czwartek, 20 czerwca 2024

Nad Niemnem, Kłajpeda, muzeum morza.

 Litewskie Muzeum Morza – morski park rozrywki zlokalizowany nad Morzem Bałtyckim w litewskiej Kłajpedzie, na który składają się cztery jednostki: muzeum morskie; skansen rybacki; akwarium oraz delfinarium. Muzeum otwarto w 1979, natomiast delfinarium jako najmłodsza jednostka została otwarta w 1994. Jest to jedyne delfinarium nad wschodnim Bałtykiem.


Litewskie Muzeum Morza w pierwszej kolejności, bo też chronologicznie było pierwsze na mierzei. Mieści się w starym forcie. posiłkuję się pożyczonym zdjęciem. Pozostałe będą już moje. 





W trakcie wyjazdów nie mam siły pisać o wszystkim i o wszystkich atrakcjach. i zdarzeniach. w niektórych wypadkach czuję, że muszę temat rozwinąć lub uzupełnić. I tak jest tym razem: Mierzeja Kurońska i Muzeum Morza. 

W okrągłym budynku, jednym z dwóch, mieści się Muzeum i Akwarium. W drugim Delfinarium. W Muzeum prezentowana jest historia bałtyckiego morza, gatunków ryb i innych stworzeń, ciekawe okazy tychże, zarówno odnalezione szczątki, skamieliny, wypchane jak i żywe. Ssaki i ptaki morskie i morska przyroda.  W innych miejscach na wale stare urządzenia nawigujące. 

Akwarium zaprasza na wycieczkę od litewskiego potoku, jeziora przez Bałtyk i Morze Północne do wód tropikalnych. Dwadzieścia pięć akwariów jest domem dla około 180 gatunków morskich zimnych wód, raf koralowych, ryb słodkowodnych i bezkręgowców.

Ozdobą akwarium jest półprzezroczysty akrylowy tunel o długości 18 m.









Gdzie Nad głowami pływają nam ogromne jesiotry [ Teraz długość niektórych z tych archaicznych ryb z epoki dinozaurów przekracza już dwa metry. Żyją ponad sto lat i dorastają do ośmiu metrów długości i 2 tony wagi] 

ten na ostatnim zdjęciu, nieco rozmazany, właśnie przepływał mi nad głową.

Nie mogłam sie skupić przez większą część czasu, bo obok nas bardzo krzyczały rozbrykane dzieci. w pewnym momencie zauważyłam, że rozumiem co mówią...bo to były dzieci z polskiej szkoły w Wilnie i pięknie mówiły po polsku, zupełnie jak dziadyga Piłsudski. 

Poza tym dwa razy w ciągu dnia można sobie wejść do delfinarium na pokazy.

My byliśmy w muzeum i Akwarium.

BARDZO Polecam.

[powyżej były moje zdjęcia a poniżej Naczelnika]

jesiotr płynie mi nad głową




zdjęcie z góry na jesiotry i widać wyraźnie tunel, którym będziemy przechodzić


cdn czyli ostatnie nad Niemen nastąpi. soon.


wtorek, 18 czerwca 2024

Tuż...tuż.

 Teraz się rozglądam i widzę, że z 16 dniowej wyprawy zeszłorocznej do Norwegii w zasadzie napisałam marne liche trzy posty ... wrzuciłam je tam na miejscu. No to po powrocie będzie bardzo dużo roboty...z odtworzeniem głównie. Bo to była piękna wyprawa i bardzo długa. 

Tym razem będę wysyłać co robimy i gdzie się bawimy, na bieżąco. bo tym razem nie zeżrę internetów przed wyjazdem, pobierając trzy powieści na telefon.. w trakcie jazdy kamperem. 

no więc nie mogę już spać...jestę podkręcona, bo w sypialni koczowisko, nad którym jeszcze panuję. pościel, kołdry, ręczniki, latarki, skarpety...a jutro będą już wystawione torby i walizki. i pojawią się ciuchy. buty. kijki [prania lecą każdego dnia]. sprzęt do nagrywania, latania, muzowania leży na stole. a jedzenie na blacie w kuchni. 

w powietrzu unosi się zapach Wakacji, choć nadal nienawidzę się pakować. zwłaszcza do Skandynawii. na wszystkie pory roku. 

 Ach ach.

jestę podekscytowana i jusz mi lata kalafiorem fszystko. co powinno latać. dziś w teatrze zwyczajowo dopięliśmy ten rok szkolny. ciastem, i piwem bezalkoholowym. w placówce jeszcze tylko czwartek. 

i

ziuuuuuuu.

zawinę ogonem i tyle mnie widzieli.

ps

Jakieś pomysły na audiobuki państwo macie, to poproszę.


poniedziałek, 17 czerwca 2024

O tym, że mnie kochają.

 jak napisała Poważna Przeważnie. i jest dobrze.

bo wiecie, ile by się nie wylało pomyj, żem nie za skromna, że zarozumiała,

 że kłamczucha, że brzydko piszę, znaczy używam wulgaryzmów och, ach, jakie to nieładne [no nadal dostaję komenty od anonimów, szorujące poziomem po dnie]

to dokładnie wiem, komu i dlaczego się nie podobam. WIEM to. trzecim zmysłem to wiem i bardzo wyczuloną intuicją.

Zazwyczaj czepiają się osoby głęboko nieszczęśliwe, prostackie, wyznawczynie wszelkiej maści i zazdrosne. Tak zazdrosne o wszystko. Zazdrość zżera to społeczeństwo. ten naród i tu i Wszędzie, gdzie bytuje tymczasowo lub na stałe. I wieczne pretensje o brak skromności BO Najważniejsza jest skromność, rączki na kołdrze i usteczka w ciup. a jak nie jesteś wyznawczynią i nie ulegasz i wybierasz swoją drogę, opcję na szczęście, to Doświadczasz krytyki, diagnoz wszelkich domorosłych filozofek i oceny raczej negatywnej. A jak wystajesz ponad i jesteś pyskata ooo to już jest powód do ukamienowania. 


a mnie tam kochają :-) 

mężczyźni, 

aktorzy i dzieci. 

i niektóre kobiety...

Magda chce, żebyśmy zakładały Ansambl Pieśni Tradycyjnych (ludowych, białych) w 5 osób. No może się udać. obie śpiewamy na biało, mamy facetów o dobrych głosach i jest instruktor muzyk, który nas poustawia. Faceci grają na przeróżnych instrumentach, pianinach, gitarach, akordeonach, basach, ja bębny a flety proste ogarnę, dochodzą liry korbowe i inne dziwne instrumenta. Miał być teatr a będzie zespół. i w sumie dlaczego nie? 

Mamy przecież tyle wolnego czasu OBUCHACHA 

po nocach.

*

W sobotę była wielka impreza przed teatrem i się musieliśmy spiąć wszyscy. gil nie gil. i się udało bardzo i było przyjemnie. I wszyscy zadowoleni, a w gazetach napisali. 

za to kara przyszła w niedzielę. 

Rozłożyło mnie. więc bardzo ostrożnie wstałam z łóżka, prałam, układałam rzeczy na wyjazd. pokładałam się, podsypiałam...smarkałam. piłam malinową nalewkę. cierpiałam z powodu bóli wszelakich.

 Po raz kolejny Naczelnik mi tłumaczył spalonego, ale i tak nie kumam ;-D bo łeb mnie napierdalał.  Oczywiście Holland-Polland przerżnęliśmy. polska biało-czerwoni :-)

*

no pisdzielce mamy burdel na granicy, dzięki waszym rządom. .. polityki migracyjnej nie mamy w ogóle. ale to od zawsze.

i wśród żołnierzy bywają wariaci, popaprańcy, którzy strzelają do wszystkiego co się rusza... jest pijaństwo, jest konflikt miedzy żołnierzami a strażą graniczną. jest burdel. i niemożność i jakaś monstrualna hucpa. 

No więc coś trzeba zrobić. WRESZCIE.

Ja bym zakazała szerzenia jakiejkolwiek wiary zwłaszcza monoteistycznej. i byłby spokój. dosyć już mordów w imię urojonych bożków.  i bym wyeliminowała narody. kolejny powód do odrąbywania głów. tradycja rzecz święta. tradycyjnie poświęcamy życie jednego dziecka, bo drugie dziecko ludzkie ma święto...

za to PSL, okazał się być wielkim hamulcowym w kwestii związków partnerskich

 i nasze prezydenckie zero. ofkorsss

[trump ten kretyn z tupecikiem, kpi z Zełenskiego, myślę, że by się exkiuzemła posrał na jego miejscu].

piątek, 14 czerwca 2024

Cyce jezusowe.

 


Jeżusowa mamma.


Szczurki rosną. Pamiętacie malutkie różowe łapki ?
Przez cały tydzień pobytu eMJi w chałupie, nie wyłaziła na jej oczach, ani razu. Jedynie jedzenie znikało....o co eMDzi się fochnęła na jeża :-DDDD

Gdy tylko się pojawiliśmy, jeżusowa zaczęła wędrówki po ogrodzie i tarasie. a teraz widzę, że i maluchy sobie powoli wędrują. w okolicach gniazda. I rosną w oczach i talerz z karmą kocią też rośnie. dziś zmieniłam na większy, bo spodki od filiżanek już się nie sprawdzają. Myśleliśmy, że są tylko dwa, trzy... AŻ TU NAGLE  wczorajszym wieczorkiem naliczyłam, SZEŚĆ :-DD

**

Jeśli coś mnie wytrąci z równowagi, dobrostanu, to potem się długo zbieram. 

I zimno jest cholernie, w teatrze włączamy farele i trudno. Zimno w chałupie ale fareli nie włączamy...za prąd płacę ostatnio sporą kasę. Mamy kominek. i mamy konflikt, bo Naczelnik odmawia palenia w nim. Nie planuję się  rozchorować do wyjazdu, przecież. Stół do masażu stoi na środku sypialni, na nim sobie układam podróżne rzeczy, otwarte walizki leżące na podłodze,  to czysta prowokacja dla kotów. a potem wszystko jedzie z nami. wiadomo.

Zakochaliśmy się w Norwegii, Szwecji i kamperowaniu. w tym roku  miały być Lofoty samolotem aleee będą w następnym. ale czy Samolotem? ja wybieram miesiąc kamperem, aż dojedziemy na Lofoty, się tam zagnieździmy i pojeździmy i pobędziemy, jeszcze się zobaczy. Tym razem zaplanowaliśmy 16 dni kamperem przez ulubione miejsca w Szwecji i w planach głównie Norwegia, języki trolla i inne półki skalne. Egipt nam  plany pokrzyżował. dodajmy termin zdupy w środku wakacji i dopasować się nie można. no i Egipt w SIERPNIU, to będzie hardcor [Zdaje się, że posiedzimy sobie cały ten pobyt w wodzie...snurkując, nurkując, pływając jachtami na wyspę Utopia i chłodząc sie w basenach hotelowych. kosztując okolicznych atrakcji. Natomiast wrócimy tam w styczniu - lutym, podczas ferii zimowych. Na prawdziwe zwiedzanie]. 

Postanowiłam jednak dokończyć wreszcie zeszłoroczną wyprawę norweską. I postawić kropkę nad  i  w kwestii Litwy. Za chwilkę post rekapitulacyjny.

**

Kończę Dziady i dybuki i nadal jestem zachwycona. Zaczęłam Osadzoną z Kuleszą. i tak sobie pykam, wieczorową porą. dla relaksu. podobnie jak inne polskie produkcje.


* 

Poprzednie zdjęcia są ze zeszłej środy....a te z dzisiaj
rosną w oczach.




Więc

kłębi się jeżuskowo pod podestem :-)) 

i te sześć naliczonych nie oznacza, że nie ma ich więcej. 

Scenariusz jest zawsze taki sam, najpierw gramoli się jeżusowa a potem dwa, trzy najodważniejsze maluchy a potem się wymieniają. Siedzę i sie gapię w towarzystwie ciri i kotów...Maniek Zawsze  próbuje im podjadać.

Powoi je rozpoznaję. serio. Zawsze pierwsze wychodzą te najodważniejsze i najbardziej żarłoczne, pozostałe nieco później albo wcale,  tylko wiszą u cyca. 

WISZĄ u CYCA, i ja to widziałam wczoraj. na własne oczy i pierwszy raz w życiu. Jezusowa wygramoliła się, zaczęła jeść a maluchy w tym czasie wisiały u jej cyca dwa, a nawet trzy... pozostałe trzy jadły z nią z talerza. Generalnie towarzystwo się kotłowało i taplało w jedzeniu. Byłam tak zachwycona, że nie zrobiłam ani jednego zdjęcia. 

Mam filmy ale jeszcze nie zabrałam się za ogarnianie tematu.

O jeżusach jeszcze napiszę. a teraz czas mi się zbierać  i ogarniać rzeczywistość.

ps

filmy wrzuciłam na FB

środa, 12 czerwca 2024

Może się ogarną Liberały...

 Najważniejsze, to umościć się wygodnie. i można bez prochów i wódy zachować spokój. tylko trzeba powtarzać sobie, mam jedno życie, jedno życie jednożycie. 

Odszukać swoją niszę. Rozpoznać teren i czuć się w miarę bezpiecznym albo choć zadowolonym. Żyję już wyjazdem, wakacjami i pasę oczy fiordami. przede mną jeszcze lektura blogów i przewodnika. 

Pakuję książki, audiobuki, a Naczelnik filmy w telefon. Ogarniam garderobę. 

Jeżyki rosną. 

Roboty dużo. deszczyk pada, podlewać nie trzeba ale mógłby już przestać. 

Plany podróży się krystalizują, lista rzeczy i zakupów się robi. Dziś wieczorne spotkanie w sprawie wyjazdu. kolejna dieta się kręci... kosmetyczka mnie znów wyssała z kasy. 

Planuje fry w środę, bo w czwartek kończą moje ósmoklasisty. Życie się toczy. Jest dobrze.

***

Nie będę z nikim wchodziła w polemikę, dosyć mam już politycznych awantur.

Każdy ma prawo mieć własne zdanie. odmienne zdanie.

Wedle starej sprawdzonej zasady: punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. a z daleka nie widać wszystkiego. choć dystans pomaga w ogarnięciu i zrozumieniu problemu. 

I zgodnie z nią, ja nie trawię prawicowych bubków, nie ma mojej zgody na strzelanie do bezbronnych ludzi, czy topienie ich, my mamy uchodźców wojennych w postaci Ukraińców. i zależałoby mi bardzo na ustabilizowaniu stosunków ponadnarodowych. oraz mamy wojnę pod nosem. 

[No ale nie bądźmy naiwni, no na prawdę.]

Prawicowi populiści jeszcze kochają naród i jeszcze dmą w tę narodową, nacjonalistyczną, antyżydowską, antyimigrandzką i antyukraińską tubę, dopóki nie posadzą własnej dupy na stołku. Potem kradną, kasują inne partie, robią jedną telewizję partyjną, rozpierdalają naszą kasę, robią przekręty podatkowe, a na ludzkich zwłokach, albo na trumnach smoleńskich, robię karierę polityczną i trzepią ten podkład narodobogo, biją te pianę. Straszą. Cisną na niezadowoleniu, wkurwie, niewykształceniu, biedzie, nieogarnięciu, wykorzystują naiwność i honor. i dumę narodową i Strach do samego końca. .. narzucając nacjonalistyczną narrację. 

A  wy liberały wszelkiej maści i wszystkich krajów DO ROBOTY, bo to jeszcze nie koniec zabawy. prawo musi być prawem, kryminaliści i terroryści nie mogą szaleć bezkarnie a islam anektować Europy !!! dokurwynędzy.

Wahadło nazbyt wychylone w jedną stronę, musi wrócić z przechyłem w drugą. 

Gena nie wydłubiesz, fizyki nie przeskoczysz. 

.

.

.

nie ma gdzie w tej europce już uciekać. być. 

ech.

niedziela, 9 czerwca 2024

I Wyginiemy w myśli, mowie i uczynku...

 Cykl nad Niemnem się właśnie skończył. 

Życie mnie bezwzględnie dopadło. 

Za dwa tygodnie wyjazd kamperowy Szwecja-Norwegia. już powinnam myśleć o walizce. już odkładać ciuchy do kosza. do odświeżenia. już już raz raz. za chwilę wpadnę w tryby, w chomiczkowy zaiwaniacz. Booo koniec roku, boooo impreza duża w teatrze ... zakupy. nagrody. zakończenia. premiery, rozliczenia i plany. noookurewa zakończenie z przytupem góralskim a ja zamierzam nagle zniknąć. 

Wczoraj sobie chodzę, coś tam przesadzę, coś tam poukładam, generalnie jakiś paraliż mnie napadł ruchowy. Ale głównie słucham bardzo dobrej książki Jarosława K. i mnie wciąga i zastygam i mielę i emocjonalnie przetwarzam. płaczę. tak głównie płacze, bo patos mnie Wzrusza. 

Tak sobie myślę, że za sto lat. już nikt o nas pamiętał nie będzie. Wyginiemy w myśli, mowie i uczynku. znikniemy w całości, może kiedyś, ktoś nas umieści w rodzinnym drzewku. Wspomni przy stole na rodzinnej imprezie, opowie anegdotę. Tyle. Bo czy ja dziś opowiadam o swoim dziadku Romanie? czy ojcu Ziutku ? no o ojcu, to jeszcze się zdarza. o dziadku, to nawet nie wiem za wiele, prawie nic, babka Antonina miała focha. Poza tym zwyczajnie go nie pamiętam, sobie umarł, gdy miałam dwa lata. Nic nie wiem kompletnie o pradziadkach, o ośmiu osobach najbliżej ze mną spokrewnionych ... NUL, niente. 

W dokumentach dziadowskich zachowały sie jedynie nazwiska. i tyle. i jusz. połowa moich przodków wyparowała jakby, i nadal wyparowuje, bo dziadek był jedynakiem i ojciec i ja jestem...

Więc stąd jakiś zamysł, żeby może uporządkować przodków i znane fakty. i koniecznie czas skupić się na sobie. 

Przeciw nicości. 

Żyć, przeżywać, chłonąć z jednej strony, z drugiej porządkować. Zapisywać, notować. Tworzyć, coś zupełnie przeciwnego, niż do tej pory, coś materialnego. coś co pozostanie. 

no więc Czytam Dziady i dybuki, Kurskiego, tego porządnego kurskiego, znaczy Andrzej Seweryn czyta. I jestem zachwycona. historie rodzinne mnie zachwycają od zawsze. Od zawsze. i jak to jest dobrze napisane.

Dzielę czas pomiędzy siebie a siebie. Teraz. taki mam czas. 

Nie dać o sobie zapomnieć.

może jednak Obrazy, może plamy kolorów i faktur będą lepsze ?  ktoś popatrzy i wtedy pomyśli... Wcześniej ulokowałam swoje emocje, swój czas i  robotę w niewłaściwą ulotną sztukę teatralną. Umieszczałam tam swoich przodków legionami, przemieszczali się w moich spektaklach po scenie, jak u Kantora, ale nie tak zaśniedziali, rozkładający się, nie jakby wyleźli z grobu. Ich głos wydobywał się z gardeł moich aktorów. I już sama nie wiem co jest prawdą a co moją artystyczną konfabulacją.  Czego nie wiedziałam, to sobie domalowałam. no przecież.

Ale czy to ważne ?

w końcu opowieści rodzinne się ostentacyjnie ubarwia i każdy dorzuca coś od siebie, żeby lepiej brzmiały, że piestotrącał. No i nie ma w nich żadnego dziadka, wujka kolaboranta, mordercy, złodzieja, donosiciela, żadnego konfederaty targowickiego i chłopa obdzierającego powstańca styczniowego. chłopa palącego żywcem zawszone Żydki. Sami powstańcy warszawscy, wygnańcy, zesłańcy i akowcy. sami spartanie spod Wizny i obrońcy poczty gdańskiej. jak to pięknie zauważył Kurski. i słusznie. 

ps

i wstawiłam oceny i od nie wiem jakiego czasu postawiłam w ósmej klasie jedyneczke. no.

bo akurat w tym przypadku wszystkie granice zostały przekroczone. dawno nikt mnie tak ostentacyjnie nie zignorował. a siebie nie skasował z czystej głupoty. a z głupotą to jest tak, że jak się nie pokazuje młodemu człowiekowi konsekwencji, to się nie nauczy...

sobota, 8 czerwca 2024

Iza.

 Nie jest zbyt lekko. 

Gdy nagle pogrzeb. wyrasta w strugach deszczu, i ulewie z gradobiciem. 

Siedzę w aucie na parkingu cmentarnym i myślę sobie, że bez parasolki, bez kurtki, na boso, w cienkiej koszulinie lnianej i spodniach cienkich wyjdę i jutro będę mieć zapalenie płuc, No trudno ... ale gdy kondukt zbliża sie do cmentarza, bardzo długi kondukt [w kwiaciarniach zabrakło wiązanek i róż, wszystko wczorajszego dnia było dla Izy]  Ulewa ustaje prawie, kapie jeszcze owszem ale nie leje...

a po pochowaniu urny, wychodzi słońce.  

Wracamy zmęczeni ale zadowoleni z wakacji a tu kubeł zimnej wody na łeb. choć się przecież spodziewałam. ale jakoś tak się przyzwyczailiśmy, do tego, że Iza jest. że daje radę, że walczy i że tak będzie zawsze.

Izę poznałam wiele lat temu, gdy robiłam integracyjny projekt teatralny NIE - Normalni ! i do mojej grupy trafiła Hania, córeczka Izy, Hania z zespołem downa. moja cudna Hanka. Potem Iza stała sie moją koleżanką z pracy w szkole i uczyłam jej drugą córkę. w zeszłym roku Zosia skończyła szkołę. trudny przypadek :-))) trudna relacja ale zakończona sukcesem. 

25 lat trwała jej walka o życie, o siebie i dla rodziny, dla męża i dziewczynek. .. 

Ale Gen to gen, gena nie wydłubiesz, 

Popatrz, nie palę a mam raka płuc...nie miała już cycków, macicy, jajników, trzustki... Iza, pytam jak długo jeszcze, - jak długo się da, wytnę wszystko co się da... zobacz jest jeszcze trochą narządów, bez których można żyć.

Ironiczna, uśmiechnięta z dystansem.

Iza, odsuń się, palę, nie przeszkadza ci moje palenie? palenie szkodzi Iza...no co ty, przecież i tak mam raka płuc.

Nigdy się nie skarżyła, zawsze z uśmiechem na twarzy. z uśmiechem do ludzi.

Rozmawiamy też o systemie, i kurwa mać, to ja nie mogę z nią o tym rozmawiać, bo jak słyszę o traktowaniu jej przez lekarzy, krew mi się gotuje. 

Wiedziała, że zostało jej nie wiele czasu, zrezygnowała z pracy żeby BYĆ z dziewczynkami i rodziną.

Na cmentarzu było bardzo dużo ludzi, bo Iza była cudną osobą i w pełni realizowała filozofię Chustki : Łeb do słońca. wykorzystywała każdą chwilę. pomagała, wolontariatowała, brała czynny udział w życiu i uczestniczyła w pasjach swoich córek, cieszyła się życiem na prawdę. Ona na prawdę żyła angażując się w 100 procentach. miała tysiące znajomych, wielu przyjaciół. kochała życie i kochała boga. pielgrzymkowała. 

Tego mnie nauczyła, brania garściami TU i TERAZ. jutro może być już za późno.

Zosia. druga córka.

biegnie do mnie na cmentarzu, zaryczana i przytulamy się, Urosłaś, mówię z zaciśniętym gardłem a łzy leją się i leją...

włożyłam wyższe buty - odpowiada -  i stoimy odwrotnie, śmieje się, bo jak tu się nie śmiać, gdy wyobrażamy sobie, jak wyglądamy :-) natychmiast zamieniamy sie stronami, ja wyżej na górce, Zośka niżej i ja mam wysokie buty, platformy, pokazuje Zośce i znów sie uśmiechamy.

Będzie dobrze Zosia, szepce jej do ucha a łzy wiadomo. Będzie dobrze, powtarza Zosia.

Dobrze, że pada. 

Ojciec i mąż : wiem, że jesteście przyjaciółmi Izy ale nie zapominajcie o nas, o mnie i o dziewczynkach.

Hania jest w fajnej grupie teatralnej ludzi takich z jej półki a grupę tę prowadzi bardzo bardzo sensowna dziewczyna.

Hania będzie zaopiekowana. Wiem to.

Zośka, jeśli będziesz chciała pogadać, będziesz miała kłopoty, będziesz chciała pomocy, Dzwoń. zawsze znajdę dla ciebie czas.

czwartek, 6 czerwca 2024

Z wizytą u Tyszkiewiczów. Pałąga.

 Tylko cztery dni a do zobaczenia tyle, że padamy od nadmiernej eksploatacji, ale taka już nasza karma, że inaczej się nie da... miało być lajtowo i przede wszystkim byczenie się na rajskich plażach ale nie było. 

Każda wyprawa ma jakiś laitmoliw : nasz sąsiad jest bardzo podobny do Richarda Gere, uderzająco. Sytuacji miał i nadal ma co niemiara. Rozdawał autografy, prosił o dyskrecję na rybach w Szwecji... Spacerujemy więc po drewnianym molo w Połądze a tu pewna kobieta, niemłoda już, nagle Krzyczy, no podnosi larum, jakby się paliło, kilka razy : 

Luzieee to przecież Richardus Girus, ludzieee Riczardus Girus :-D

Zmiotło nas ze śmiechu a Richard jej pomachał dostojnie i poszliśmy dalej. 

*

Palanga, Pałąga, kurort kiedyś bardzo uczęszczany przez Polaków, porównywany do Zakopanego, zwany Zakopanem bałtyckim, zawędrowało tu dużo artystów, a nawet jeden wieszcz Mickiewicz, pisali wiersze, książki i malowali...w pięknych okolicznościach przyrody i urokliwych pensjonatach.

Na pierwszy rzut, po śniadaniu i zupełnie lajtowo, gdyż do Pałągi żadna to wielka wyprawa, zaledwie 20 km do Kłajpedy, pojechaliśmy odwiedzić Tyszkiewiczów w ich pałacu












Pałac jest pięknie utrzymany, podobnie ogrody

  • W latach 1895–1897 na sztucznym wzgórzu został wzniesiony piętrowy pałac Feliksa Tyszkiewicza z kaplicą krytą kopułą po lewej stronie[5], ogrodem botanicznym i parkiem o powierzchni 72 ha. Założenie ogrodowe powstało według projektu Édouarda André. Park (obecnie 86 ha) ma charakter regularno-krajobrazowy.





Trochę historii w postkartkach. 

i po polsku napisanej, to ważne, bo w tym opisie nigdzie nie ma info, że to polska familia...o ukraińskim rodowodzie. :-)



Tyszkiewicze kupili Połągę w XIX wieku i byli jej właścicielami do 1940 roku. Zrobili z miasta znane uzdrowisko i byli fundatorami wielu atrakcji, na przykład zbudowali molo, kościół, dom zdrojowy, szkołę. No i przywędrowała tu cała masa znanych Polaków: Witkiewicz, Wyczółkowski, Rydlowie czy Rejmont z "Chłopami...





[Zdjęcia deptaku, mola z internetu.]

Zespół XIX wiecznej drewnianej zabudowy nadmorskiego uzdrowiska zachował się do czasów współczesnych. i jest co podziwiać. Długi deptak przypominający zakopiańskie Krupówki, z jednej strony zakończony namiotami z jedzeniem, sztuką ciuchami... a z drugiej drewnianym molo. Siedziałyśmy tam na ławeczkach, które ustawiono amfiladowo w stronę morza a ich przedłużeniem jest molo i patrzyłyśmy na morze i morze turystów. 




Niestety, to porównanie do Zakopanego bardzo dziś aktualne i bardzo się utrwaliło, obecnie to największy i najbardziej znany kurort litewski a więc turystów wpip i obok pięknej drewnianej zabudowy króluje kicz i chińszczyzna. a knajpy przy deptaku też różne. i trzeba uważać, żeby się nie naciąć na swojską z litewskim jadłem, która się okazuje pozostałością po podłej komunie, że niesmacznie, tłusto, nieświeżo z kiblem pamiętającym niewątpliwie Tyszkiewiczów.

Po przyjemnym spacerze Wróciliśmy do Kłajpedy.




Wróciliśmy do Kłajpedy w deszczu i poszliśmy się pakować i odpocząć a potem na wieczorną kolację do knajpki położonej przy placu teatralnym.

Dokładnie w tym miejscu na balkonie teatru przemawiał Adolf H. gdy nastąpiło przejęcie miasta przez nazistów.



I nadszedł koniec podróży a ostatnia kolacja na bogato, bo z deserem,  wyglądała tak :

zaczęłam wiadomo od chłodnika


chłopaki zjedli mięsiwa

i dziewczyna


ja kluseczki twarogowe polane masełkiem ze śmietaną


no i desery dziewczyńskie, to blok czekoladowy z orzechami pokrojony w plastry i posypany wiórkami orzechowymi i kokosowymi oraz polany czarną czekoladą, pyyycha


Naczelnik wziął najbardziej niedeserowy deser, czyli kawałki sera i ogórka maczane w miodzie


a Richard pączusie cieplutkie jeszcze z żurawiną 

Podróż powrotna trwała około 12 godzin i była bardzo męcząca, bo tym razem jechaliśmy nie turystycznie ale na czas. Następną razą trzeba zastanowić się czy jednak nie wybrać opcji z noclegiem. serio. będę teraz dochodzić do się do końca tygodnia.