nie czuję się bezpiecznie w kraju tutejszym. Trzeba mieć znajomych lekarzy we wszystkich dziedzinach i duuuużo kasy. To nie jest kraj dla chorych ludzi. to nawet nie jest kraj dla zdrowych ludzi. i nade wszystko,  to nie jest kraj dla Wolnych ludzi ... to nie jest normalny kraj ... to jest pośmiewisko ... republiki, choć się republiką nazywa. No ale czy to jest ważne, przecież większość nie rozumie pojęcia republiki. Coś tam się kołata w pustych łbach, że Brustus...że Cezar, że Rzym ))))) [zresztą nie należy przeszkadzać, gdy dwie idiotki dyskutują na tym samym poziomie... same,  bo reszta głosu nie ma, i wymiękła].

A tymczasem wolne nadciąga i trzeba się zrelaksować koniecznie. Przyszły tydzień jawi się jak przedmurze wakacji, jak lody ciasteczkowe, jak ciasto rabarbarowe, ONLY dwa dni w pracach wszystkich. DWA dni a potem przyjemna opierdalanka. relax, hotel, śniadanie do łóżka, obiad podany pod nos, SPA i plażowania. Ech życie jest piękne.

Zaraz idę na leżak z kawą i słuchawkami, jak tylko trawa obeschnie ...

PS. Oglądam znów Pracujące matki na Netfixu,  dobre )))


piątek, 10 czerwca 2022

polaczka pisowskiego stać nie będzie na godne życie ale za to jaki moralnie podniosły...jaki uświęcony będzie...frajer ))))

 

W paletach najbardziej podoba mi się to, że nic robić nie trzeba a wykorzystać można, na przykład na stół ogrodowy podręczny z możliwością rozbudowy w każdą stronę. Warunek - palety w takich samych gabarytach dobrać mus. No palet ci u nas dostatek przeróżnych drewnianych. A że drewno teraz drogie bardzo, to wykorzystać można na skrzynki, na rabaty, na meble, na na nanana. Wiadomo nie od dziś.


Wszystko kwitnie w domu i ogrodzie, amarylis, kliwia, piwonia(uwielbiam) za to bez już przekwita a różanecznik też się ma ku końcowi, ech jaka to jest marnacja ten różanecznik, taki wielki pięknie kwitnący krzaczor  ale za krótko, zdecydowanie za krótko...

Zasnęłam z telefonem w ręku a w nim Dzikowy skarb do mnie gadał głosem przesłodkim. Tak mnie cudownie odpłynął. że nie myślę. nie przewijam filmu przed snem, co kończy się czasem niemocą zaśnięcia. Ostatnio lubię pracę w ogrodzie, nawet podlewanie a teraz planuję co przekopać, wykopać i gdzie zmienić wystrój. Jutro na przykład zakupię dużo kocimiętki. bo mi moją Matkajadwiga w swej mundrości wykończyła, zredukowała.... Nadziejam, że łikend będzie słoneczny. Akurat na prace ogrodowe. Aura jest tak humorzasta, że żyć się odechciewa: wczoraj 25 stopni, dziś 15stopni a przedwczoraj słońce a dziś chmury od rana i z planowanej ulewy spadło kilka kropel, i wiatr się ruszył. Mieli mnie nieustannie. Wszystko mnie boli zwłaszcza stawy i głowa. Mieli mnie dieta, pogoda i życie mnie mieli w kraju pisdzielskim.

Ptaki jakoweś obsrały mi okno połaciowe w sypialni.. .cóż zrobić. chyba tylko umyć.

Wczoraj zaszłam do knajpki ze słodkościami ale mnie natenmoment interesowały TYLKO warzywa na przykład kiszone - zamknęli w tym dziadowskim mieście jedyną wegańską knajpę -  no i z braku laku kanapka wegańska pozostała na szybkiego. Trudno darmo lamentować nad dietą nie będę, zamówiłam razem z wyciskanym sokiem i zdębiałam przy rachunku. Noż kurwa mać.

ROBI SIĘ niedożycia w kraju tutejszym. Poważnie. Ludzie zamiast w świat, w SPA, w podróże, w góry będą tylko do kościoła i na procesje ganiać[Jedyna dozwolona rozrywka w kraju tutejszym prawicowo narodowym]. 

Jak to jest, że jedni kradną bez opamiętania i szacunku a drudzy ... zapierdalają !?

Jedna trzecia kadry nauczycielskiej w mojej placówce idzie na urlop roczny, na wcześniejszą emeryturę i sobie w jakimś miłym miejscu dorabiać będą. I na pewno nie będą wydawać na psychologa, psychiatrę i leki uspakajające. A wszyscy deklarują lewe biznesy, żeby podatków nie płacić. i pomyśleć, że zawsze w takim momencie, byłam oburzona ale TERAZ nie jestem. Sama za chuja bym nie płaciła pisdzielcom podatków, bo wiadomo na co przepierdolą. tfu. moje pieniądze. 

muszę Matkijadwigi zapytać, jak tam co tam u dzieci co to nigdy morza nie widziały ??? jak tam co tam i czy teraz chrust w lesie zbierają...

ps

wyjazd kilkudniowy nasz, bez rezydowania Matkijadwigi okazał się niemożliwy, musimy zabrać ze sobą Ciri, wtedy owszem kotami się sąsiedzi zajmą. Więc co ? jaki morał?? chcesz psa, kota, to zapomnij o podróżach zamorskich??

środa, 8 czerwca 2022

DZIADOSTWO w kraju tutejszym.

 Pantera napisała, że nauczycielstwo schodzi na psy... tak w ogólnym rozrachunku, a ci, którzy merdać ogonem nie chcą oraz głodować, spierdalają z tego zawodu. I słusznie. Średnia wieku by wskazywała, że pisdzielskie ochłapy ich nie dotyczą, bo dzieci odchowane. Dowcipy z brodą, z serii: dzień dobry pani profesor po pięćdziesięciu latach, mówi uczeń. A jak tyś mnie poznał synku? zapytuje pani profesor. A po płaszczu pani profesor. No niby teraz nie bardzo są aktualne, bo dizajn się zmienił. Ale sens pozostał...i dobitnie świadczy, że nigdy profesorostwo majętne i doceniane nie było. NIGDY. Ani za komuny, kiedy to uczyniono z nauczyciela czy lekarza służbę i powołanie(kurwa śmiechu warte) szkoda, że dyrektor, inżynier, blacharz, kucharz, mechanik samochodowy czy chłop małorolny a nawet sukienkowa czarna elyta kościołowa nie musi być z powołania.  TYLKO KASĘ trzepią w imię boże. Tak więc zawsze ci którzy uczą, to jakaś hołota, zgodnie z zawołaniem staropolskim, że uczą miernoty, które kariery nie zrobiły. Skoro tak, to już mamy dziadostwo a kolejny etap, to:  chujowy lekarz, chujowy weterynarz, chujowy dentysta, chujowy architekt... byle w boga wierzył. OBUCHACHA i z bożą pomocą chujowy dom się nie zawali, choroba sama przejdzie, a umieralność w kraju tutejszym wzrośnie. No ale przecież o to chodzi, żeby ZAROBEK na pogrzebach był, skoro chrztów mało, bo się antychrysty rozmnażać nie chcą. No i z kolan wstać koniecznie trzeba: Nikt nam nie będzie mówił co mamy robić, w co wierzyć i kogo słuchać i jakie prawo ma obowiązywać. i że se łamiemy własne prawa, to też nasza sprawa, że se sramy we własną praworządność. Nasza ci ona i srać mamy prawo. jaaapierdolęęę durniejszej nacji nie ma na ziemi.

A i dumne polkikatoliczki z wyschniętymi macicami piszą, że o co tyle hałasu z tymi rejestrami ciążowymi?? że se chce prokuratura w ... p****papiery zaglądać ?? ziobro se chce w dane poufne zaglądać...o co chodzi? jej w komunie głębokiej WSZĘDZIE zaglądali i co ? umarła od tego? nie umarła. 

Nie rozumie czym jest demokracja, czym jest ochrona danych, bo jej wiara demokratyczna nie jest. A ochrona danych nie występuje, wręcz przeciwnie, spowiedź i wywiad ja obliguje. Jej wiara jest apodyktyczna, dyktatorska i PRZEMOCOWA  i na przemoc ona się zgadza i na łamanie prawa. i reszta też musi. bo taka jest tradycja przemocowa w kraju tutejszym. amen. 

*

I dlatego co ja mogę ?? no nic nie mogę uczynić z taką sytuacją [sobie nic uczynić i nigdzie zaglądać nie pozwolę] a reszta, no jak sobie chce dać nasrać na godność, to chyba jej, tej reszty sprawa. w imięboże.

I dlatego mamy swój azyl, podróżujemy, imprezujemy, gramy w lotto, a nóż... się uda spiedolić na fajnych zasadach. A co ja się będę przejmować obywatelem klasy C. Wystarczy, że płacę na niego moje pieniądze. A on mi się odwzajemnia głosując na prawice. To mnie się odechciewa normalnie uczciwie pracować i płacić. I odmawiam współpracy z takim obywatelem i takim rządem. 

ps

czasami trzeba podejmować trudne decyzje. trzeba dać sobie coś wyciąć, na przykład. obserwacja doprowadza lekarzy do punktu w którym już sama obserwacja i farmakologia nie wystarcza. taki los.


poniedziałek, 6 czerwca 2022

Ponad naszymi głowami jakieś chujki decydują o naszym życiu ...

 Czy ja już pisałam, że złożyłam zamówienie na odlewki )))))perfum, których zapachów nie znam a pragnę poznać...niektóre znane, niektóre polecone a niektóre niszowe. zobaczymy i już się cieszę, zrobiłam sobie prezent na imieniny. Ależ Pisałam ))) Otóż przeleżałam w piżamie całą niedzielę na kanapie i oglądaliśmy Strendzertinks. Zostały nam dwa odcinki. Z prac ogrodowych jedynie podlałam skrzynie i donice z warzywami... bolało mnie absolutnie wszystko a najbardziej głowa (wypiłam sporo zakwasu buraczanego i zjadłam barszcz czerwony i nic a nic nie puszczało). Dziś trochę lepiej. Przede wszystkim jestem wyspana. Zrelaksowana i spokojna. Najgrubszą imprezę mam za sobą a *piec kiedyś wreszcie dojedzie. Na zewnątrz ciepło, słońce i ptaszory śpiewają. Siedzę z kubkiem kawy w piżamie na ławce przed domem i słucham odgłosów mojej wioski. Za chwilkę podleję donice i skrzynię z kwiatami oraz rozleję po ogrodzie trochę deszczówki, w miejsca suche, bo trudno dla deszczu dostępne. Umyje włosy i z mokrymi włosami pozbieram wczorajsze pranie. Przygotuję nowe. Potem pojadę do teatru i ogarnę sprawy pofestynowe. A potem pojadę na masaż na zakończenie dnia. Może być całkiem przyjemnie? Może. 

Choć to złudne jest, bo nawet, gdy nie widzimy i nie uczestniczymy sprawy się dzieją, poza naszymi placami, ponad naszymi głowami jakieś chuje decydują o naszym życiu. mordują ludzi i zwierzęta. każdego dnia ...

i czy można żyć spokojnie z takim czymś w tyle głowy i na trzeźwo ???

i czy można planować zachwycające wakacje w Apulii.

*Nowy Piec do wypału na który czekam ponad pół roku,  jest już w polsce ekhm ale nie wiem czy dziś dowiozą, nikt nie wie. ten transport się wlecze i wlecze ... to ostatnia ważna i nieco stresująca rzecz do odhaczenia natenczas.











niedziela, 5 czerwca 2022

***** dietę.

ps2

już ostatnie uzupełnienie, bo przecież się nie da nie wspomnieć o tym cyrku.  Oglądamy polityków, dziennikarzy i się dowiaduję co tam nowego w kraju tutejszym i u pisdzielców.  nie mam czasu w tygodniu i zwyczajnie nie chcę tego mieć na bani. no i zobaczyłam jarosława podczas gomółkowskiego przemówienia... no rzeczywiście powinniśmy być wdzięczni, że naród nie zdychał na ulicy podczas zarazy a teraz szczęśliwy ten, kto ma las. Niedługo w kraju tutejszym dumnych bogonarodowych polaczków, nie będzie lasów...

...  jak smacznie jeść i nie tyć. Tytuł posta nawiązuje do nowej  książki KK, aż chyba kupię, bo jedzenie dietetycznie restrykcyjne mnie się nudzi i jest niesmaczne na dłuższą metę oraz męczące. Odkryłam prawdę objawioną, że nośnikami smaku i jakości potrawiny, są tłuszcze!!!!! Ludzieeeeee nie można jeść sałatki roszponki, czegokolwiek zielonego bez oliwy. kurwa. Pomidora z cebulą pieprzem i solą owszem można ale sałaty, szpinaku i jarmużu NIE MOŻNA, bo jest to w chuj niesmaczne. Dynia pieczona bez oliwy dyniowej albo truflowej traci połowę ze swej atrakcyjności. żeby nie powiedzieć gorzej. Za pierwszym razem zjadłam risotto z pieczonej dyni, soku pomidorowego i kalafiora, ze smakiem ...ale już ten gar risotta, co to go sama ugotowałam i stoi w lodówce, to tak mnie znów nie pociąga. Jeszcze się poszarpię. Będę zawzięta. Chociaż nie wiem, co ja komu uczyniłam złego ? kawa rozpuszczalna(powinna być zabroniona) z cykorią i owsianym mlekiem, to jest marna podróba prawdziwej kawy z ekspresu. to jest tortura. to jest za karę, no ale co zrobić robić?? piję.

No i drugi kupon na zmarnowanie, tym razem euro...buuuu co za pech. Zanazibaru w te wakacje nie będzie. ale próbuję dalej. to znaczy, jak sobie przypomnę.

Wczoraj był piękny festynowy dzień w teatrze. Słonce paliło, ludzie jedli grochówkę z bułą, rycerze robili pokazy, iwo chodził na szczudłach, dzieci puszczały banki, chodziły po linie, odbyły się dwa koncerty... pojechałam do sklepu po bułki do grochówki a wróciłam z 5 taborecikami składanymi.  Ciri padła na miejscu i po powrocie. Naczelnik też padł ale dosłownie, od bimbru wypitego u sąsiadów. a ja pół nocy kichałam, parskałam, i obudziłam się o 5, zrobiłam herbatę malinową i źle się czuję, bolą mnie stawy, choć niczego nie dźwigałam, mam gila... ogólnie źle się czuję... co za pech. dziś znów ma być ciepło i słonecznie. planowałam odpoczywać w ogrodzie a nie w łóżku...

Ostatnio się towarzystwo szkolne rozplotkowało i tak sobie plotkuje o koleżance powracającej z rocznego urlopu dla poratowania zdrowia psychicznego, głównie. Koleżanka wraca?? choć miała nie wracać, miała nie wracać do miejsca w którym nasrała.  i nadal śmierdzi. Poza tym kolega z pracy nadal tu jest z nową młodszą dziewczyną ...a pewnie za chwilę z żoną. także ten, będzie się działo. taka historia tutejsza. w sumie banalna do urzygu.

ps

muchy już srają i się latają i wrzeszczą i są  !! są obrzydliwe. i spać nie dają.

ps 1

jest prawie ósma, sąsiad łazi do kur pod oknami. pije drugi sagan herbaty wiśniowej. lubię. dziś nic nie muszę. wczoraj wyrobiłam plan na miesiąc bieżący w teatrze. a w środę jeszcze postawie oceny końcowe i koniec roboty w szkole. zostaną trzy spotkania do zakończenia roku. wakacje jednak nastrajają pozytywnie ... zrobiłam zamówienie perfumeriane, próbki, odlewki - ciekawe słowo, choć jak na szlachetne perfumy, niechlujne. Znalazłam stronę z możliwością spróbowania zapachu.

piątek, 3 czerwca 2022

Ursula nie daj się nabić w butelkę.

 Kupiłam dwa kupony. .. jeden się już zmarnował... Mam nadzieję, że ten drugi wybrzmi taką kwotą, że rzucę robotę, towarzystwo ludzkie i wyjadę w pizdu z kraju tutejszego na zawsze. Nie dam rady znieść już tej bandy debili i popaprańców. Nie dam rady udźwignąć już chyba kłamstw i hipokryzji władzy tutejszej oraz przerażającej GŁUPOTY narodu tutejszego ... Nie szukam nowinek, nie śledzę informacji no ale czasami przecież muszę usłyszeć jakieś wiadomości na przykład w Radiu Nowy Świat. Teraz. Już mi tam latają sprawy sądowe Dżonego. Ale Wojna nadal trwa. Dzieci ukraińskie nadal w zawieszeniu. niektóre wyjeżdżają. Szkoła się kończy na szczęście. W teatrze jutro festyn: pogoda niepewna, sprawy się nie układają do końca po mojej myśli. się postanowiłam nie przejmować.

Spotkałam wczoraj na zakupach służbowych, kolegę z dawnej pracy. Też kupował kupony, w zasadzie mi pomógł z tymi lottami. Poskarżył się na swój nauczycielski los i pisdzielską matkę. Odwzajemniłam się tym samym. Poza tym waga nie działa nadal, a ja kaszlę. i kicham. boli mnie głowa, samopoczucie jednak coraz bardziej gówniane. nie wiem czy, to aura czy dieta ?? no i mam wyrzut, że się pospieszyłam z tym kryzysem dnia trzeciego, u mnie przyszedł dnia piątego - zawaliłam dzień wczorajszy z dietą... no cóż jadę dalej. był kryzys ale się nie poddaję. wracam do dnia czwartego. nie wiem czy tak można ? ale myślę sobie, że każdy dzień bez słodyczy, wina, tłuszczu nie jest dniem straconym. za to każdy dzień z warzywami, zakwasem buraczanym, jest dniem zyskanym.

była Ursula i powiedziała swoje. najpierw jednak wysłuchała potoku gówna i kłamstw(że też im ryje nie odpadną) dzielnie to wytrzymała i spointowała jak trzeba. Brawo. tak trzeba z gówniarzami. 

No i nie przeczytam, bo przecież nie kupię tej obrzydliwej katolickiej ściery, nie wydam grosza w tym kierunku.  Dlatego muszę zacytować Rybeńkę w kontekście sukienkowych pomysłów na niż demograficzny: "Ratunkiem jest zakaz aborcji, antykoncepcji, zakaz  rozwodów i zawierania związków cywilnych oraz niedeprawowanie dzieci. " napisał to niejaki ks bielawny. zobaczyłam ten spasiony ryj i wszystko jasne: KASA KASA KASA oraz tępota z brakiem wiedzy pomieszana.

No więc katolicy współczuję wam. musicie słuchać i wykonywać polecenia takich ćwoków obuchacha.

PODRĘCZNA się zbliża wielkimi krokami ... serial wzór dla kościołowych, prawicowych zjebów, męskich szowinistów i tępych idiotek. Serial wstrząsający dla pozostałych. Serial przestroga dla Kobiet.


środa, 1 czerwca 2022

czwarty dzień.

 


 Naczelnik sobie pojechał na cały dzień, a mnie dziś ciągnie do ogrodu, i to natychmiast, bo w każdej chwili może lunąć, zagrzmieć i pierdolnąć. A tymczasem ZARASTA. Prawdziwa dżungla się zrobiła wszędzie...mus wyrywać, regulować i wykopywać oraz żyłkową przycinać. Planuje miejsce na szklarnie i se zobaczyłam propozycje cenowe OBI aże mi klapki spadły, azaliż. Poszukam tej szklarni, w innym miejscu jednak. i może niekoniecznie szklanej, może poliwęglanowej?

Po południu pranie i ogarnianie domu przy audiobuku. W ogrodzie owszem nie używam: ptactwo śpiewa i bzyczy. oraz cisza gra najpiękniej [Muszę uważać, żeby się zazbytnio nie narobić fizycznie]. Barbarella zaproponowała cudowny serial na hbo, to się wieczorem odstresowywaliśmy. głównie ja, Naczelnik się zestrajał z wyjazdem.  Czekam cierpliwie na ciepłe wieczory:zamiast na kanapie, to na tarasie, na trawie w krzakach i na polach ... 

I temat przewodni mojego życia od czterech dni:Dieta !! minął największy podobno kryzys(nie wierzę) dnia trzeciego. Jedynym moim grzechem jest kawa z owsianym mlekiem. Zastąpiłam ją kawą z cykorią i owsianym mlekiem. choć nie wiem czy to dozwolone?? Wczoraj w biedrze miałam moment słabości, gdy poczułam pieczywo prosto z pieca, nożżż  każdego by ruszyło czy na diecie, czy bez  - gnoje i manipulanci. Złapałam marchewkę, jabłko i spiczastą paprykę oraz uciekłam z płaczem. Moja fryzjerka wytrzymała trzy dni, moje koleżanki różnie, tydzień, dwa, miesiąc ... jeśli się nic nie zadzieje fatalnego, typu brak siły, omdlenia, zadyszka... to może się uda wytrzymać kilka tygodni. No miesiąc. Chociaż :-p

ach, ach.

ps

W trakcie pisania posta, przy kawce z cykorii głównie, rozległo się jakże charakterystyczne burzowe pobekiwanie nad chałupą, więc wyrwałam do ogrodu powyrywać nieco dziurawca ogrodowego, który został zasadzony na jesieni, przy płocie w celu kompletnego zarośnięcia i prawie zrobienia żywopłotu. Taki był plan. A potem plan się zmienił i powsadzałam tam różne kwiatki, w tym hortensje ooojaaa głupia. Teraz ten dziurawiec robi swoje a ja go wyrywam. i po co? przesadzę małą hortensje jako pierwszą, bo ją już zdominował korzeniowo... mam komu rozdawać te młode pędy. i szukam miejsc nowych do nasadzeń. przesadzeń. gdzieś pomiędzy świerkami, w miejscach mrocznych. gdzie nic rosnąć nie chce, tylko paprocie. oraz polne samosiejki, przepiękne nota bene.

Pada. No i na razie po robocie. nie zdążyłam zrobić porządku z melisą ani przykosić ... teraz czekam, aż przestanie, i nieco przeschnie...kurwa ... nadal beka w okolicach wsi, krąży i krąży. a czas ucieka.

ps1

no i leje jak z cebra, że nam się beka z wodą przelewa a ta sucz trzaska piorunami dokoła. Pies Ciri leży na chodniczku pod drzwiami i czeka na Pana. Koty śpią pokotem na łóżku, Lucynka po całej nocy na lumpach.

poniedziałek, 30 maja 2022

puree z selera i etcetera.

  Kiedy mój sąsiad usłyszał o jodze twarzy, dostał czkawki ze śmiechu. Próbował to sobie wyobrazić. Podobno. jakby miał w ogóle pojecie o jodze hmmm a tymczasem ćwiczenia mięśni twarzy, to ważna rzecz, nie żebym nie miała pojęcia, wręcz przeciwnie. Całe moje życie w teatrze a rozgrzewki aparatu mowy, to nic innego przecież. Ale masaże to inna sprawa. Poza tym kosmetyki, olejki o zapachach takich, że klękajcie narody. Wróciłam zadowolona, zrelaksowana nad wyraz i zamiarem robienia masek, masaży i mycia twarzy zaparzoną melisą. W końcu mam jej całe krzaki w ogrodzie, w zasadzie wszędzie się wysiewa ... okazało się.

Popołudnie sobotnie przeczytałam i przespałam. To miałam bonus wieczorny, byłam gotowa do popełnienia grzechu pod tytułem: kończymy Ozark - drugą część czwartego sezonu. No i skończyliśmy siedząc do drugiej nad ranem, kura mać. A dziś Maniek o 8 rozdarł ryja w łóżku co powoduje niepokój Ciri i ataki Luśki. I po spaniu. Po południu znów padłam, już się nawet nie bronię. Słucham audio i zasypiam... mój organizm tego potrzebuje, poza tym aura mnie rozkłada na łopatki. apropo,s filmów, to HBO zafundowało mi Persona non grata, duński film o tym z czym się mierzę ostatnio. polecam.

Tymczasem o dom stoją oparte bambusy, a na stole leży gotowa do drugiego życia, fasola. O ścianę obory stoją oparte wory z ziemią warzywną. Wszystko czeka, aż się ta aura wyprostuje. Leje od wczoraja prawie cięgiem albo skokowo. Cudowna zieleń wybrzmiewa najlepszymi akordami, różanecznik pęka na różowo. cudownie się wszystko rozrasta i zarasta.

W kwestiach wiadomych nic się nie zmienia, jakieś upośledzone ściery cytują symetrystę od zarazy (co za obrzydliwa oślizgła postać). Demokracja, czy demokratura, jakaś różnica występuje. a ten akurat symetrysta jego mać, różnicy nie widzi i napierdala ślepakami w jedną stronę. [poza tym żre z ręki pana a kreuje się na obrońcę wolności]. Tutejsi, to NADAL samo złooo. No to ciśnienie mi skacze. tak jak skakało i oko mi lata. jak latało. Gdy tylko usłyszę, zobaczę, stanę obok.


piątek, 27 maja 2022

bo jest taka mała wyspa na jeziorze i jacht, żeby tam dopłynąć ...

 Zaledwie jeden bardzo gorący dzień a kilka względnie ciepłych, że się chciało popracować w ogrodzie... taki chujowy bilans tegoroczny. Ogród się zapełnia ale też zarasta, jak głupi. Pokrzywy już nastawione na gnojówkę, zabrakło dużych donic na sadzonki. oset czy jakmutam wyciągany z korzeniami(nie wiem po co i tak wyłazi) no i mam takie miejsce w kącie pod brzoskwinią, że klekajcie narody. Podagrycznik okurwieniec zarasta popachy, [wytłukł mi kilka rodzajów mięty. zostały krzaki melisy i jakieś kwiatki].  Co roku się z nim szarpię w tym miejscu. a Ponieważ wycinamy brzoskwinię, zrobi się tego miejsca więcej i więcej słońca będzie docierało, to uszykujemy dużą skrzynię na warzywa. Którą to skrzynię zrobimy SAMI. (Mamy bardzo dużo starych desek). Skrzynie zrobimy na bazie folii, której nie zdejmiemy, i tylko w ten sposób tego podagrycznika ograniczę. Nie możemy jednak mieć zupełnie dzikich zakątków z wkomponowanymi kwiatami, skrzyniami, kuframi ... to kosztuje w chuj roboty. jednak. Bo musisz nad tym panować. ALE NIE DA SIĘ

Takie miejsca w naszym ogrodzie były wszędzie... powsadzaliśmy kwiaty, paprocie, zasiały się dzikie bzy i inne melisy, żeby jakoś te inwazyjne okurwieńce opanować. Jest progres. nie jest idealnie ...

Po wyrwaniu podagrycznika widać, że były próby wprowadzenia cywilizacji, że robiłam grządki kwiatowo ziołowe ogarnięte starymi cegłami...  Teraz czas na bardziej inwazyjne rozwiązania: wkomponuje skrzynki, pomiędzy krzakami melisy a kwiatki trzeba będzie poprzesadzać.


 

Zrobiłam skrzynkom warzywnym ubranka na ślimory bez domów ...pachną owcą.

Ale nie tylko o moim warzywno ogrodowym serialu chce dziś mówić.
Skąd dostaję sadzonki ? ano od mojej sąsiadki, która w zasadzie sama dba o swój piękny ogród i warzywniak. Wszelkie ciężkie prace robią robotnicy, owszem ale Ona planuje, sadzi, pieli, wysiewa, rozrzuca obornik, leje gnojówkę, przekopuje, jeździ z taczkami...

mata na ślimory, to był pomysł sąsiadki ale ja wpadłam na obijanie pasmami maty górnej części skrzyń. to zawsze mniej roboty, niż wyciąganie każdej roślinki i taniej, przy takich ilościach skrzyń.

Za chwile dostanę bambusowe kije i fasolę i będę robić uprawę ale w sakli mikro, czyli w dużej donicy.


o basen dba pan domu ale olasąsiadka planuje i dba o całe otoczenie...

Oczywiście ma kilka szklarni a w nich rosną cytryny, arbuzy, melony, a kiwi rośnie na ścianie domu, od słonecznej strony...

Kiedyś zrobię sesję zdjęciową jej ogrodu.

No więc pogoda fatalna. Aktualnie leje i wieje !!! że cho, ho. Że leje, to akurat dobrze ale wichura, to już przesada. Wczoraj aura mnie skosiła na pół dnia a właściwie na cały. Dziś niby lepiej. Zobaczymy. 

Słucham audiobuków i zaczęłam znów kilka książek na raz a przecież mam jeszcze kilka rozgrzebanych. 

Gdy tak siedzę w domu i piszę, gdy tak pracuję w ogródku i wyrywam chwasty i wsypuje ziemię do skrzyń, gdy dynadam na hamaku lub leżę na kanapce wiklinowej tarasowej, to myślę, że NADAL bardzo bym chciała pisać książki. W zasadzie marzę o tym naiwnie przez ostatnich 15 lat. Ze wskazaniem a naiwnie. Najpierw kupiliśmy dom na wsi ...  również z tego powodu a teraz bym wyjeżdżała na miesiąc do Szwecji. Wynajmowała dom i pisała w oderwaniu od zgiełku, wśród zieleni, jezior, widoków zapierających dech.  A jeśli byśmy się chcieli teraz kompletnie oderwać na kilka dni od cywilizacji, i tej chujowej ojczyzny, to jest taka wyspa na jeziorze we Szwecji z miejscem na ognisko, ze stołem i krzesłami i przede wszystkim miejscem na rozbicie namiotu. Wyspa jest prywatna. i jest jacht, żeby tam dopłynąć. Latem to zupełnie fajny pomysły wyskoczyć na kilka dni a potem do hotelu i trochę pozwiedzać. Naczelnik by sobie dryfował i łowił, ja bym sobie czytała na wyspie... No czy to nie piękne ?

Właśnie jem banana na śniadanie i się delektuję, bo przez miesiąc nie będzie bananów. Właśnie dziś zawitają do mnie produkty diety Dąbrowskiej już gotowe w słoikach. Naczelnik robi zakupy pod tym kątem, zamiast kawy cykoria z mlekiem owsianym. Z owoców mamy zamrożone nasze maliny, będą truskawki. dieta jest rygorystyczna. A ja zamierzam wytrzymać... przygotowywałam się miesiąc cały. Miesiąc wytrzymam i będę z niej kolejny miesiąc wychodzić. taka historia.

Dziś teatr i joga wieczorna. Jutro warsztaty z jogi twarzy i teatr. a potem łikendowe odpoczywanie, jeśli pogoda pozwoli w ogrodzie. Jeśli nie, to ...od 24 lutego niczego nie wygniotłam, nie ulepiłam i nie namalowałam. Pracownia prawie ogarnięta więc może ... Mam zaproszenie na czytanie scenariusza filmowego i spektakl w sobotę ale nie skorzystam. Jakiś mnie bezsens wszelkich rozmów o sztuce wyższej ogarnął.

ps

a wczoraj mimo fatalnego samopoczucia, zrobiłam rabarbar nasz w sakiewkach z ciasta francuskiego :-) bardzo dobre wyszły. Mamy rabarbar ale do tej pory zrobiliśmy z niego nalewki, pyszne. Polecam.

DO MATKIJADWIGI zapraszam